Prokuratura Rejonowa w Koninie postawiła zarzuty Aleksandrze Ch. Kobieta jest sędzią jeździectwa. Pod koniec sierpnia, w mediach społecznościowych pojawiły się nagrania, na których widać jak kopie i bije konie, którymi miała się opiekować pod nieobecność właścicielki.
Jak tłumaczy prokuratora, Aleksandra Ch. miała umyślnie znęcać się nad dwoma końmi sportowymi, stosując wobec nich przemoc fizyczną: uderzanie rękoma i batem oraz kopanie, m.in. w okolice głowy i szyi. Zdaniem śledczych spowodowało to u zwierząt ból i cierpienie oraz naraziło je na powstanie obrażeń ciała, w szczególności urazów oka, powiek i brzucha.
Kobiecie przedstawiono zarzut znęcania się nad końmi sportowymi. - Podejrzana nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień - poinformowała prokuratorka Aleksandra Marańda.
Ma prokuratorski zakaz wykonywania wszelkich zawodów oraz prowadzenia wszelkiej działalności związanej z wykorzystywaniem koni, opieką nad nimi lub oddziaływaniem na nie.
Aleksandrze Ch. grozi do trzech lat pobawienia wolności.
Obiecała pomoc, a na nagraniach widać przemoc
Nagrania, na których widać, jak kobieta kopie i uderza konie, opublikowała w mediach społecznościowych właścicielka stajni spod Konina. Twierdzi, że zwierzęta pozostawiła pod opieką osoby związanej ze środowiskiem jeździeckim na czas urlopu.
Anna Mazurek-Witkowska, właścicielka stajni i koni, mówiła, że kobietę poznała około roku temu. Miała z nią kontakt zarówno w gabinecie stomatologicznym, w którym pracuje, jak i podczas zawodów jeździeckich, gdzie pełniła funkcję głównego sędziego.
Przed wyjazdem na urlop 15 sierpnia właścicielka wraz z córką powierzyły jej opiekę nad końmi sportowymi. Jak relacjonowała, kobieta miała zajmować się zwierzętami po południu oraz jeździć na nich podczas ich nieobecności.
- Po naszym powrocie, 25 sierpnia, była z nami w stajni. I w naszej obecności kopnęła konia, tego, którego biła batem. Drugiego wcześniej skopała w boksie - opowiadała Anna Mazurek-Witkowska.
Właścicielka stajni wyprosiła kobietę.
- Jeszcze tego dnia, jak odjeżdżała, to powiedziała, że zupełnie nie wie, o co mi chodzi i że to są naturalne metody opieki nad zwierzętami, że te zwierzęta się bije, bo jeśli tego się nie robi, to one dominują nad człowiekiem. Mi to bardzo dużo dało do myślenia, dlatego zaczęłyśmy z córką przeglądać monitoring. Wtedy trafiłyśmy na te dwa filmy - opowiadała Witkowska.
Na pierwszym nagraniu widać, jak kobieta kilkukrotnie kopie konia stojącego w boksie. Na drugim filmie zarejestrowano, jak wielokrotnie uderza zwierzę batem.
- Ona tłumaczyła to tym, że te konie miały być niby agresywne. Mamy jednak nagranie, na którym sadza na tych rzekomo agresywnych koniach swoje trzyletnie dziecko. To przeczy takim wyjaśnieniom - podkreślała właścicielka.
Nie ma zgody na takie traktowanie zwierząt
PZJ pod koniec sierpnia opublikował komunikat, w którym potwierdził, że Aleksandra Ch. posiada uprawnienia sędziowskie. Rzecznik dyscyplinarny związku wydał postanowienie o zawieszeniu jej we wszelkich prawach wynikających z członkostwa w PZJ, w tym prawach zawodnika oraz sędziego. Jak dodał związek, finalne konsekwencje wyciągnięte zostaną po formalnym zakończeniu postępowania. - PZJ stoi jednoznacznie i stanowczo na stanowisku absolutnego braku tolerancji co do tego typu zachowań, niezależnie od tego, czy jest to osoba oficjalna, czy zupełnie postronna - podkreślono w kolejnym komunikacie opublikowanym we wrześniu.
Związek złożył zawiadomienie do prokuratury w tej sprawie. Niezależne zawiadomienia złożyli również: właścicielka koni oraz Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt z Wrocławia.