Kiedy patrzy Pan na zaporę w Niedzicy – bardziej widzi Pan infrastrukturę energetyczną czy symbol odpowiedzialności za region?
- Zapora powstawała jako odpowiedź na klęski powodzi nawiedzające ten rejon Polski w przeszłości. I tak ją właśnie widzę. Infrastruktura energetyczna była zaprojektowana i wykonana jako źródło utrzymania obiektów hydrotechnicznych i ten model się całkiem nieźle sprawdza. Obecnie może się wydawać, że to energetyka jest wiodącym elementem. Ale elektrownia funkcjonuje tylko i wyłączenie dlatego, że funkcjonuje zapora, która skutecznie chroni ten region przed klęskami żywiołowymi.
ZEW Niedzica często mówi o zrównoważonym rozwoju. Co to pojęcie oznacza dla Pana osobiście jako menedżera i mieszkańca regionu?
- Myślę, że ZEW Niedzica SA przyczynia się do szeroko rozumianej równowagi – choćby ze względu na promocję turystyki, współpracę z lokalnymi gminami i przedsiębiorcami. Tereny wokół zbiornika są wykorzystywane przemysłowo (przetwórstwo materiałów, produkcja, usługi), turystycznie, a duża część pozostaje niezagospodarowana i stanowi cenne użytki przyrodnicze – w części pod pieczą Pienińskiego Parku Narodowego.
Transformacja energetyczna w Polsce przyspiesza. Czy czuje Pan, że dziś energetyka wodna wraca do roli strategicznego filaru systemu?
- Ani trochę. Bardzo nad tym ubolewam, ponieważ uważam, że hydroenergetyka, a elektrownie szczytowo-pompowe w szczególności, mogą być zabezpieczeniem i stabilizatorem systemu energetycznego – być może nie w takiej skali jak energetyka jądrowa, ale w skali regionu – jak najbardziej. Niestety, w istniejących dokumentach strategicznych naszego kraju, rola hydroenergetyki nie rośnie, a raczej spada. Nie ma realnie udostępnionych piętrzeń nadających się do wykorzystania energetycznego, a lobby tak zwanej ochrony rzek jest znacznie mocniej słyszalne niż potrzeby retencji połączone z zapobieganiem klęskom powodzi, suszy czy ewentualnymi potrzebami systemu energetycznego. Ja jestem inżynierem ochrony środowiska i dla mnie oczywistą jest potrzeba mądrego łączenia celów środowiskowych i gospodarczych. Przykładem jest zbiornik czorsztyński i nasza elektrownia.
W kontekście zmian klimatycznych – czy zapora daje dziś regionowi poczucie większego bezpieczeństwa i czy można powiedzieć, że wpływa także na lokalny mikroklimat i sposób życia mieszkańców?
- My wybudowaliśmy własną sieć dystrybucyjną i zasilamy około 300 odbiorców - oni na pewno mogą czuć się bezpiecznie. Od czasu powstania zapory, a w później ścieżki rowerowej i innej infrastruktury turystycznej, region rozwinął się. Ten bardzo silny i pozytywny impuls do rozwoju okolicznych miejscowości nie pojawiłby się bez zapory.
- Jednocześnie trzeba powiedzieć, że powstanie zbiornika, zapewne, wpłynęło na mikroklimat – ale, jak wynika z badań Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, w stopniu niezauważalnym na tle zmian klimatycznych.
Zarządza Pan spółką, która jest jednocześnie producentem energii, elementem systemu przeciwpowodziowego i instytucją edukacyjną. Która z tych ról jest dla Pana najbardziej wymagająca?
- Moja dotychczasowa praktyka zawodowa wiązała się z głównie sektorem wodnym. Prowadziłem również zajęcia edukacyjne z zakresu gospodarowania wodą. Z sektorem energetycznym, w takim ujęciu jak obecnie w ZEW Niedzica SA, miałem mniejszy kontakt. W połączeniu z wskazanymi przeze mnie problemami dotyczącymi polityk energetycznych, myślę, że sektor energetyczny jest bardziej wymagający.
Edukacja młodych ludzi to ważny element działalności ZEW Niedzica. Co najbardziej chcecie im pokazać – technologię, odpowiedzialność czy konsekwencje decyzji sprzed dekad?
- Dla mnie technologia jest bardzo ciekawa, ale mam świadomość, że może być ciężka dla słuchaczy nietechnicznych. 20 lutego mieliśmy premierę nowego 2-częściowego filmu edukacyjnego „Warownia przeciw żywiołom. Po latach” . Tam, w znakomitej większości, przekazujemy informacje przyrodnicze, związane z ochroną przed powodziami, zapobieganiu suszom, harmonii człowieka z naturą. Ten film jest wyświetlany w budynku informacyjnym naszej zapory w trybie ciągłym – każdy może przyjść, usiąść, napić się herbaty czy kawy, a przy okazji otrzymać dawkę ogólnej wiedzy o historii i współczesności zapory i naszego regionu. O tym, po co powstała i jaką odgrywa rolę.
Czy młode pokolenie patrzy na energetykę inaczej niż jeszcze 10–15 lat temu?
- Nie wiem, przypuszczam, że tak. Jeszcze jakiś czas temu inżynieria środowiska i energetyka to były dwa odrębne światy. Kiedyś nie mówiło się tyle o cenach energii, a energetyka odnawialna raczkowała. Dziś są to zagadnienia, o których mówi się codziennie. Już choćby z tego tytułu myślę, że młode pokolenie inaczej postrzega zagadnienia związane z energetyką, niż kiedyś. Ale jednak wolałbym nie wypowiadać się za młode pokolenie – to jest ich głos.
