- Przebieg tej ścieżki dyskutowany jest już od kilkunastu lat - mówi, mieszkający w Białowieży, były leśnik Andrzej Antczak. Niektórzy twierdzą, że o trasie rozmawia się nawet od 30 lat. - Niestety, wciąż trudno znaleźć konsensus - podkreśla nasz rozmówca.
Chodzi o planowaną ścieżkę rowerową łączącą Hajnówkę z Białowieżą. Obie miejscowości dzieli ponad 20 kilometrów.
Rowerzyści jeżdżą wąską drogą wojewódzką numer 689. Oprócz samochodów można w ostatnich latach spotkać tam też - w związku z kryzysem migracyjnym na polsko-białoruskiej granicy - pojazdy wojskowe.
Wcześniej się nie udało
W sezonie szczególnie uczęszczany jest czterokilometrowy odcinek z Białowieży do największej atrakcji - rezerwatu pokazowego żubrów.
Turyści jadą zazwyczaj z Hajnówki autami, wypożyczają w Białowieży rowery i ruszają do rezerwatu. Aby poprawić bezpieczeństwo rowerzystów - podlegający marszałkowi województwa - Podlaski Zarząd Dróg Wojewódzkich (PZDW) zamierza zbudować ścieżkę rowerową.
Próbował już kilka lat temu.
Plany spaliły na panewce, bo w 2021 roku Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska odmówiła uzgodnienia inwestycji. Zarząd dróg planował zbudować ścieżkę wzdłuż trasy wojewódzkiej, co - jak podawały wówczas organizacje ekologiczne - wiązałoby się z koniecznością wycięcia ponad czterech tysięcy drzew.
Różne opcje
Teraz wariant zakładający tak szerokie wycinki także jest rozważany. Jednak drogowcy zamierzają przedstawić więcej możliwych tras, którymi mogłaby zostać poprowadzona ścieżka.
Przed laty zaproponowano tylko jedną.
Trzy pierwsze warianty zakładają przebieg trasy wzdłuż drogi wojewódzkiej (po lewej stronie szosy, jadąc od Hajnówki).
W1 (1a) - wariant zakładający wycinkę 4,4 tys. drzew. Ścieżka rowerowa ma znajdować się minimum 9-10 metrów od krawędzi jezdni. Pomiędzy jezdnią a ścieżką zaplanowano pobocze i rów.
W1A - ZDR - odstęp między jezdnią a ścieżką wynosiłby około trzech metrów.
W1A - V50 - ścieżka byłaby "przytulona" do jezdni, dzieliłoby je tylko wąskie pobocze.
Ocaliliby drzewa, ale trzeba byłoby zwolnić
Powołany w 2023 roku, przez poprzedni zarząd województwa, zespół roboczy jako najlepszy z wariantów wskazał ten, w którym ścieżkę od jezdni dzieliłoby jedynie wąskie pobocze.
- Ścieżka mieściłaby się w pasie drogowym. Nie trzeba byłoby wycinać drzew, ewentualnie należałoby oczyścić teren z drobnych zarośli. A jeśli zdarzyłoby się, że w miejscu, gdzie ma być ścieżka rowerowa, rosłyby jakieś grube drzewa, można byłoby tak poprowadzić ścieżkę, że drzewa zostałyby ominięte - wyjaśnia prof. Bogumiła Jędrzejewska z Instytutu Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk w Białowieży, która weszła w skład zespołu.
Minusem jest to, że drogowcy wprowadziliby ograniczenie prędkości. Obecnie auta osobowe mogą tam jeździć z prędkością 80 km/h, a w bardziej niebezpiecznych miejscach - 60 km/h. Po wybudowaniu ścieżki na całej trasie obowiązywałoby ograniczenie do 50 km/h.
- To bardzo wzburzyło mieszkańców, którzy jeżdżą do Hajnówki nawet dwa-trzy razy dziennie. Uważamy, że powinno się zachować obecną prędkość - podkreśla profesor.
Zastępca dyrektora PZDW Marcin Bielski mówi, że ograniczenie do 50 km/h nakazują przepisy. Trwa analiza, czy na niektórych odcinkach można byłoby zwiększyć ograniczenie do 70 km/h i postawić tam barierki ochronne. - Na części trasy byłoby więc ograniczenie do 50 kilometrów na godzinę bez barierek, a na części do 70 z barierkami - tłumaczy Bielski.
Warianty obok torów i przez "Trójmiasto"
Oprócz trzech wariantów przebiegu ścieżki wzdłuż drogi wojewódzkiej są też cztery trasy alternatywne.
Trzy z nich (W2, W3 i W5) prowadzą wzdłuż nieczynnej linii kolejowej z Hajnówki do Białowieży oraz przez wieś Czerlonka. Różnią się nieco przebiegiem, jednak wszystkie leżą po prawej stronie drogi wojewódzkiej. Oznacza to, że aby dojechać do rezerwatu pokazowego żubrów trzeba byłoby przeprowadzać rower przez jezdnię.
Inaczej byłoby w przypadku wariantu W4, który zakłada skorzystanie ze śladu dzisiejszej trasy Green Velo i budowę ścieżki prowadzącej przez tzw. Trójmiasto. Wsie Pogorzelce, Teremiski i Budy leżą po tej samej stronie drogi wojewódzkiej co rezerwat pokazowy żubrów i można do niego z tej trasy dojechać.
