Wrocławska prokuratura nadzoruje postępowanie przygotowawcze w sprawie napadu na konwojentów. Do tej sytuacji doszło w środę około południa w rejonie skrzyżowania ulic Pereca i Lwowskiej.
Zdarzenie wstępnie zakwalifikowano jako rozbój. W czwartek rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu przekazał jakie są dotychczasowe ustalenia śledczych.
Zabrali plecak. Wiadomo, ile było w nim pieniędzy
O godzinie 12.20, pracownicy kantoru transportowali samochodem służbowym gotówkę. Kiedy znaleźli się na ulicy Lwowskiej w kierunku ulicy Zaporoskiej, na ich pas ruchu z przeciwnego kierunku zjechała Skoda. Auto doprowadziło do zderzenia czołowego. Jak przekazał prokurator Damian Pownuk, po zderzeniu czołowym, samochód pracowników kantoru został natychmiast zastawiony z tyłu przez inny pojazd, w którym miało znajdować się kolejnych dwóch mężczyzn.
- Bezpośrednio po uderzeniu, z pojazdu marki Skoda wybiegło dwóch mężczyzn, którzy wybyli boczne szyby samochodu, którym poruszali się pracownicy kantoru, i jednemu z tych pracowników zabrali plecak, w którym znajdowały się pieniądze w kwocie ponad 250 tysięcy złotych oraz 15 tysięcy funtów brytyjskich - przekazał prokurator Damian Pownuk.
Według śledczych, sprawcy uciekli nieuszkodzonym pojazdem. Pokrzywdzeni nie odnieśli żadnych obrażeń.
Na razie nikogo nie zatrzymano
Sprawców dotychczas nie udało się namierzyć.
- Trwają działania operacyjne policji na różnych płaszczyznach. Funkcjonariusze pracują nad ustaleniem sprawców i ich zatrzymaniem - przekazała w czwartek podkom. Aleksandra Freus z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.
Mieli kominiarki i rękawiczki
Dziennikarz TVN24 rozmawiał z kobietą, która mieszka w pobliżu miejsca zdarzenia. - Wyglądało to tak, że dwa samochody się zderzyły i ja stwierdziłam: o zwykły wypadek. A dopiero później okazało się, że coś się tutaj stało. (…) - mówiła pani Teresa.
Kobieta twierdzi, że wszystko działo się bardzo szybko. - Ciach mach i już. Nikt nie wiedział co się stało - dodała.
Redakcji TVN24 udało się również porozmawiać z jednym napadniętych mężczyzn, który chce pozostać anonimowy. On też twierdzi, że działania sprawców były dobrze zsynchronizowane.
- Ubrani byli normalnie na czarno, czarne kominiarki, rękawiczki odpowiednie. Mieli pałki. I z jednej strony wybili szybę mojemu koledze. Z drugiej strony miałem otwartą szybę, chciano mnie uderzyć. Zasłoniłem się torbą no i oni uciekli - powiedział mężczyzna.
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: tomeqs/Shutterstock