Od ponad roku żyją bez prądu, a mogą nie mieć też wody

Mieszkają bez prądu do sierpnia 2025 roku
Łysołaje. Od sierpnia 2025 roku mieszkają bez prądu
Źródło wideo: Barbara Bałaban
Źródło zdj. gł.: Barbara Bałaban
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Dwie rodziny emerytowanych pracowników nieistniejącego szpitala w Łysołajach (Lubelskie) żyją od ponad roku bez prądu. Zarządca stwierdził wadliwość instalacji. Choć urząd marszałkowski zaproponował im wynajem domu w Łęcznej przy zachowaniu obecnych bardzo niskich stawek czynszu, rodziny nie zamierzają się przenieść. Bo wynajem byłby tylko na 10 lat.

Barbara Bałaban od 36 lat mieszka w budynku stojącym przy Pałacu Popławskich w Łysołajach w powiecie łęczyńskim.

W pałacu mieścił się szpital neuropsychiatryczny, który 15 lat temu przeniósł się do Lublina. W stojącym obok budynku znajdują się mieszkania służbowe. Mąż pani Barbary, Roman Bałaban, był w szpitalu dozorcą. Lokal obok zajmuje natomiast Aleksandra Kowalska, która pracowała w szpitalu jako kucharka. Mieszka tam od 44 lat, teraz razem z dorosłym wnukiem.

Mieszkają bez prądu do sierpnia 2025 roku
Mieszkają bez prądu do sierpnia 2025 roku
Źródło zdjęcia: Barbara Bałaban

Elektryk stwierdził, że instalacja zagraża życiu i zdrowiu

Zarządcą nieruchomości jest Lubelskie Centrum Innowacji i Technologii, które podlega marszałkowi województwa. W sierpniu zeszłego roku mieszkańcom odcięty został prąd. Budynek został bowiem skontrolowany przez elektryka, który stwierdził, że instalacja zagraża życiu i zdrowiu.

Rodziny mieszkają więc od ponad roku bez prądu, a teraz obawiają się również, czy będą mieli wodę.

- W lutym mieliśmy awarię wodociągu. Woda do naszych mieszkań doprowadzana jest obecnie gumowym szlauchem. Na razie wszystko jest w porządku, ale gdy przyjdzie zima woda w szlauchu może zamarznąć i nie popłynie z naszych kranów – obawia się Bałaban.

Woda do mieszkań dostarczana jest gumowym szlauchem
Woda do mieszkań dostarczana jest gumowym szlauchem
Źródło zdjęcia: Barbara Bałaban

Mieli sporo propozycji

Anna Nycz z kancelarii marszałka województwa napisała nam, że LCIiT podejmie starania, aby zapewnić rodzinom wodę. Chyba, że sprawa stanie się bezprzedmiotowa, bo mieszkańcy się wyprowadzą.

A propozycji mieli już sporo. Mogli na przykład przenieść się do mieszkań komunalnych w bloku w miejscowości Kuraszew. Obawiali się jednak wysokiego czynszu, który - jak mówiła nam w grudniu Barbara Bałaban - miał wynosić 1,5 tysiąca złotych, podczas gdy teraz płacą jedynie 135 złotych.

Urząd marszałkowski: czynsze nie po 1,5 tysiąca, ale 323 i 282 złotych

Pytana o to Anna Nycz zaprzecza. Bo czynsz wynosiłby nie 1,5 tys. zł, ale dla jednej rodziny jedynie 323 zł, a dla drugiej 282 zł.

- Nie mieliśmy informacji ze strony urzędników, że nasz czynsz będzie tak niski. Kwotę 1,5 tysiąca złotych podał nam mieszkaniec bloku, gdy przyjechaliśmy obejrzeć budynek. Powiedział, że tyle płaci za mieszkanie komunalne. Nie sądziliśmy, że my mieliśmy płacić o wiele mniej – mówi nam teraz Barbara Bałaban.

Pralki nie działają
Pralki nie działają
Źródło zdjęcia: Barbara Bałaban

Docelowo - dom w Łęcznej

Ostatecznie rodziny zgodziły się przenieść w inne miejsce - do domu w Łęcznej. Miałyby tam płacić czynsz w takiej wysokości jak obecnie, a resztę kosztów pokrywałby samorząd województwa.

Dom należy do starostwa powiatowego, marszałek obiecał 500 tys. zł na jego remont. A do czasu aż rodziny mogłyby się tu wprowadzić, mieszkałyby w wynajętych mieszkaniach w bloku w Łęcznej. I wbrew temu, co mówiła nam w zeszłym roku Barbara Bałaban, czynsz nie wyniósłby 2 tys. zł, ale płaciliby taką stawkę jak obecnie. Co, jak podkreśla Anna Nycz, było wielokrotnie komunikowane rodzinom. Resztę kosztów wynajmu pokrywałby samorząd województwa.

W budynku mieszkają dwie rodziny
W budynku mieszkają dwie rodziny
Źródło zdjęcia: Barbara Bałaban

Proponują im takie same stawki czynszu jak obecnie

Barbara Bałaban mówi, że urzędnicy owszem wspominali o dopłatach do czynszu, ale rodziny obawiały się, że nie będzie to stała dopłata.

- Mówili nam, że dopłacać będą tylko przez 12 miesięcy. A co potem? – denerwuje się Bałaban.

Anna Nycz informuje jednak, że dopłaty obowiązywałyby przez cały okres, w którym rodziny by tam mieszkały. Taką samą niską stawkę czynszu płaciłyby też w miejscu docelowym, czyli wspomnianym domu w Łęcznej.

W pobliskim pałacu mieścił się szpital
W pobliskim pałacu mieścił się szpital
Źródło zdjęcia: Barbara Bałaban

Umówili się na spotkanie ze starostą

Rodziny zgodziły się, aby się tam przenieść, ale pod warunkiem, że mieszkałyby tam tak długo jak będą chciały, a nie tylko przez 10 lat, jak miało zostać zapisane w umowie. Jako, że właściciel budynku (czyli starostwo) się na to nie zgodził, sprawa utknęła w martwym punkcie.

Nadzieję daje jednak spotkanie ze starostą, na które umówili się mieszkańcy. Ma się odbyć w poniedziałek.

- Będziemy prosić starostę o to, abyśmy mogli jednak wynajmować dom na czas nieokreślony. Jeśli się zgodzi, wyprowadzimy się z Łysołaj, a jeśli nie, nie damy się stąd wykurzyć – zapowiada Barbara Bałaban.  

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: