|

"Czasem mówię o niej: wredna, ale da się z nią żyć". Jak wygląda życie z SM?

Ola podkreśla, że SM to choroba, która wymaga cierpliwości, odwagi i zaufania do lekarzy
Ola podkreśla, że SM to choroba, która wymaga cierpliwości, odwagi i zaufania do lekarzy
U 31-letniej Oli zaczęło się od zmęczenia. Potem pojawił się ból nogi tak silny, że każdy stopień stawał się wyzwaniem. 26-letnia Paula nagle straciła widzenie w jednym oku, a u 19-letniej Izabeli choroba zaczęła się od zawrotów głowy. Dla każdej z nich diagnoza - stwardnienie rozsiane - była wstrząsem. Dziś wiedzą, że nie da się z nią wygrać, ale można nauczyć się żyć inaczej.Artykuł dostępny w subskrypcji

- To było w 2018 roku. Wchodziłam do mamy na drugie piętro i musiałam się zatrzymywać, tak bolały mnie nogi. Nie mogłam też złapać tchu - wspomina 39-letnia Ola Kot z Radomia. Krążyła od lekarza do lekarza. Internista, endokrynolog, ginekolog, badania hormonalne i metaboliczne. - Słyszałam, że może powinnam iść do psychiatry, bo to pewnie stres - opowiada.

"Myślałam, że to rwa kulszowa"

Po jakimś czasie pojawił się paraliż lewej nogi i zaburzenia czucia po jednej stronie ciała. - Kolejna lekarka poradziła: "proszę jechać do szpitala, to coś neurologicznego" - relacjonuje. Pojechała, ale trafiła w sam środek chaosu wywołanego początkiem pandemii. - Nikt się mną nie interesował. O czwartej rano na własne żądanie wyszłam i z Radomia ruszyłam do Warszawy, do Centralnego Szpitala Klinicznego WUM - opowiada. Została przyjęta na oddział neurologiczny.

Pozostało 85% artykułu
Źródło: TVN24+
Czytaj także: