Do brutalnego pobicia doszło w niedzielę, 26 lipca około godziny 18.30 na ul. Okulickiego we Wrocławiu. Według policji, do konfliktu na tle narodowościowym doszło w sklepie. Poszkodowani to 20-letnia Anastazja i 21-letni Maksym, obywatele Ukrainy.
Anastazja mieszka w Polsce od ponad siedmiu lat i - jak mówi - wcześniej słyszała komentarze na temat swojego akcentu, ale nigdy nie była atakowana fizycznie.
- Tego dnia planowaliśmy pójść tylko do sklepu na zakupy i wrócić do domu, ale okazało się znacznie gorzej. W kolejce wtrącił się pan. Stał z tyłu, potem ominął mnie w kolejce. Położyłam na kasie swoje zakupy i pani skasowała najpierw mnie, a później jego. Powiedziałam mu, że tak się nie robi i że jest kolejka. Później jego kolega zaczął mnie wyzywać, a na ulicy się wszystko zaczęło - opowiada Anastazja i dodaje, że wyzwiska dotyczyły jej narodowości.
Sądziła że na słownej utarczce się skończy, ale tak nie było. - Najpierw jeden z nich uderzył mojego chłopaka, a po minucie ja dostałam w twarz od innego. Dostałam może cztery razy, ostatni raz jak mój chłopak leżał już na ziemi i próbowałam go podnieść, bo trzy osoby dalej go biły - mówi Anastazja i dodaje, że ostatni cios trafił w jej ucho, które później wymagało sześciu szwów.
"To jest ksenofobia"
- Coś się nie spodobało tym chłopakom, podeszli do mojego auta. Zaczęli wyzywać dziewczynę, do mnie powiedzieli "idź na wojnę" i tak dalej. To jest ksenofobia – mówi z kolei Maksym. Jak dodaje, głowa, po której był bity wciąż go boli, ma dużo siniaków. On też, jak zaznacza, nigdy wcześniej nie został zaatakowany w związku ze swoją narodowością.
- Chciałabym poprosić wszystkich Ukraińców, wszystkich którzy są za granicą, żeby jak najmniej rozmawiali w swoim języku w miejscach publicznych, żeby pilnowali się. Nawet zwykłe wyjście do sklepu może się skończyć szpitalem - mówi teraz z żalem Anastazja.
Pobicie Ukraińców we Wrocławiu
W sieci pojawiło się nagranie, na którym widać, jak do pary, już po wyjściu ze sklepu, podbiega trzech mężczyzn.
Zaatakowali mężczyznę, a gdy jego partnerka próbowała mu pomóc, również została pobita. Otrzymała kilka ciosów w twarz i głowę. Napastnicy bili mężczyznę pięściami w głowę i po całym ciele, następnie został on przewrócony na ziemię, był bity i kopany. Po ataku sprawcy uciekli.
- Kiedy Anastazja weszła do sklepu, oni już tam byli. Gdy usłyszeli, że jest Ukrainką - zaczęli ją wyzywać. Wyzywali ją od "ukraińskiej sz***y, dzi**i ukraińskiej". Anastazja wyszła ze sklepu, a oni już czekali. Maksym wysiadł z auta. Tamci od razu zaczęli go bić - relacjonuje Karina Kitsai, matka pokrzywdzonej 20-latki. - Anastazja ma rozciętą szyję, rozerwane ucho, bardzo pobitą głowę, dużo siniaków po całym ciele i dostała dużo razy paralizatorem. Maksym ma rozbitą całą głowę, opuchniętą i dużo siniaków. Jeden z napastników bił go w głowę telefonem i paralizatorem - dodaje.
Sprawą zajmuje się policja
O sprawie została powiadomiona policja. Funkcjonariusze prowadzą obecnie czynności mające na celu wyjaśnienie okoliczności zdarzenia.
- Dziś rano przez wiele godzin przyjmowaliśmy zawiadomienia i przesłuchiwaliśmy osoby pokrzywdzone. Z zeznań pokrzywdzonych wynika, że w tle zdarzenia pojawił się wątek narodowościowy. Wcześniej między stronami miało dojść do nieporozumienia w sklepie, gdzie sprawcy mieli wepchnąć się przed osobę pokrzywdzoną w kolejce. Kobieta zwróciła im uwagę, a dalszy przebieg wydarzeń widać na nagraniu. Doszło do bardzo agresywnej reakcji. Sprawcy mieli też ukraść telefon należący do pokrzywdzonej - przekazuje tvn24.pl podkomisarz Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.
W poniedziałek wieczorem szef MSWiA Marcin Kierwiński przekazał, że w związku ze sprawą zatrzymano dwóch mężczyzn.
Reakcja konsulatu
Konsulat Generalny Ukrainy we Wrocławiu zaapelował o pilną reakcję polskich organów ścigania.
"Z przykrością stwierdzamy, że w ostatnim czasie w Polsce coraz częściej dochodzi do aktów przemocy i agresji, których ofiarami padają obywatele Ukrainy. Każdy taki przypadek wymaga rzetelnego wyjaśnienia oraz właściwej oceny prawnej" - czytamy w komunikacie Konsulatu Generalnego Ukrainy we Wrocławiu.
Jak dodaje, Minister Spraw Zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha polecił już Konsulatowi Generalnemu Ukrainy we Wrocławiu podjęcie niezbędnych działań w trybie pilnym. Konsulat skierował oficjalne wystąpienie do właściwych jednostek policji Rzeczypospolitej Polskiej i oczekuje na przekazanie oficjalnych informacji.
"W przypadku potwierdzenia przedstawionych okoliczności liczymy na wszechstronne, obiektywne i sprawne przeprowadzenie postępowania, ustalenie motywów sprawców oraz pociągnięcie osób odpowiedzialnych do odpowiedzialności zgodnie z prawem Rzeczypospolitej Polskiej. Wszelkie przejawy przemocy, ksenofobii i nienawiści są niedopuszczalne i nie powinny mieć miejsca w demokratycznym społeczeństwie" - zaznacza konsulat Ukrainy.
Prezydent Wrocławia reaguje
Głos w tej sprawie zabrał również prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. "Z ogromnym niepokojem i oburzeniem przyjąłem informacje o brutalnych napaściach we Wrocławiu, które - według dostępnych informacji - były motywowane uprzedzeniami wobec narodowości. Chcę jasno powiedzieć: w naszym mieście nie ma i nie będzie przyzwolenia na przemoc motywowaną nienawiścią, ksenofobią czy uprzedzeniami narodowościowymi. Każdy człowiek, niezależnie od tego, jakim językiem mówi, skąd pochodzi i w co wierzy, ma prawo czuć się we Wrocławiu bezpiecznie" - napisał prezydent Wrocławia.