80 tysięcy zgonów rocznie. Lekarze alarmują: nerki umierają po cichu

shutterstock_2480514489
Światowy Dzień Nerek
Źródło: Shutterstock
Nawet cztery miliony Polaków mogą cierpieć na przewlekłą chorobę nerek (PChN), a przerażająca większość z nich nie ma nawet pojęcia o rozwijającym się w ich organizmie zagrożeniu. Podczas gdy świat obchodzi Światowy Dzień Nerek, polscy specjaliści, pacjenci i parlamentarzyści biją na alarm. Dlaczego?
Kluczowe fakty:
  • Co roku w Polsce z powodu zbyt późnego rozpoznania lub braku diagnozy PChN umiera około 80 tysięcy osób, głównie z powodu powikłań "niezwiązanych" bezpośrednio z nerkami.
  • Do 2040 roku przewlekła choroba nerek ma stać się piątą najczęstszą przyczyną zgonów na świecie.
  • Choroba jest skąpoobjawowa - symptomy często są niespecyficzne, a przez to bagatelizowane. Co świadczy o chorych nerkach i jakie badania profilaktyczne warto wykonywać regularnie?
  • Lekarze wskazują, że niewłaściwe łączenie leków u pacjentów z wieloma chorobami może przyspieszać postęp PChN.
  • Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz tutaj. 

10 marca przypada Światowy Dzień Nerek, coroczne święto, mające na celu podniesienie globalnej świadomości na temat znaczenia tych kluczowych organów dla naszego zdrowia. To data, która w polskim kalendarzu medycznym powinna być zaznaczona czerwonym kolorem, biorąc pod uwagę skalę problemu, z jakim mierzy się nasz kraj. Jak przypominają eksperci, przewlekła choroba nerek to schorzenie postępujące, które stopniowo, lecz nieuchronnie prowadzi do ich całkowitej niewydolności.

Perspektywy na najbliższe dekady są ponure - przewiduje się, że do 2040 roku PChN stanie się piątą najczęstszą przyczyną śmierci na całym świecie. W Polsce sytuacja jest szczególnie trudna, ponieważ mimo dostępności prostych narzędzi diagnostycznych choroba wciąż wykrywana jest zbyt późno, co drastycznie obniża szanse pacjentów na długie życie i uniknięcie uciążliwych terapii. O tym, jak odwrócić ten niebezpieczny trend, dyskutowano podczas ostatniego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Medycyny Bólu, gdzie specjaliści sformułowali konkretne rekomendacje dla resortu zdrowia.

Cicha epidemia jak "bomba zegarowa"

Przewlekła choroba nerek jest definiowana jako uszkodzenie tego narządu utrzymujące się dłużej niż trzy miesiące. Problem polega na tym, że schorzenie to dotyczy około 10 procent populacji na całym świecie, a w Polsce liczba chorych szacowana jest na 4 miliony osób. Najbardziej uderzający jest fakt, że jedynie 5 procent z tej ogromnej grupy pacjentów ma postawioną oficjalną diagnozę. Oznacza to, że miliony ludzi żyją z "bombą zegarową", która niszczy ich organizm od środka, nie dając przy tym bolesnych sygnałów.

Prof. Magdalena Krajewska, konsultantka krajowa w dziedzinie nefrologii, podkreśla, że PChN jest chorobą skąpoobjawową, a często wręcz bezobjawową na wczesnych etapach. Pacjenci dowiadują się o niej zazwyczaj dopiero wtedy, gdy ich nerki niemal całkowicie przestają pracować i konieczne jest włączenie leczenia nerkozastępczego, czyli dializoterapii lub przeszczepienia organu. Skutki tego opóźnienia są tragiczne - co roku w Polsce z powodu zbyt późnego wykrycia lub całkowitego niewykrycia choroby przedwcześnie umiera aż 80 tysięcy osób.

Śmierć ta często nie następuje bezpośrednio w wyniku niewydolności nerek, ale z powodu powikłań sercowo-naczyniowych, które PChN drastycznie potęguje. Jak wyjaśnia prof. Krajewska, osoba po 65. roku życia cierpiąca na tę chorobę ma sześciokrotnie wyższe ryzyko zgonu z powodu zawału serca lub udaru mózgu niż ryzyko, że w przyszłości będzie dializowana. Nerki są bowiem ściśle powiązane z układem krążenia, a ich dysfunkcja niszczy serce i naczynia krwionośne.

Dlaczego chorujemy?

Eksperci wskazują, że liczba pacjentów z PChN będzie stale rosnąć ze względu na rozpowszechnienie chorób cywilizacyjnych. Cukrzyca typu 2, otyłość oraz nadciśnienie tętnicze to główne czynniki, które "zabijają" nasze nerki. Do listy tej należy dopisać również współczesny tryb życia, który w dużej mierze narzuciła nam pandemia - brak ruchu, siedzący tryb pracy, a także używki, takie jak palenie tytoniu czy spożywanie alkoholu, znacząco podnoszą ryzyko rozwoju choroby.

Cytowana przez tvn24.pl prof. Beata Naumnik, kierownik I Kliniki Nefrologii i Transplantologii z Ośrodkiem Dializ Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, podkreśla, że objawy chorób nerek mogą być bardzo niespecyficzne, co dodatkowo usypia czujność pacjentów i lekarzy. Zmęczenie, obrzęki czy zmiany w rytmie oddawania moczu często są bagatelizowane lub przypisywane innym dolegliwościom. Tymczasem to właśnie edukacja i zmiana zachowań prozdrowotnych mogłyby nie tylko zmniejszyć ryzyko zachorowania, ale u osób już dotkniętych PChN - wydłużyć czas sprawnego funkcjonowania ich własnych organów.

