Oglądaj "Fakty po Faktach" codziennie o godzinie 19.25 na antenie TVN24 i TVN24 BiS lub jako wideo na żądanie w TVN24+
W "Faktach po Faktach" w TVN24 Katarzyna Kotula była pytana o datę podpisania rozporządzenia w sprawie transkrypcji aktów małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą. Jak poinformował w poniedziałek minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński, powinno dojść do tego w środę lub czwartek.
- Do końca tygodnia będziemy mieli podpisane rozporządzenie. To będzie zmiana systemowa do wyroku TSUE (Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej), która obejmie wszystkie małżeństwa, które mają zagraniczny akt małżeństwa - zapowiedziała Kotula.
Zwróciła też uwagę, że "Wrocław nie czekał". W piątek Urząd Stanu Cywilnego tego miasta dokonał transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa jednopłciowego - pary, która jest razem ze sobą od około 50 lat. Była to pierwsza taka procedura w Polsce przeprowadzona bez konieczności wcześniejszego orzeczenia sądowego.
- Bardzo żałuję, że zabrakło nam trochę odwagi i determinacji do tego, żebyśmy to my wprowadzili zmianę - na przykład rejestrowane związki partnerskie - w tamtym roku - przyznała Kotula.
Naczelny Sąd Administracyjny orzekł w marcu o transkrypcji do polskiego rejestru stanu cywilnego aktu małżeństwa dwóch Polaków zawartego legalnie w 2018 roku w Berlinie. Sąd nakazał urzędowi stanu cywilnego dokonanie wpisu. W ubiegłym tygodniu w Warszawie ich akt małżeństwa został - jako pierwszy akt małżeństwa jednopłciowego w Polsce - przeniesiony do rejestru w drodze transkrypcji. Od marca NSA nakazał transkrypcję aktów małżeństwa w sumie siedmiu par jednopłciowych. Pełna realizacja wytycznych TSUE oraz wprowadzenie procedury transkrypcji wymaga zmian legislacyjnych.
Kotula: dziś wszyscy stoimy po jednej stronie
Kotula oceniła, że według niej nie ma obecnie żadnych emocji wokół sprawy transkrypcji aktów małżeństw jednopłciowych. - Nawet po prawej stronie sceny politycznej ktoś próbuje wzniecić jeszcze jakiś ogień, ale to już zupełnie nie grzeje - stwierdziła.
Następnie posłanka była pytana, czy w rządzie pojawiały się obawy związane z decyzją w sprawie wprowadzenia takiej transkrypcji, na przykład w związku z zaplanowanymi na przyszły rok wyborami parlamentarnymi. - Myślę, że wszyscy zdają sobie sprawę, że są takie momenty, w których (...) czasem trochę brakuje nam odwagi, żeby wyważyć drzwi - powiedziała.
- Ja bym nie chciała być w takim rządzie, który mówi: ten wyrok jest lepszy, ten wyrok jest gorszy. I apelowaliśmy do premiera o zmianę tego stanowiska, które było trochę wahające się, ale też przez miesiące, przez tygodnie uczciwie mówię, że spotykaliśmy się w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i pracowaliśmy nad tym, żeby wypracować wspólne stanowisko. Dziś wszyscy stoimy po jednej stronie - zaznaczyła.