Prokuratura zakończyła śledztwo w sprawie 43-letniego Łukasza W. - właściciela rusznikarni.
Chodzi o zdarzenie z 2 listopada 2025 roku. To wtedy w Smogorzewie padły strzały, a dwie osoby zostały niegroźnie ranne. Według relacji zgłaszającego, na posesji, na której działał zakład rusznikarski, zjawiło się kilka samochodów. Policjanci, którzy dotarli na miejsce, natknęli się na jedno z aut leżące w rowie. Zatrzymali wówczas trzy osoby, dwie były lekko ranne w wyniku postrzałów. Ostatecznie w tej sprawie zatrzymano łącznie pięciu mężczyzn w wieku od 28 do 46 lat. Czterech z nich to mieszkańcy województwa lubuskiego. Byli notowani przez policję. Zatrzymany został także właściciel rusznikarni. Przedstawiono mu zarzut usiłowania zabójstwa czterech osób.
Oskarżony o usiłowanie zabójstwa czterech osób
W czwartek rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Łukasz Wawrzyniak poinformował, że w tej sprawie śledczy skierowali do sądu akt oskarżenia przeciwko 43-letniemu Łukaszowi W., który odpowie za usiłowanie zabójstwa czterech osób. "Łukasz W. nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw. Złożył wyjaśnienia, w których przedstawił własną wersję przebiegu zdarzenia. Ponadto wskazał, że żałuje tego, co się wydarzyło i chciałby cofnąć czas, ponieważ działał pod wpływem dużych emocji" - wskazał prokurator Wawrzyniak. Dodał, że oskarżony odpowie także za posiadanie bez wymaganego pozwolenia naboi: sześciu sygnałowych, jednego pośredniego i dwóch sztucerowych. Prokurator zaznaczył, że oskarżony, jako prowadzący koncesjonowaną działalność obrotu bronią i amunicją, miał prawo do posiadania broni, w tym pistoletu, z którego postrzelił pokrzywdzonych.
Oddał strzały, zranił dwie osoby
Według ustaleń śledczych 2 listopada 2025 r. przy posesji w Smogorzewie z małą prędkością przejechały w kolumnie cztery samochody. W jednym z nich było czterech pokrzywdzonych. "Po przejechaniu przed domem oskarżonego pojazdy zawróciły w pobliskim lesie i ponownie skierowały się do zabudowań Łukasza W. Mężczyzna w tym samym czasie wsiadł do swojego samochodu i zaparkował nim przed swoją posesją. Gdy z niego wysiadł, podjechał do niego samochód z pokrzywdzonymi. Jeden z nich również wysiadł z niego i zaczął rozmawiać z oskarżonym. Pomiędzy mężczyznami wywiązała się kłótnia, podczas której Łukasz W. oddał co najmniej 14 strzałów z pistoletu" - opisał prokurator Wawrzyniak. Pokrzywdzeni w tej sprawie i osoby z pozostałych trzech samochodów odjechali w kierunku miejscowości Piaski. Według śledczych Łukasz W. nadal strzelał w ich kierunku i zranił dwie osoby. "Łukasz W. wsiadł do swojego auta i zaczął ścigać oddalające się samochody. W pewnym momencie doprowadził do kontaktu z jednym z nich i zepchnął go do rowu. Sam także zatrzymał pojazd, wysiadł z niego z trzymaną w ręku bronią. Podczas gdy dwóch z pokrzywdzonych oddalało się od samochodu, Łukasz W. oddał strzał" - wskazał w komunikacie prokurator. Zatrzymani w tej sprawie mężczyźni, oprócz Łukasza W., zostali zwolnieni. Prokurator Wawrzyniak podał, że ta część sprawy trafiła do odrębnego postępowania dotyczącego naruszenia miru domowego. Zostało ono umorzone. Od czasu zatrzymania oskarżony rusznikarz przebywa w areszcie. Grozi mu nawet kara dożywotniego więzienia.
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: TVN24