ACR w rękach lekarza rodzinnego

Podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu specjaliści jednogłośnie uznali, że kluczem do sukcesu jest wczesne wykrywanie, które jest relatywnie proste i tanie. Wystarczą coroczne badania profilaktyczne: ogólne badanie moczu oraz oznaczenie poziomu kreatyniny w surowicy krwi. Prof. Krajewska wskazała również na konieczność upowszechnienia badania stężenia albumin w moczu.

W odpowiedzi na te postulaty Magdalena Kramska, zastępca dyrektora Departamentu Lecznictwa w Ministerstwie Zdrowia, zapowiedziała istotną zmianę organizacyjną. Badanie stosunku stężenia albumin do stężenia kreatyniny (wskaźnik ACR) ma zostać docelowo przesunięte ze ścieżki specjalistycznej (nefrologicznej) do diagnostyki w ramach Podstawowej Opieki Zdrowotnej (POZ). To strategiczne posunięcie ma pozwolić lekarzom rodzinnym na wykrywanie pierwszych symptomów choroby na masową skalę, zanim pacjent trafi do rzadko dostępnego specjalisty.

Nefrologów w Polsce jest bowiem zdecydowanie za mało, a czas oczekiwania na wizytę u nich uległ w ostatnim czasie wydłużeniu. Dlatego to lekarze POZ mają stać się "pierwszą linią frontu" w walce z epidemią PChN, szczególnie u pacjentów z grup ryzyka: palaczy, osób z nadciśnieniem, cukrzycą czy obciążeniami rodzinnymi.

Farmakoterapia jako miecz obosieczny

Kolejnym wyzwaniem, o którym dyskutowano w Sejmie, jest właściwy dobór leków u pacjentów z PChN, którzy często zmagają się z wieloma chorobami naraz. Prof. Jarosław Woroń z Kliniki Farmakologii Uniwersytetu Jagiellońskiego zwrócił uwagę, że niewłaściwie dobrana farmakoterapia może u takich osób wręcz przyspieszać rozwój powikłań nerkowych. "Współwystępowanie wielu patologii wzajemnie się zapętla", co wymaga od lekarzy szczególnej ostrożności i dostępu do nowoczesnych, bezpiecznych opcji terapeutycznych.

Ekspert podkreślił, że każda komplikacja wynikająca z błędnego leczenia to nie tylko cierpienie pacjenta, ale i ogromny koszt dla systemu, sięgający nawet 6-8 tysięcy euro. Jako przykład nowoczesnej i bezpiecznej terapii wskazał stosowanie budezonidu u pacjentów z nefropatią IgA, choć zaznaczył, że obecne kryteria włączenia do programów lekowych są zbyt restrykcyjne. Wczesne włączenie odpowiednich leków może nie tylko spowolnić chorobę, ale wręcz zapobiec konieczności stosowania niezwykle kosztownej terapii nerkozastępczej.

Dane Najwyższej Izby Kontroli
Dane Najwyższej Izby Kontroli
Źródło: NIK

Lekcje z pandemii

Dla 20 tysięcy Polaków, których nerki już przestały pracować, codzienność to walka o życie poprzez dializy. Większość z nich korzysta z hemodializ w ośrodkach, co wiąże się z koniecznością częstych dojazdów i pobytów w placówkach medycznych. Doświadczenia z pandemii COVID-19 pokazały, jak niebezpieczne może to być - w 2020 roku co piąty pacjent hemodializowany zachorował na COVID-19, a śmiertelność w tej grupie wynosiła tragiczne 20-28 procent.

Alternatywą, o której pacjenci wciąż wiedzą zbyt mało, jest dializa otrzewnowa. Można ją przeprowadzać samodzielnie w domu, najlepiej w nocy, co pozwala chorym na normalne życie zawodowe i społeczne w ciągu dnia. Co więcej, dane z pandemii potwierdziły jej bezpieczeństwo - zachorowalność na COVID-19 wśród osób dializujących się w domu wyniosła jedynie 6 procent. Nowoczesne systemy pozwalają dodatkowo na zdalny monitoring zabiegu przez personel medyczny, co daje pacjentom poczucie pełnej kontroli i bezpieczeństwa.

Czas na zmiany

Dr Marzena Domańska-Sadynica, prezeska Fundacji Eksperci dla Zdrowia, przedstawiła podczas posiedzenia szereg rekomendacji wypracowanych przez ekspertów i pacjentów. Wśród nich znalazły się nie tylko postulaty dotyczące lepszej diagnostyki w POZ i medycynie pracy, ale także konieczność wpisania nefrologii na listę specjalizacji priorytetowych. System wymaga również skrócenia ścieżki pacjenta do przeszczepu nerki oraz wyrównania dostępu do leczenia w całym kraju.

Obecnie dostęp do wysokospecjalistycznej opieki nefrologicznej jest w Polsce bardzo nierównomierny i skupia się głównie w czterech województwach. Dla pacjenta z mniejszej miejscowości może to oznaczać wyrok, dlatego walka o zdrowie nerek musi stać się priorytetem ogólnopolskim.

Światowy Dzień Nerek to nie tylko okazja do badań, ale przede wszystkim moment, w którym decydenci muszą usłyszeć: bez zmian w systemie, do 2040 roku choroby nerek staną się jednym z naszych największych zagrożeń.

Opracowanie Agata Daniluk/pwojc

Czytaj także: