- Naukowcy przeanalizowali dane medyczne około pięciu milionów pacjentów zbierane przez 20 lat oraz przeprowadzili testy laboratoryjne. Co odkryli?
- Sildenafil w połączeniu ze statynami odcina komórki nowotworowe od cholesterolu, przez co tracą one mobilność. Czy to szansa na skuteczne powstrzymanie przerzutów?
- Dlaczego obiecujących wyników tych analiz nie można jeszcze traktować jako gotowej metody leczenia raka?
- Więcej artykułów na podobne tematy znajdziesz w dziale Zdrowie.
Historia sildenafilu (substancji czynnej w popularnym leku na potencję) już wcześniej pokazała, że medycyna lubi niespodzianki. Pod koniec lat 80. naukowcy testowali go z myślą o nadciśnieniu i bólach w klatce piersiowej (tzw. dusznica bolesna). Zamiast tego zrobili rewolucję w łóżkach milionów mężczyzn na całym świecie. Teraz okazuje się, że ten sam lek może odegrać ważną rolę w onkologii.
W czasopiśmie "Cancer Research" opublikowano w sierpniu wyniki prac, które opisują, jak "niebieska tabletka" odcina komórkom nowotworowym drogę do kolejnych narządów. Autorzy badania nie kryją, że jest w nich duży potencjał.
Jak działa sildenafil i czy wpływa na komórki nowotworowe?
Diagnoza nowotworu z przerzutami to moment, którego pacjenci boją się najbardziej. Oznacza to, że komórki rakowe odczepiły się od guza i zaczęły krążyć po organizmie. Żeby jednak mogły przemieszczać się do innych narządów, potrzebują elastycznych osłonek, czyli błon komórkowych. Ich głównym składnikiem jest cholesterol. Jeśli komórka nie dostanie tego tłuszczu w odpowiedniej ilości, traci mobilność i trudniej jej wędrować.
Zespół dr. Yardena Ariava i prof. Ayelet Erez z Instytutu Weizmanna odkrył, że sildenafil wywołuje w chorych komórkach specyficzną blokadę. Hamując enzym PDE5 (fosfodiesterazę typu 5), podnosi poziom cząsteczki cGMP. Choć ten sam mechanizm odpowiada za rozszerzanie naczyń krwionośnych i zwiększanie przepływu krwi (stąd skuteczne działanie na problemy z erekcją), badacze zaobserwowali jego drugą, nieznaną dotąd rolę. Podwyższone stężenie cGMP blokuje działanie białka NPC1, które odpowiada za transport cholesterolu wewnątrz komórek.
W rezultacie tłuszcz, zamiast trafiać do błony komórkowej, zaczyna gromadzić się w lizosomach, a przez to komórki nowotworowe nie mogą z niego skorzystać podczas przemieszczania się po organizmie. Brak tego budulca uderza w ich struktury lipidowe oraz zaburza prawidłową pracę mitochondriów.
- Odkryliśmy nowy szlak biologiczny, który łączy dobrze znaną cząsteczkę sygnałową z regulacją cholesterolu wewnątrz komórek, i pokazaliśmy, jak można go wykorzystać do zakłócenia zdolności komórek nowotworowych do tworzenia przerzutów - mówi w komunikacie Instytutu Naukowego Weizmanna prof. Ayelet Erez.
Lek na erekcję i statyny - szansa na skuteczniejsze leczenie raka?
Samo odcięcie transportu to jednak za mało. Kiedy komórki nowotworowe tracą dostęp do cholesterolu, uruchamiają mechanizmy obronne i zaczynają produkować go same. Naukowcy postanowili sprawdzić, co się stanie, jeśli zablokują oba te procesy jednocześnie. Do sildenafilu dołączyli więc statyny - popularne i tanie leki obniżające poziom cholesterolu, które miliony ludzi zażywają przy problemach z sercem.
Okazało się, że "duet" ten zadziałał znacznie lepiej niż każdy z leków osobno. Naukowcy mówią tu o efekcie addytywnym - co oznacza, że oba leki uderzają w metabolizm cholesterolu w zupełnie innych miejscach, przez co komórkom rakowym trudno jest nadrobić te braki. Sildenafil uniemożliwił im korzystanie z obecnych zapasów tłuszczu, a statyny odcięły produkcję nowego.
Żeby potwierdzić te obserwacje, w projekcie wzięła udział duża, interdyscyplinarna grupa specjalistów. Poza zespołem z Instytutu Weizmanna w badaniach uczestniczyli naukowcy z amerykańskiego National Cancer Institute, lekarze z Rabin Medical Centre oraz pracownicy działu innowacji izraelskiej kasy chorych Clalit Health Services.
Eksperymenty prowadzono w laboratoriach na myszach oraz na hodowlach komórek pobranych od pacjentów. Dodatkowo badacze przejrzeli dokumentację medyczną około pięciu milionów osób, gromadzoną przez 20 lat w izraelskim systemie zdrowia (Clalit). Analiza pokazała, że pacjenci onkologiczni, którzy z różnych powodów przyjmowali sildenafil, statystycznie mieli lepsze wyniki leczenia i żyli dłużej. Zależność ta była najbardziej widoczna u osób stosujących oba te leki jednocześnie, a im większa była przyjmowana dawka, tym wyraźniejszy stawał się ten efekt.
Nowe metody leczenia raka: dlaczego trzeba badać cały organizm?
Profesor Erez, która poza pracą naukową prowadzi też praktykę lekarską i jest dziekanem Miriam and Aaron Gutwirth Medical School uważa, że te wyniki zmuszają do szerszego spojrzenia na terapię. - Nasze odkrycia pokazują, że biologia raka jest kształtowana nie tylko przez mutacje w komórkach nowotworowych, ale także przez stan metaboliczny pacjenta i leki, które już przyjmuje na inne schorzenia - mówi w komunikacie Instytutu Weizmanna.
Lekarka dodaje również, że uzyskane wyniki mocno podkreślają, jak ważne przy dobieraniu najskuteczniejszej terapii jest leczenie całego człowieka, a nie tylko samego guza. Podkreśla, że leki przyjmowane od lat z zupełnie innych powodów mogą znacząco zmienić środowisko metaboliczne, z którego korzysta rozwijający się nowotwór.
Naukowcy tonują jednak emocje, ponieważ statystyki z baz medycznych pokazują silny związek między zażywaniem leków a wynikami leczenia, ale same w sobie nie dają stuprocentowej pewności, że to właśnie sildenafil był bezpośrednią przyczyną lepszego rokowania. Jak podkreślają badacze, zanim taka terapia zacznie być oficjalnie stosowana u pacjentów, jej skuteczność oraz bezpieczeństwo muszą bezwzględnie potwierdzić badania kliniczne na ludziach.
Trzeba mieć więc świadomość, że sildenafil nie stał się nagle lekiem na raka, choć z pewnością badacze wpadli na dający nadzieję biologiczny trop w walce z przerzutami.
Przypominamy, że preparaty zawierające sildenafil to leki. Decyzja o ich zażywaniu powinna być konsultowana z lekarzem lub farmaceutą (nawet jeśli dany lek jest dostępny bez recepty).