- Bardzo chcielibyśmy, żeby kładka w końcu powstała, już bardzo długo na nią czekamy. Augustów słynie z turystyki i kładka bardzo by się przydała - podkreśla Klaudia Jermakow, mieszkanka Augustowa i ubiegłoroczna Miss Polonia Województwa Podlaskiego Fundacji Anny Rytel.
- Ta kładka powinna powstać już 30 lat temu - mówi Waldemar Kondracki, hotelarz z Augustowa. Jego zdaniem powstanie pomostu jest szansą na rozwój oferty kwater dla turystów.
- Byłaby to swego rodzaju atrakcja. Krótsza droga, lepsze przejście czy dojazd - uważa Janina Luty, mieszkanka Augustowa.
- Często jeżdżę na rowerze, przez kanał powinna być kładka, by zwiedzać piękne tereny, jeździć po lesie i nie pchać się rowerem do miasta - stwierdza z kolei Lidia Rychert, turystka z Wejherowa.
O co chodzi z augustowską kładką?
Załóżmy, że spędzając urlop w letniej stolicy Polski (bo tak nazywany jest podlaski Augustów), zatrzymujemy się w jednej z licznych kwater w dzielnicy Borki. Żeby dostać się do plaży miejskiej czy amfiteatru, musimy udać się do centrum miasta.
- Dystans z końca ulicy Nadrzecznej do końca ulicy Zarzecznej to jakieś trzy kilometry. Pieszo zajmuje to około 30-40 minut - mówi, mieszkająca na Borkach, Agnieszka Sokołowska.
Jest prostsze rozwiązanie, a spacer mógłby zająć około 10 minut. Wystarczyłaby kładka nad rzeką.
Jak czytamy na stronie augustowskiego magistratu, potrzebę budowy kładki wskazywał już w 1991 roku ówczesny burmistrz. Kolejne koncepcje - z przyczyn technicznych lub finansowych - nie doczekały się realizacji.
"Dopiero w poprzedniej kadencji Augustów uzyskał obietnicę 14 milionów euro (ok. 60 milionów złotych) ze środków unijnych m.in. na budowę kładki. To realna szansa, której Augustów wcześniej nie miał" - informuje urząd.
W 2022 roku rozstrzygnięto konkurs architektoniczny na budowę kładki.
Planowali wieżę
Oprócz samej ścieżki zaprojektowana została też wieża widokowa, która miała stanąć po stronie Borek. Jednak w maju 2023 roku ówczesna wojewódzka konserwator zabytków stwierdziła, że jeśli miasto chce budować wieżę, to ta powinna stanąć po drugiej stronie rzeki. I w takiej formie konserwator uzgodniła plan zagospodarowania przestrzennego, który w lutym 2024 roku został uchwalony przez radę miasta.
Miesiąc później burmistrz podpisał umowę na wykonanie dokumentacji projektowej, a w czerwcu 2025 roku, kiedy już architekci mieli gotowy projekt wykonawczy, poprosił nowego wojewódzkiego konserwatora zabytków o zgodę na budowę kładki w zaproponowanej formie.
"Byliśmy zszokowani"
Zdanie konserwatora jest tu kluczowe. Teren jest częścią, uznanego za Pomnik Historii, XIX-wiecznego Kanału Augustowskiego, który ma szansę znaleźć się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.
- Byliśmy zszokowani, gdy konserwator stwierdził, że w projekcie nie może być wieży widokowej, podczas gdy jego poprzedniczka uzgodniła plan miejscowy, który daje możliwość zbudowania wieży. Wiem, że na stanowisku konserwatora nastąpiła zmiana personalna, ale urząd jest ten sam i powinna być zachowana jakaś ciągłość instytucjonalna - podkreśla Filip Chodkiewicz, wiceburmistrz Augustowa.
Zamiast prowadzić spory z konserwatorem, augustowski magistrat zlecił autorom projektu, aby ci jak najszybciej zmienili jego założenia.
- Zrobili to w ekspresowym tempie i w październiku 2025 roku przesłaliśmy konserwatorowi projekt bez wieży. Nie mamy decyzji do dzisiaj - rozkłada ręce samorządowiec.
Co nie podoba się konserwatorowi?
- Zaproponowany wygląd kładki nie nawiązuje do historycznych założeń projektowych kanału. Kładka w proponowanej formie i gabarytach stworzy - nawet bez wieży widokowej - dominantę architektoniczną w tej części miasta - uważa Adam Musiuk, wojewódzki konserwator zabytków.
