Wapniające zwężenie zastawki aortalnej (CAVS - calcific aortic valve sclerosis) to choroba, w której zastawka aortalna twardnieje i pokrywa się złogami wapnia. W efekcie sercu coraz trudniej przepompować krew do reszty organizmu. Naukowcy odkryli, że na rozwój tego groźnego schorzenia mogą mieć wpływ nie tylko czynniki genetyczne czy wiek, ale także bakterie obecne w chorej jamie ustnej.
Jak tłumaczą eksperci, we wczesnych stadiach CAVS może nie dawać objawów, jednak z czasem może powodować zmęczenie, ból w klatce piersiowej, duszność, omdlenia, niewydolność serca, a czasem przedwczesny zgon.
Standardowym leczeniem ciężkiej postaci CAVS jest operacja wymiany zastawki. - Obecnie nie ma leków, co do których udowodniono, że zapobiegają CAVS lub spowalniają jego postęp. Mamy nadzieję, że nasze ustalenia, wskazujące na związek między chorobami przyzębia a CAVS, pobudzą dalsze badania nad nowymi metodami profilaktyki i leczenia tego schorzenia - mówi autor badania, dr Chenyang Li z Chińskiej Akademii Nauk Medycznych.
Naukowcy sprawdzili tkanki zastawek
Ekspert i jego zespół sprawdzili obecność bakterii w tkance ludzkich zastawek uzyskanych w trakcie operacji ich wymiany.
- Byliśmy zaskoczeni tym, jak dużo Porphyromonas gingivalis można było znaleźć w zwapniałych zastawkach aortalnych. Chociaż ogólnie nie była to jedna z najliczniej występujących bakterii, wykazywała jedną z największych różnic między zastawkami z CAVS a zastawkami bez CAVS. To nieoczekiwane odkrycie skłoniło nas do zbadania jej potencjalnej roli w rozwoju tej choroby - mówi Li.
Badania na myszach potwierdziły hipotezę
W następnej fazie badania naukowcy wprowadzili do organizmów myszy żywe oraz unieszkodliwione wysoką temperaturą bakterie P. gingivalis. Ponadto niektórym myszom podali antybiotyk, a u niektórych genetycznie wyłączyli ważny szlak związany z zapaleniami - interleukiną-1 beta.
Jak się okazało, wielokrotna ekspozycja na wspomnianą bakterię sprzyjała uszkodzeniu zastawki, przy czym antybiotyki je ograniczały. Wyłączenie szlaku zapalnego zależnego od interleukiny-1 beta także ograniczało uszkodzenia.
- Główne przesłanie jest proste - należy dobrze dbać o zdrowie jamy ustnej. Dobra higiena jamy ustnej i leczenie chorób przyzębia są ważne dla ogólnego stanu zdrowia i mogą przynosić korzyści dla zdrowia układu sercowo-naczyniowego. Choć jest jeszcze za wcześnie, by zalecać konkretne metody leczenia w celu zapobiegania CAVS, nasze ustalenia sugerują, że zdrowie przyzębia może być ważnym elementem tej układanki - podsumowuje Li.
Stomatolodzy w walce o zdrowe serce
Zdaniem ekspertów kluczową rolę w ochronie serca mogą odegrać stomatolodzy.
- Badanie to wzmacnia rosnącą liczbę dowodów na to, że zdrowie jamy ustnej i zdrowie serca są ze sobą ściśle powiązane. Dla wielu osób regularne wizyty u dentysty są jedynym kontaktem z systemem opieki zdrowotnej. To sprawia, że specjaliści stomatologiczni są ważnymi partnerami w wykrywaniu problemów zdrowotnych, w tym chorób przyzębia, na wczesnym etapie, co może prowadzić do szybszego kierowania pacjentów do odpowiedniej opieki, lepszych wyników leczenia, poprawy zdrowia i ratowania życia - komentuje dr Eduardo Sanchez, M.D., M.P.H., FAHA, główny specjalista ds. medycznych w zakresie prewencji w American Heart Association (AHA). Wyniki badania zaprezentowano w trakcie AHA Basic Cardiovascular Sciences Scientific Sessions 2026.
Jak Polki i Polacy dbają o zęby?
W tvn24.pl pisaliśmy o tym, że tylko nieco ponad połowa Polaków w wieku 18-25 lat myje zęby pastą dwa razy dziennie - wynika z raportu UCE Research. Okazuje się, że jedna na sto osób z tej grupy wiekowej zębów nie myje wcale. Rodzice nie dbają o zęby dzieci, co też ma opłakane skutki.
Problemem, na który eksperci zwracają szczególną uwagę, jest brak należytej edukacji w zakresie higieny jamy ustnej. Jednak aby móc przekazać dzieciom wiedzę, najpierw trzeba samemu nią dysponować. Z tym, jak się okazuje, bywa różnie.
- Jest ogromny deficyt wiedzy u rodziców. Pomimo że to są młode osoby, to wciąż słyszy się na przykład, że podejście do zębów mlecznych jest lekkomyślne. Rodzice traktują je jako przejściowe, a więc niewarte leczenia, bo przecież i tak wypadną. A wypadanie niektórych mlecznych zębów trwa między dziewiątym a dwunastym rokiem życia dziecka. To wcale nie jest tak szybko, a próchnica zębów mlecznych może przenosić się na zęby stałe. To jest niewiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie. Oni nie wiedzą, bo nikt ich tego też nie nauczył - wyjaśniała higienistka stomatologiczna Katarzyna Obarska.
Choroba cywilizacyjna
Próchnica jest chorobą powszechną u polskich dzieci. Jak wskazuje Narodowy Fundusz Zdrowia, występuje ona u 35-50 procent dzieci między 2. a 3. rokiem życia, 56-60 procent dzieci między 3. a 4. rokiem życia, prawie wszystkich między 6. a 7. rokiem życia i niemal 90 procent dwunastolatków. To choroba, która często jest lekceważona, a której długofalowe skutki mogą być bardzo niebezpieczne.
- Próchnica zwiększa ryzyko pojawienia się chorób stawów, oczu, nerek, układu krążenia. Wciąż są takie sytuacje, że dzieci z zakażeniami próchnicowymi trafiają na intensywną terapię z powodu sepsy, a to już śmiertelne zagrożenie - podkreślała Katarzyna Obarska.