Australia chce kolejnych zmian. Chodzi o algorytmy w mediach społecznościowych

shutterstock_2207685241
Aleksandra Sidorowska: trochę martwię się o dzieci australijskie, wejście w media społecznościowe może okazać się dla nich trudne
Źródło wideo: TVN24+
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Rząd Australii chce zobowiązać platformy społecznościowe do umożliwienia użytkownikom wyłączenia algorytmów dobierających treści. Meta, Google i TikTok mogą zostać objęte dotkliwymi karami, jeśli nie wprowadzą takiej możliwości.

Projekt przepisów ma zostać przedstawiony w najbliższych dniach. Minister komunikacji Anika Wells zapowiedziała, że nowe regulacje w Australii wprowadzą podstawowe standardy bezpieczeństwa w branży technologicznej.

Podstawowe standardy bezpieczeństwa

- Chcemy dać Australijczykom większy wybór w kwestii tego, co widzą w swoich mediach społecznościowych - powiedziała Wells w poniedziałek w rozmowie z australijskim nadawcą ABC.

Rząd nie zdecydował jeszcze, czy algorytmiczne dobieranie treści będzie domyślnie wyłączone i będzie wymagało zgody użytkownika, czy też pozostanie aktywne do momentu rezygnacji. Minister zapowiedziała zasięgnięcie opinii ekspertów.

Wells podkreśliła, że wiele osób docenia działanie algorytmów. Dzięki nim użytkownicy otrzymują między innymi treści rozrywkowe oraz informacje o firmach działających w ich okolicy.

Wielu Australijczyków będzie chciało korzystać z algorytmu. Uważamy jednak, że wielkie firmy technologiczne powinny przede wszystkim zapewnić im wybór i ten wybór uszanować - powiedziała.

Minister oceniła, że firmy technologiczne nie powinny być traktowane w szczególny sposób. Jej zdaniem muszą zapewniać klientom podstawowe standardy bezpieczeństwa.

Dotkliwe kary dla platform społecznościowych

Meta, Google, TikTok i inne firmy mogą zostać objęte znacznymi karami, jeśli nie pozwolą użytkownikom wyłączyć algorytmicznego doboru treści. Projekt ma również zobowiązać platformy do ograniczania rozpowszechniania szkodliwych materiałów, w tym nielegalnej pornografii oraz filmów promujących zaburzenia odżywiania.

Wells zaznaczyła, że celem przepisów nie jest kontrolowanie wypowiedzi publikowanych w internecie.

- Nie chodzi o cenzurę. Chodzi o rozpoznawanie zagrożeń lub zobowiązanie wielkich firm technologicznych, aby same rozpoznawały ryzyko na swoich platformach i podejmowały działania w celu jego ograniczenia - powiedziała w programie telewizji Channel Nine.

Opozycja ostrzega przed cenzurą

Część australijskiej opozycji popiera ogólny kierunek zmian. Inni politycy obawiają się jednak ograniczenia wolności słowa.

Lider Partii Liberalnej Angus Taylor powiedział stacji News24, że podchodzi do propozycji z dużym sceptycyzmem. Jego zdaniem może to być próba cenzurowania mediów społecznościowych. Wezwał też rząd, aby najpierw uszczelnił obowiązujący zakaz korzystania z takich platform przez osoby poniżej 16. roku życia.

Wells przyznała, że dotychczas żadna firma technologiczna nie została ukarana za niewłaściwe egzekwowanie tego zakazu. Badania wskazują, że zdecydowana większość osób poniżej 16. roku życia, które miały konta przed wprowadzeniem ograniczeń w grudniu ubiegłego roku, nadal korzysta z platform.

>>> Minnesota kontra spółka Elona Muska. Jest decyzja sądu

Algorytmy a szkodliwe treści dla młodzieży

Do wprowadzenia zasady dobrowolnej zgody na algorytmiczne dobieranie treści wezwała również działaczka Chanel Contos. Podczas wystąpienia w australijskim National Press Club argumentowała, że takie rozwiązanie utrudniłoby firmom obchodzenie nowych regulacji.

Według Contos algorytmy zwiększają skalę problemu przemocy seksualnej w Australii. Mają także ułatwiać docieranie do młodych ludzi z mizoginicznymi treściami publikowanymi przez internetowe środowiska określane jako manosfera.

Źródło: BBC
Zobacz także: