Wiceminister sportu i turystyki Ireneusz Raś kupił w 2020 roku trzy mikrokawalerki w łódzkiej kamienicy podzielonej na 55 lokali przeznaczonych pod wynajem. Każdy z lokali miał około 13 m kw.
Według Wirtualnej Polski trzy miesiące przed wejściem do rządu Raś sprzedał dwa lokale swojemu bratu, księdzu Dariuszowi Rasiowi. Trzecia nieruchomość przypadła byłej żonie wiceministra.
Raś jest obecnie sekretarzem stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki i odpowiada za projekt nowelizacji ustawy o usługach hotelarskich. Pierwotna wersja przepisów miała umożliwić gminom tworzenie stref wolnych od najmu krótkoterminowego. To rozwiązanie zostało jednak wykreślone z projektu.
Czytaj też: Najem krótkoterminowy. Lewica chce, by samorządy mogły tworzyć strefy wolne od wynajmu
Wiceminister publicznie przekonywał, że tworzenie takich stref "nie jest konieczne". Wskazywał również, że 60 procent osób korzystających z najmu krótkoterminowego stanowią polskie rodziny, także wielodzietne, których nie stać na pobyt w hotelu.
W odpowiedzi na pytania Wirtualnej Polski Raś zapewnił, że lokale, których był właścicielem do 2023 roku, nigdy nie były wykorzystywane do najmu krótkoterminowego. Przyznał również, że nie informował premiera ani ministra sportu o posiadaniu tych nieruchomości.
"Natychmiastowa dymisja"
Po publikacji WP sprawę skomentowali przedstawiciele kilku ugrupowań. Posłanka Partii Razem Marcelina Zawisza zwróciła się na platformie X do premiera Donalda Tuska.
"Donald Tusk, to są te wasze standardy? Dramat. Ale też powiedzmy szczerze, po tym, jak szturmowali media z kłamliwym przekazem, nie spodziewałam się niczego innego" - napisała.
Aleksandra Owca z Partii Razem oceniła, że sytuacja jest "kompletną kompromitacją rządu".
"Miliony ludzi czekają na regulacje, a rząd Tuska na sekretarza stanu odpowiedzialnego za projekt wyznacza osobę z jawnym konfliktem interesów. Natychmiastowa dymisja i jasna deklaracja, że wykreślone przepisy wrócą do ustawy - na wczoraj!" - stwierdziła.
Do ustaleń odniósł się także sekretarz stanu w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej Jan Krzysztof Szyszko.
"Lepiej zaczynam rozumieć, dlaczego o pisaniu ustawy więcej zdawały się wiedzieć organizacje lobbingowe niż ministerstwa w rządzie" - napisał.
Maciej Konieczny z Partii Razem skomentował natomiast: "Proszę się rozejść. Nie ma na co patrzeć. Minister Raś nie ma żadnych mieszkań na wynajem, bo wszystkie przepisał na żonę, już byłą, lub sprzedał bratu, obecnemu, tuż przed wejściem do rządu".
"Nie widzę konfliktu interesów"
W rozmowie z tvn24.pl Ireneusz Raś przekonuje, że konfliktu interesów nie było. - Kupiłem trzy lokale, trafiły na wynajem ale długoterminowy - mówi wiceminister.
Dodaje, że mieszkania sprzedał dwa miesiące przed wyborami w 2023 roku. - Nie miałem wtedy nawet pewności, że zostanę posłem, a tym bardziej, że trafię do resortu sportu i za dwa lata będę pracował nad ustawą o usługach hotelarskich - dodaje Raś.
O swoich transakcjach informował w oświadczeniach majątkowych.
Według wiceministra zapisy umożliwiające samorządom tworzenie na swoim obszarze stref wolnych od najmu krótkoterminowego, które zniknęły z rządowego projektu, zostaną do niego przywrócone. Ale mogą wejść w życie dopiero w 2029 roku.
Komentarze ministrów i polityków opozycji
Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz oceniła, że przyjęcie poprawek Polski 2050 dałoby większe uprawnienia mieszkańcom i samorządom.
"Ciekawe, ile jeszcze razy politycy broniący dewelopersko-rentierskiej polityki mieszkaniowej muszą walnąć w ścianę, żeby wreszcie zrozumieli, że nie tędy droga. A wystarczyło przyjąć nasze, Polski 2050, poprawki dające prawa mieszkańcom i samorządom" - napisała.
"Poseł PiS Janusz Cieszyński stwierdził z kolei, że mieszkańcy mogą mieć za ścianą 'bur**le i imprezownie' po to, aby państwo Raś mogli dalej zarabiać na swoich".
Aktywista Jan Śpiewak wezwał natomiast do odejścia wiceministra. "Minister Raś kupował mikrokawalerki na wynajem, dziś pisze o nich ustawę. Raś do dymisji!" - przekazał.
Czarnek: powinien zostać odsunięty
Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek ocenił, że Raś powinien zostać odsunięty od prac nad ustawą. Według niego wiceminister "zabiega o swoje interesy, a nie o interesy zwykłych lokatorów".
- To klasyczny konflikt interesów w tym rządzie i dlatego Ireneusz Raś powinien być całkowicie odstawiony od prowadzenia tej sprawy i tej ustawy. Ja nikomu nie zabraniam zakupu mieszkań, małych, dużych, mikrokawalerek. Pan Raś też ma do tego prawo - powiedział Czarnek.
Jak dodał, w takiej sytuacji "zwykłe podstawowe zasady przyzwoitości nakazują odsunięcie się od procedowania ustawy".