Zdania podzielone
Sławomir Droń, właściciel wypożyczalni rowerów w Białowieży optuje za wyborem jednej z tras wzdłuż linii kolejowej. Spotykamy się z nim w lesie, w pobliżu Miejsca Mocy, obok torów.
- Obok nieczynnej linii jest szeroki pas pożarowy, jest linia wysokiego napięcia. Nie wymagałoby to więc dodatkowych cięć drzew. Ścieżka byłaby bardzo ładna przyrodniczo. Można byłoby też postawić wiaty, żeby turyści mogli się zatrzymać - opisuje.
Na minusy tego rozwiązania zwraca uwagę były leśnik Andrzej Antczak. Mówi, że w okolicach torów kolejowych są miejsca, w których pasą się żubry i jelenie. Jest też problem z zasięgiem telefonii komórkowych.
- W razie wypadku byłby też problem z dojazdem karetki pogotowia - uważa. I dodaje: - Turysta nieposiadający informacji o swojej dokładnej lokalizacji nie będzie umiał powiedzieć służbom ratowniczym, którędy mają do niego dojechać.
Jego zdaniem najlepszą opcją jest budowa ścieżki wzdłuż drogi wojewódzkiej, w wariancie najbardziej przytulonym do szosy. Podobnie uważa Dariusz Woszczyński z Białowieży. Gdy się z nim spotykamy, akurat przyjechał rowerem z Hajnówki.
- Nie widzę sensu w budowaniu asfaltowej ścieżki w głębi Puszczy Białowieskiej. Najsensowniejszym rozwiązaniem jest zrobienie ścieżki wzdłuż drogi wojewódzkiej - twierdzi rowerzysta, który dziwi się rozważaniom o wprowadzeniu ograniczenia prędkości. -Jeśli zostanę odsunięty na bok, na ścieżkę rowerową, to nie wiem, dlaczego jeszcze samochody miałyby zwalniać - podkreśla.
Zastosowanie "złotego środka" proponuje natomiast Katarzyna Szuma, radna gminy Białowieża oraz właścicielka pracowni rękodzieła. Sama wybrałaby wariant ze ścieżką rowerową odsuniętą o trzy metry od drogi wojewódzkiej.
- Nie trzeba byłoby wtedy wprowadzać ograniczenia prędkości, na które nie godzą się mieszkańcy - zaznacza.
O braku zgody na 50 km/h mówi też dr hab. Michał Żmihorski z Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży. Podkreśla jednak, że - z uwagi na przyrodę - najlepszy jest wariant ze ścieżką "przytuloną" do drogi wojewódzkiej.
- W innym wypadku wszystkie te drzewa musiałyby być wycięte - wskazuje dęby rosnące wzdłuż drogi.
Anna Gierasimiuk, starsza specjalistka ds. udostępniania parku w Białowieskim Parku Narodowym optuje za wariantem przez "Trójmiasto".
- Tutaj mamy dodatkową wartość ścieżki, która wpłynie na rozwój tych miejscowości. Możemy spodziewać się, że będą tworzyły się tu punkty usługowe - uważa.
Podczas konsultacji społecznych Mikołaj Janowski, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Hajnówce wskazywał, że budowa ścieżki w "Trójmieście" nie wchodzi w grę, bo zabudowania w trzech miejscowościach stoją tak blisko jezdni, że część z nich należałoby rozebrać.
Co na to leśnicy?
W ramach konsultacji społecznych poproszono o opinię Lasy Państwowe. Nadleśnictwa Białowieża i Hajnówka wykluczyły warianty W2 i W3 (dwa z trzech wariantów wzdłuż torów) z uwagi na to, że biegną tamtędy drogi pożarowe i wozy strażackie mogłyby zniszczyć ścieżki.
Jako wariant pierwszego wyboru oba nadleśnictwa wskazały wariant W1 (1a), czyli ten wzdłuż drogi wojewódzkiej, który zakłada największe wycinki drzew.
- Ścieżka byłaby jednak oddalona od jezdni na 9-10 metrów. Rowerzysta byłby więc bezpieczniejszy niż przy założeniu, że ścieżka byłaby przytulona do jezdni. Przeważyły względy bezpieczeństwa - wyjaśnia Mirosław Sienkiewicz, nadleśniczy Nadleśnictwa Białowieża.
Wójt: to tylko kwestia czasu
Wójt gminy Białowieża Albert Litwinowicz liczy, że uda się w końcu wybudować ścieżkę.
- Potrzebują tego turyści i mieszkańcy. Na razie całe szczęście nie mieliśmy tu w ostatnich latach wypadku śmiertelnego z udziałem rowerzysty, ale sądzę niestety, że to tylko kwestia czasu - podkreśla.
Po przeprowadzaniu wszystkich etapów konsultacji, zarząd dróg przedstawi GDOŚ warianty. Ścieżka, po uzyskaniu decyzji środowiskowej, sporządzeniu dokumentacji projektowej i przy braku poślizgów, mogłaby powstać w ciągu kilku najbliższych lat.
Redagowała Tamara Barriga