Anna Bielecka: Wiosna to czas reorganizacji naszych nawyków żywieniowych i "brania się za siebie". Wierzymy, że zmiana diety może wpłynąć na samopoczucie psychiczne i dostarczyć nam więcej energii. Rzeczywiście tak jest?
Milena Nosek: Tak, bez wątpienia, ale tylko wtedy, gdy stawiamy na regularne posiłki oparte na jak najmniej przetworzonych produktach, a jeśli gotowych, to z bardzo krótkim składem, sezonowych, różnorodnych i w odpowiednich ilościach. Dzięki temu możemy redukować wahania glikemii, uzupełniać niedobory, zapewnić odpowiednią ilość jakościowego białka oraz odżywiać mikrobiotę jelitową, która z kolei ma wpływ na gospodarkę hormonalną. Wszystko to realnie przekłada się na funkcje życiowe i jakość życia.
"Świadome jedzenie" w praktyce oznacza często stosowanie różnych postów. Jak Pani postrzega tę modę?
Z moich obserwacji wynika, że świadome jedzenie częściej pozostaje w zamierzeniach, planach, postanowieniach, zagorzałych dyskusjach niż w realnym, konsekwentnym, długoterminowym praktykowaniu. Wiele osób zapala się, chce, ale nie działa długo lub porzuca dobre nawyki po osiągnięciu zamierzonego celu.
Przyjrzyjmy się bliżej tak zwanemu postowi przerywanemu. Czy można go uznać za bezpieczniejszą alternatywę dla głodówki?
Post zwykle trwa kilkanaście godzin i ma określone okna żywieniowe, w trakcie którego można dostarczać organizmowi odpowiednią ilość kilokalorii w ciągu dnia. Głodówka to brak jedzenia przez więcej niż 24 godziny, często kilka dni, tym samym - brak realizacji zapotrzebowania energetycznego, wysokie ryzyko niedoborów i utraty masy mięśniowej.