Masz subskrypcję?
Zuzanna Kuffel: Opublikowany w maju raport Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) wskazuje na rekordową liczbę zakażeń kiłą i rzeżączką w Europie. Zaskoczenie?
Agnieszka Tan: Dla mnie zupełnie nie. Warto pamiętać, że liczby, które podaje się w oficjalnych raportach, to jeszcze nie wszystko, ponieważ wiele osób wciąż nie testuje się w kierunku infekcji przenoszonych drogą seksualną (STI). Czasem powodem są koszty, czasem wstyd.
W trzynastu z 29 krajów, które przekazały dane ECDC, nadal pobierane są opłaty za podstawowe badania w kierunku tych chorób. Testy powinny być łatwo dostępne, anonimowe i darmowe. Jedna z pacjentek przyznała niedawno, że bała się wykonać testy w kierunku STI w małej miejscowości w Polsce, gdzie wszyscy się znają. Specjalnie pojechała 100 kilometrów dalej. W Wielkiej Brytanii dobrze sprawdza się możliwość anonimowego zalogowania na stronie internetowej i zamówienia testu do domu, a następnie odesłania samodzielnie pobranej próbki. Zwykle są to wymazy. Razem z wynikiem, jeżeli jest pozytywny, pacjent otrzymuje informację, gdzie może się zgłosić po pomoc i że nikt go tam nie będzie oceniał.
Ważne jest również to, żeby nastolatkowie mieli możliwość testowania się bez wiedzy rodziców. Młodzież podejmuje aktywność seksualną i dla jej bezpieczeństwa nie ma sensu udawać, że temat nie istnieje.
Jeżeli ktoś po anonimowym teście otrzymuje informację o dodatnim wyniku, ma obowiązek poinformować o tym osoby, z którymi uprawiał seks?