Jak zmienia się lokalne zapotrzebowanie na energię i czy region może w przyszłości w większym stopniu opierać się na własnych, odnawialnych źródłach?
- Z jednej strony wdrażane są rozwiązania energooszczędne, ale z drugiej powstaje wiele nowych punktów poboru prądu. Mamy wiele urządzeń funkcjonujących „na podtrzymaniu”, coraz więcej pomp ciepła. W naszym przypadku, statystycznie trudno jest ująć tę zmienność – ale wydaje się, że jednak mamy do czynienia z tendencją wzrostową. To może uzasadniać powstawanie kolejnych źródeł energii odnawialnej, ale raczej w połączeniu z technologią magazynowania energii.
Czy widzi Pan w energetyce wodnej potencjał magazynu energii przyszłości – stabilizatora systemu opartego na słońcu i wietrze?
- Oczywiście. To jest takie marzenie – aby na bazie elektrowni szczytowo-pompowej oraz zbiornika czorsztyńskiego możliwym było zagospodarowanie lokalnie produkowanej energii i gromadzenie jej w postaci energii potencjalnej w zbiorniku. W normalnych warunkach hydrologicznych, bez żadnego uszczerbku dla gospodarki wodnej, dziś w zbiorniku dysponujemy zgromadzoną energią w ilości 500 MWh. Zbiornik systemowo eksploatowany jako magazyn miałby jeszcze większą pojemność.
- Niestety, budowa zbiorników wodnych wraz z całą potrzebną infrastrukturą, spełniających funkcje magazynów energii, jest długotrwała i kosztowna. Ma też, od pewnego czasu, wielu oponentów i złą prasę. W tym kontekście rozumiem, że magazyny chemiczne są prostsze do realizacji. Jednak pomijany przy tym jest całkowicie czynnik trwałości obiektów – taki magazyn w postaci zbiornika z wodą będzie funkcjonował przez 100 lat albo i dłużej. A magazyn chemiczny?... Niestety, czynniki krótkoterminowe, coraz częściej mają decydujące znaczenie, co w mojej ocenie, jest całkowicie chybione.
Każda inwestycja infrastrukturalna budzi emocje. Jak budować społeczne zaufanie wokół projektów energetycznych?
- Myślę, że edukacją, tłumaczeniem, argumentacją i dialogiem. Tylko tak możemy pokazywać, że energetyka wodna nie jest "jednym z najczarniejszych źródeł energii" jak to jakiś czas temu wyczytałem, a "dowodom naukowym" na większą emisję CO2 elektrowni wodnych niż elektrowni węglowych będziemy mogli przeciwstawiać rzeczowe argumenty świadczące na korzyść hydroenergetyki. Dialog jest potrzebny, należy przedstawiać przeciwstawne poglądy, rozmawiać. Niestety, coraz częściej mamy do czynienia z monologami wygłaszanymi przez jakieś strony, które z założenia, nie chcą się wzajemnie wysłuchać – następuje wygłoszenie wyuczonej kwestii i wycofanie się do swoich "okopów" albo trzaśnięcie drzwiami. To nie jest dyskusja ani dialog.
- Budowa zbiornika czorsztyńskiego również rodziła emocje, były protesty. Ale zbiornik z elektrownią powstał i zapobiegł jednej z największych powodzi w naszym regionie, już w pierwszym roku funkcjonowania. To dowodzi, że zarówno edukacja, nauka, dyskusja, ale również konsekwencja i odwaga w podejmowaniu decyzji są konieczne. A te decyzje powinny być podejmowane na podstawie twardych, technicznych i naukowych informacji.
Gdyby zapora w Niedzicy miała dziś powstać od nowa – czy projekt wyglądałby inaczej?
- W mojej ocenie, w dzisiejszych realiach, powstanie takiego projektu dziś jest całkowicie niemożliwe. Ale, teoretyzując, gdyby miał powstać dziś – nie zmieniłbym nic.
Jaką rolę chciałby Pan, aby ZEW Niedzica odgrywał za 20 lat?
- Wbrew temu, co mówiłem wcześniej, chciałbym mieć nadzieję, że hydroenergetyka będzie wspomagała stabilizację innych pogodozależnych źródeł. ZEW Niedzica ma potencjał inżynierski i finansowy aby być regionalnym koordynatorem hydroenergetyki. Niestety, pomimo naszych starań, nie udaje się nam otworzyć nowych możliwości lokalizacyjnych dla małych elektrowni wodnych.
- Dotychczas, nasza Spółka pełniła rolę stymulatora dla rozwoju całego regionu. Mam nadzieję, że ta funkcja będzie jeszcze w przyszłości realizowana.
Czy są momenty, kiedy stojąc na koronie zapory, ma Pan poczucie, że to miejsce jest czymś więcej niż elektrownią?
- Ależ oczywiście. To miejsce powstało, w pierwszym rzędzie, jako obiekt przeciwpowodziowy. Elektrownią jest na drugim miejscu. Choć w kwestii finansowej, jest oczywiście odwrotnie. Ten rejon Polski bardzo mocno skorzystał na istnieniu zbiornika Czorsztyńskiego. Powstały nowe obiekty, infrastruktura, ludzie znajdują zatrudnienie. Malownicze położenie obu zamków na dwóch brzegach przyciąga. Region się nadal rozwija i będzie się rozwijał. To, co zostało zapoczątkowane myślą wielkich inżynierów sprzed 70 lat, obecnie istnieje i rozwija się kierunkach, których oni mogli wtedy nie przewidywać.
Rozmawiała: Danuta Klimek
Źródło: materiał sponsorowany
Źródło zdjęcia głównego: Polska Agencja Przedsiębiorczości