- Szacuje się, że około 20 procent osób żyjących z HIV w Polsce nie jest świadomych swojego zakażenia. Dlaczego?
- Deficyt wiedzy na temat HIV dotyczy zarówno młodzieży, jak i seniorów, przy czym zakażenia u osób starszych często wykrywane są bardzo późno.
- Rozwój zakażenia HIV może przebiegać w różnym tempie, od ostrej fazy po wieloletnie utajenie. W jakiej grupie wiekowej notuje się najwięcej nowych przypadków?
- Więcej artykułów o tematyce zdrowotnej znajdziesz w zakładce "zdrowie" w tvn24.pl. Warto też posłuchać "Wywiadu medycznego" w TVN24+.
Obecnie zakażenie HIV (z ang. Human Immunodeficiency Virus, czyli ludzki wirus niedoboru odporności) jest traktowane jako choroba przewlekła. Wczesne wykrycie wirusa pozwala na wdrożenie leczenia, dzięki któremu pacjenci mogą normalnie żyć, pracować i zakładać rodziny. Mimo to wciąż brakuje powszechnej nawykowej diagnostyki, a główną przeszkodą pozostaje obawa przed samym wynikiem testu.
Brak zabezpieczeń i strach przed diagnozą. Statystyki HIV w Polsce
Do tej pory w Polsce zdiagnozowano około 35 tys. osób z wirusem HIV, jednak eksperci szacują, że około 20 proc. osób żyjących z wirusem nie wie o swoim zakażeniu - mówił podczas konferencji inaugurującej kampanię "Pozytywnie też znaczy dobrze", Grzegorz Jezierski, żyjący z HIV i jednocześnie wolontariusz Buddy Polska [program wspierający osoby żyjące z HIV- red]. Powód jest prosty - to brak zabezpieczeń podczas kontaktów seksualnych, bo przecież "HIV to nie moja sprawa". A to właśnie najczęstsza droga zakażenia. - Zbadać powinien się każdy, kto chociaż raz w życiu uprawiał seks - dodaje Grzegorz.
Mimo rosnącej wiedzy społecznej na temat HIV, testowanie wciąż wywołuje ogromne obawy. Jak podkreślali eksperci podczas konferencji, szybkie wykrycie wirusa ma kluczowe znaczenie dla zdrowia i jakości życia pacjenta. - Mimo zwiększającej się świadomości, wciąż nie jest ona powszechna. Boimy się badania, bo obawiamy się rozpoznania. Część lekarzy zastanawia się wręcz, co zrobić, gdy wynik okaże się dodatni - mówi w rozmowie z tvn24.pl lek. Iwona Cielniak, specjalistka chorób zakaźnych z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie.
Lekarka zwraca uwagę, że współczesna medycyna diametralnie zmieniła postrzeganie zakażenia. - HIV to dziś choroba przewlekła. Wymaga stałego leczenia i regularnych konsultacji medycznych, ale pacjenci żyją normalnie: mają rodziny i pracują. Po to właśnie potrzebna jest szybka diagnoza, aby pacjent mógł dobrze funkcjonować i zachować wysoką jakość życia - dodaje.
Zakażenie HIV u seniorów
Problem niewystarczającej wiedzy dotyczy zarówno młodych ludzi, jak i osób dojrzałych. Która z tych grup wie więcej o HIV? - Wydaje się, że najmniej wiedzą seniorzy, ale niestety młodzież wcale nie jest lepsza, mimo że żyjemy w tak medialnym świecie. Część bardzo młodych osób uważa, że skoro HIV to choroba przewlekła, z którą żyje się dobrze, to nie trzeba się martwić ani tak często testować. Z kolei populacja pacjentów powyżej 50. roku życia, określana czasem jako "srebrne tsunami", stale wzrasta i to dwuetapowo. Z jednej strony rośnie grupa osób, które dzięki sukcesom medycyny żyją z wirusem od bardzo dawna. Z drugiej strony mamy pacjentów po pięćdziesiątce, którzy dopiero nabyli zakażenie. Sprawdzaliśmy kiedyś, ile lat miał nasz najstarszy pacjent z nowym zakażeniem. Był to 82-letni mężczyzna, który zakaził się HIV w ciągu ostatnich trzech miesięcy - wskazuje lek. Iwona Cielniak.
U seniorów zakażenie HIV bywa wykrywane bardzo późno, często przy okazji diagnostyki innych chorób przenoszonych drogą płciową (np. kiły), nietypowych zapaleń płuc lub głębokich zaburzeń odporności. Wirus, jak tłumaczy lekarka, potrafi również dawać objawy sugerujące schorzenia neurologiczne bądź psychiatryczne.
