Do tej sytuacji doszło we Wrocławiu w czwartek, po godzinie 11. Na miejscu pojawiły się policja i straż pożarna. Obiekt jest monitorowany, dlatego policjanci mieli szansę zobaczyć, co dokładnie wydarzyło się w pasażu. Reporterka TVN24 rozmawiała z Sebastianem Brylonkiem z zarządu Wrocławskiego Stowarzyszenia Kupców, który również widział to nagranie.
- Wyglądało to tak, że pani podjechała pod bramki, pobrała bilet, który jej wypadł z automatu. Otworzyła drzwi od samochodu, wystawiła jedną nogę i biorąc ten bilet, prawdopodobnie zahaczyła o pedał gazu. Auto ruszyło. Przejechała przez szlaban i donice, które mamy na wejściu. Wjechała z impetem do środka, uszkadzając drzwi - powiedział mężczyzna.
Zanim auto uderzyło w stoisko, przejechało kilkanaście metrów. Choć sytuacja wyglądała niebezpiecznie, nikomu nic się nie stało. Kierującą przewieziono jednak karetką do szpitala, by wykonać dodatkowe badania.
Na razie strat nie oszacowano. Na pewno do wymiany będą główne drzwi wejściowe, które zostały uszkodzone. Na nowe - jak stwierdził Sebastian Brylonek - trzeba będzie czekać trzy tygodnie.
- Najważniejsze, że nikomu nic się nie stało - podsumował.
"Obuwie ma znaczenie"
Policjanci ukarali kobietę mandatem w wysokości pięciu tysięcy złotych. Otrzymała również dziesięć punktów karnych.
Jak przekazała podkom. Aleksandra Freus, kobieta jechała w szpilkach. Policjantka przypomniała, że obuwie ma znaczenie podczas prowadzenia pojazdu, a szpilki tego nie ułatwiają.
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24