Nowe ustalenia naukowców sugerują, że większość plotek wcale nie wiąże się ze złymi intencjami. Niektóre z nich, jak się okazuje, od początku cywilizacji trzymają społeczeństwo w całości. Według prof. Franka McAndrew, psychologa ewolucyjnego z Knox College w Illinois, plotkowanie to coś, do czego ewolucja nas przystosowała.
Plotka jako narzędzie przetrwania
Jak zauważa prof. McAndrew w artykule w tygodniku "Time", nasze "jaskiniowe mózgi" zostały zaprogramowane do przetrwania i wciąż wpływają na to, jak funkcjonujemy społecznie.
Ekspert tłumaczy, że nasi przodkowie żyli w niewielkich wspólnotach, liczących najwyżej około 150 osób. W takim świecie znajomość relacji - tego, komu można ufać, kto z kim współpracuje i kto ma po swojej stronie silnych sojuszników - często decydowała o przetrwaniu.
Według teorii znanego antropologa, prof. Robina Dunbara, język rozwinął się właśnie po to, by ludzie mogli wymieniać się informacjami o sobie nawzajem. "W tamtych czasach odrzucenie przez grupę było praktycznie wyrokiem śmierci" - wyjaśnia w tygodniku "Time" prof. Matthew Feinberg z Uniwersytetu w Toronto. "Dlatego każdy starał się zrobić wszystko, by do tego nie dopuścić".