- Seniorzy trafiają do nas bardzo późno, często już w zaawansowanym stadium zakażenia, gdy dochodzi do powikłań wynikających z zaburzeń odporności. Dużym problemem jest to, że HIV potrafi dawać objawy przypominające schorzenia psychiatryczne. Sama spotkałam dwie pacjentki po sześćdziesiątym roku życia, u których pierwotnie rozpoznano demencję. Okazało się, że była to właśnie postać zakażenia HIV i po wdrożeniu leczenia obie panie dobrze funkcjonują. Inna pacjentka miała postawioną diagnozę anoreksji, podczas gdy w rzeczywistości nie mogła jeść przez wyniszczenie organizmu wirusem. Warto pamiętać, że HIV może wywołać również choroby neurologiczne, takie jak zapalenie mózgu czy zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych - wyjaśnia lek. Iwona Cielniak.
Szybka faza ostra i nawet kilkunastoletnie utajenie
Rozwój wirusa w organizmie przebiega w różnym tempie. - Bezpośrednio po ekspozycji na wirusa może wystąpić ostre zakażenie, czyli tak zwana ostra choroba retrowirusowa. W tym wczesnym etapie dochodzi do ostrych infekcji, które objawami mogą przypominać grypę lub zespół mononukleozopodobny, a także objawiać się pokrzywką czy nawet zapaleniem opon mózgowo-rdzeniowych. Z kolei postaci przewlekłe i związane z nimi powikłania potrafią rozwijać się po cichu, ujawniając się dopiero po 10-15 latach - tłumaczy lek. Iwona Cielniak.
Szacuje się, że rocznie w Polsce przybywa od 1500 do nawet 3000 nowych zdiagnozowanych zakażeń HIV. Statystycznie najwięcej przypadków notuje się u osób w wieku od 30 do 45 lat. Choć wciąż dominują mężczyźni [w tym populacja MSM - ang. Men who have Sex with Men, oznaczający mężczyzn mających kontakty seksualne z mężczyznami - red.], powoli rośnie udział zakażeń, do których dochodzi w wyniku kontaktów heteroseksualnych.
- Mam pacjentki zakażone przez swoich partnerów, mężów czy narzeczonych, którzy często sami o tym nie wiedzą, bo nikt nie zakłada, że 30-letni heteroseksualny mężczyzna powinien wykonać test na HIV. Dopiero po diagnozie, patrząc wstecz, tacy pacjenci przypominają sobie ryzykowne sytuacje: "Byłem kiedyś na imprezie, ale to było przed poznaniem partnerki, nie wiedziałem, że to ma teraz znaczenie". A przecież wchodząc w nowy związek, w idealnym świecie dobrze byłoby przetestować się na różne choroby - podkreśla lekarka.
Profilaktyka przedekspozycyjna (PrEP)
Przed ekspozycją warto pomyśleć o PrEP (ang. pre-exposure prophylaxis), czyli farmakologicznej metodzie zapobiegania zakażeniu przed kontaktem z wirusem. W Polsce leki te są pełnopłatne (koszt rzędu 140-210 zł za opakowanie 30 tabletek). PrEP można przyjmować codziennie lub doraźnie (schemat doraźny dotyczy wyłącznie mężczyzn MSM; u kobiet wymagana jest stała retencja leku w organizmie lub forma iniekcyjna).
- Zasada PrEP-u doraźnego polega na przyjęciu dwóch tabletek między 24 a najpóźniej dwoma godzinami przed kontaktem intymnym. Trzeba jednak pamiętać o kontynuacji, bo lek zażywa się co 24 godziny jeszcze przez kilka dni po ostatnim stosunku. Co ważne, ten schemat nie sprawdzi się u kobiet. W ich przypadku konieczny jest stały PrEP codzienny, ewentualnie rozwiązaniem jest dla nich PrEP długodziałający w formie zastrzyków domięśniowych. W przypadku codziennego, stałego stosowania leku potrzeba kilku dni, aby jego poziom we krwi był na tyle wysoki, by zapewnić pełną ochronę - wyjaśnia lekarka.
Profilaktyka poekspozycyjna (PEP)
W sytuacjach awaryjnych, np. po ryzykownej ekspozycji zawodowej lub prywatnej, stosuje się profilaktykę poekspozycyjną (PEP - ang. post-exposure prophylaxis). W przeciwieństwie do PrEP składa się ona z zestawu trzech leków, a jej koszt wynosi około 1000 zł. Kluczowy jest tu czas reakcji, bo leczenie należy rozpocząć jak najszybciej, najlepiej do 48 (maksymalnie do 72) godzin od kontaktu.
- Profilaktyka poekspozycyjna, stosowana po sytuacji ryzykownej, opiera się na zupełnie innych lekach niż profilaktyka przedekspozycyjna. Bardzo chcę to podkreślić, ponieważ ludzie często to mylą. W przypadku procedury poekspozycyjnej przyjmowane są trzy leki, a koszt pełnopłatnej kuracji na receptę wynosi około tysiąca złotych. Leki wydaje się zazwyczaj od 48 do maksymalnie 72 godzin od zdarzenia, przy czym zasada jest prosta: im szybciej, tym lepiej. Czas ten liczymy bezwzględnie od momentu samego kontaktu i ekspozycji - podsumowuje lek. Iwona Cielniak.