Dominanta architektoniczna jest takim elementem danej przestrzeni, który skupia na sobie uwagę, wyróżnia się wysokością czy też gabarytami w takiej formie, że "nie sposób przejść obok niej obojętnie".
I dodaje: - Założenia ochronne Kanału Augustowskiego wyraźnie mówią o tym, że nie można tworzyć dominant, bo najważniejszym obiektem jest sam kanał. Fakt, że moja poprzedniczka uzgodniła plan miejscowy, zakładający budowę kładki nie oznacza, że musi ona powstać w formie zaproponowanej przez urząd miasta. Plan miejscowy ma charakter ogólny, a tutaj mówimy o konkretnym projekcie z konkretnymi rozwiązaniami. Konserwator podkreśla, że tego samego zdania jest Wojewódzka Rada Ochrony Zabytków.
Czas goni
Zdaniem Musiuka miasto może zlecić przeprojektowanie kładki i wtedy starać się o uzgodnienie. Jeśli tego nie zrobi, dostanie negatywną decyzję.
- Wydałbym ją już w styczniu 2026 roku, ale zgłosiły się dwie organizacje społeczne, które chciały być stronami postępowania. Spotkały się z odmową z uwagi na braki formalne, jednak procedura musiała potrwać - wyjaśnia konserwator.
Władze Augustowa zarzucają mu opieszałość. Gdyby wydana przez konserwatora decyzja była negatywna, mogłaby zostać zaskarżona przez burmistrza do generalnego konserwatora zabytków. Na razie nie ma jednak czego zaskarżać.
A czas goni, bo - jak mówi wiceburmistrz - 14 milionów euro zarezerwowanych na inwestycję nie będzie czekało w nieskończoność.
Na sam projekt magistrat wydał już około miliona złotych.
Konserwator czeka, radny krytykuje
- Pod koniec kwietnia wysłaliśmy do konserwatora pismo, w którym prosimy, aby precyzyjnie wskazał nam jakich rozwiązań projektowych od nas oczekuje i dlaczego - mówi Chodkiewicz.
Konserwator jednak zastrzega, że projektowanie nie jest jego rolą. - Jeśli nie zostanie mi przedstawiony zmieniony projekt, decyzja będzie negatywna - informuje.
Andrzej Zarzecki, radny z opozycyjnego wobec burmistrza klubu Koalicji Obywatelskiej uważa, że błąd popełniono na samym początku procedury.
- Władze miasta powinny jeszcze przed ogłaszaniem konkursu wystąpić o zalecenia konserwatorskie. Albo też powołać do sądu konkursowego, który w 2022 roku wybierał najlepszy projekt, przedstawicieli konserwatora zabytków. Wtedy nie byłoby problemu, że projekt nie uzyska akceptacji służb konserwatorskich. Wszyscy jesteśmy za budową kładki, bo to bardzo ważne inwestycja, jednak trzeba było inaczej do tego podejść - podkreśla radny.
"Stwarza sztuczne problemy"
Wiceburmistrz Chodkiewicz odpiera, że nie jest to pierwszy konkurs, który miasto ogłaszało. I zauważa: - Konserwator nie miał obiekcji przed zastąpieniem drewnianego mostu w miejscowości Sucha Rzeczka w sąsiedniej gminie Płaska stalowo-betonową konstrukcją, a jest zlokalizowana bezpośrednio nad Kanałem Augustowskim. Stalowo-betonowy most budowany jest też w naszym mieście, przy ulicy Wybickiego, również bezpośrednio nad Kanałem Augustowskim.
Drugi z mostów pokazuje nam Adam Wysocki, radny burmistrzowskiego KWW Nasze Miasto.
- Inwestycja rozpoczęła się w zeszłym roku. Tutaj nie było problemu, żeby budować ze stali i z betonu, bez poszanowania walorów zabytkowych. A w przypadku planowanej kładki konserwator stwarza sztuczne problemy - stwierdza radny.
Musiuk mówi, że chodzi o różne inwestycji.
- Ani most w Suchej Rzeczce, ani ten przy ulicy Wybickiego w Augustowie nie chcą być jak planowana kładka, dominantą przestrzenną. Nie mają też takich gabarytów, jakie ma mieć kładka. Natomiast jeśli chodzi o zastąpienie w Suchej Rzeczce drewna betonem i stalą, nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Kanał Augustowski budowany był przy wykorzystaniu tych trzech budulców - drewna, metalu i betonu. W zastępowaniu jednego materiału innymi nie ma nic złego - twierdzi konserwator.
Redagowała Tamara Barriga