Do brutalnego pobicia dwóch obywateli Ukrainy doszło w niedzielę, 26 lipca około godziny 18.30 na ul. Okulickiego we Wrocławiu. Według policji, do konfliktu na tle narodowościowym doszło w sklepie. Poszkodowani to 20-letnia Anastazja i 21-letni Maksym.
- Kiedy Anastazja weszła do sklepu, te osoby tam już były. Podeszła do kasy, a oni postawili już otwarte piwo, na co zwróciła im uwagę, że tutaj jest kolejka. Gdy usłyszeli, że jest Ukrainką - zaczęli ją wyzywać. Wyzywali ją od "ukraińskiej sz***y, dzi**i ukraińskiej". Anastazja wyszła ze sklepu, a oni już czekali na nią. Maksym wysiadł z auta. Tamci od razu, jak go zobaczyli, to zaczęli go bić - relacjonuje Karina Kitsai, matka pokrzywdzonej 20-latki.
W sieci pojawiło się nagranie, na którym widać, jak do pary podbiega trzech mężczyzn.
Napastnicy zaatakowali mężczyznę, a gdy jego partnerka próbowała mu pomóc, również została pobita. Kobieta otrzymała kilka ciosów w twarz i głowę. Napastnicy bili mężczyznę pięściami w głowę i po całym ciele, następnie został on przewrócony na ziemię, gdzie był bity i kopany. Po ataku sprawcy uciekli.
- Anastazja ma rozciętą szyję, rozerwane ucho, bardzo pobitą głowę, dużo siniaków po całym ciele i dostała dużo razy paralizatorem. Maksym ma rozbitą całą głowę, opuchniętą i dużo siniaków. Jeden z napastników bił go w głowę telefonem i paralizatorem - opowiada Karina Kitsai.
Sprawą zajmuje się policja
O sprawie została powiadomiona policja. Funkcjonariusze prowadzą obecnie czynności mające na celu wyjaśnienie okoliczności zdarzenia oraz ustalenie tożsamości uczestników napaści.
- Dziś rano przez wiele godzin przyjmowaliśmy zawiadomienia i przesłuchiwaliśmy osoby pokrzywdzone. Z zeznań pokrzywdzonych wynika, że w tle zdarzenia pojawił się wątek narodowościowy. Wcześniej między stronami miało dojść do nieporozumienia w sklepie, gdzie sprawcy mieli wepchnąć się przed osobę pokrzywdzoną w kolejce. Kobieta zwróciła im uwagę, a dalszy przebieg wydarzeń widać na nagraniu. Doszło do bardzo agresywnej reakcji - przekazała tvn24.pl podkomisarz Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu. - Trwają intensywne działania w kierunku namierzenia i zatrzymania sprawców - dodała.
Reakcja konsulatu
Konsulat Generalny Ukrainy we Wrocławiu zaapelował o pilną reakcję polskich organów ścigania.
"Z przykrością stwierdzamy, że w ostatnim czasie w Polsce coraz częściej dochodzi do aktów przemocy i agresji, których ofiarami padają obywatele Ukrainy. Każdy taki przypadek wymaga rzetelnego wyjaśnienia oraz właściwej oceny prawnej" - czytamy w komunikacie Konsulatu Generalnego Ukrainy we Wrocławiu.
Jak dodaje, Minister Spraw Zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha polecił już Konsulatowi Generalnemu Ukrainy we Wrocławiu podjęcie niezbędnych działań w trybie pilnym. Konsulat skierował oficjalne wystąpienie do właściwych jednostek Policji Rzeczypospolitej Polskiej i oczekuje na przekazanie oficjalnych informacji.
"W przypadku potwierdzenia przedstawionych okoliczności liczymy na wszechstronne, obiektywne i sprawne przeprowadzenie postępowania, ustalenie motywów sprawców oraz pociągnięcie osób odpowiedzialnych do odpowiedzialności zgodnie z prawem Rzeczypospolitej Polskiej. Wszelkie przejawy przemocy, ksenofobii i nienawiści są niedopuszczalne i nie powinny mieć miejsca w demokratycznym społeczeństwie" - zaznacza konsulat Ukrainy.
Prezydent Wrocławia reaguje
Głos w tej sprawie zabrał również prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. "Z ogromnym niepokojem i oburzeniem przyjąłem informacje o brutalnych napaściach we Wrocławiu, które - według dostępnych informacji - były motywowane uprzedzeniami wobec narodowości. Chcę jasno powiedzieć: w naszym mieście nie ma i nie będzie przyzwolenia na przemoc motywowaną nienawiścią, ksenofobią czy uprzedzeniami narodowościowymi. Każdy człowiek, niezależnie od tego, jakim językiem mówi, skąd pochodzi i w co wierzy, ma prawo czuć się we Wrocławiu bezpiecznie" - napisał prezydent Wrocławia.