Nawet do minus 20 stopni Celsjusza może spadać nocami temperatura w najbliższych dniach w niektórych częściach Polski. Najbardziej prawdopodobne jest, że trzaskający mróz pojawi się w rejonie Warmii, Mazur, Mazowsza oraz Podlasia. Lodowato ma też być na Dolnym Śląsku.
Dla schronisk zajmujących się bezdomnymi zwierzętami mróz jest wyjątkowo dużym wyzwaniem. Niełatwo jest zapewnić ciepły kąt dziesiątkom, a nierzadko nawet setkom psów i kotów, gdy temperatura na zewnątrz tak drastycznie spada. Dlatego przedstawiciele przytulisk przed okresem największych mrozów apelują do miłośników czworonogów o choćby tymczasowe zabezpieczenie zwierzaków przed mrozem.
Apel o domy tymczasowe
Z takim apelem wystąpiło między innymi schronisko "Azyl" w Białej Podlaskiej (woj. lubelskie), którego przedstawiciele ogłosili - w związku z zapowiedzią nadejścia dwucyfrowych mrozów - akcję "Zmarznięte łapki". Na stronie schroniska czytamy, że na pomoc czeka około 100 podopiecznych tej placówki.
Fundacja Mam Pomysł, która prowadzi schronisko dla bezdomnych zwierząt w Świdnicy na Dolnym Śląsku, zaapelowała o "podarowanie na zimę domu tymczasowego" podopiecznym tej placówki. "Dzięki Tobie mokry nosek zyskuje większą szansę na znalezienie domu stałego i co najważniejsze - nie musi być w schronisku na czas zimy" - czytamy we wpisie.
Przedstawiciele fundacji zapewnili jednocześnie, że oferują oni wsparcie organizatorom domów tymczasowych "w postaci zapewnienia żywienia/akcesoriów/usług weterynaryjnych/behawiorysty lub ich refundację".
"Czas przetrwania"
Swój apel wystosowali w środę również wolontariusze schroniska dla bezdomnych zwierząt w Wysocku Wielkim pod Ostrowem Wielkopolskim. "Zbliżają się najzimniejsze dni i noce w naszym regionie. Prognozy zapowiadają bardzo niskie, minusowe temperatury. Dla wielu naszych podopiecznych to nie jest już 'zima'. To czas przetrwania" - napisali przedstawiciele schroniska.
"Nasz szpitalik jest w tej chwili zapełniony do absolutnego maksimum. Psy, które wcześniej siedziały podwójnie w kojcach, dziś podwójnie siedzą również na szpitaliku, bo tylko tam możemy dać im choć namiastkę ciepła i bezpieczeństwa. Robimy wszystko, co możliwe, ale nasze możliwości właśnie się kończą" - czytamy we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych.
Wolontariusze poprosili o pomoc okolicznych mieszkańców, którzy mogliby "chociaż na tydzień lub dwa przyjąć psa do domu tymczasowego". Zapewnili, że zaopatrzą opiekunów w jedzenie, wyprawkę i pełne wsparcie. "Dla tych psów kilka dni w cieple może oznaczać różnicę między zdrowiem a chorobą, między życiem a cierpieniem. To najtrudniejszy moment w roku. To nie jest pora roku, to walka o przetrwanie" - podkreślono.
Stowarzyszenie lePsie Życie, które pomaga zwierzakom znajdującym się w schronisku w Miedarach w okolicy Tarnowskich Gór (Śląskie), poinformowało w swoich mediach społecznościowych, że w ramach akcji "Przezimuj bezdomniaka", trwającej od listopada, część zwierzaków zyskała już nowe lub tymczasowe domy. "Starsze, chore i słabsze psy oraz koty dużo gorzej znoszą zimno, wilgoć i stres schroniskowych warunków. Ich odporność spada, leczenie trwa dłużej, a niektóre problemy zdrowotne wracają jak bumerang. Ciepły kąt, spokój, indywidualna opieka i regularna obserwacja potrafią zdziałać cuda - często szybciej niż najlepsze leki podawane w trudnych" - czytamy we wpisie.
Wciąż jednak w schronisku w Miedarach na pomoc czekają inne zwierzaki. 28 grudnia przedstawiciele stowarzyszenia zaapelowali na przykład o przyjęcie do domu Cheeriosa i Koko - "dwa słodziaki nie radzące sobie w schronisku, a co dopiero w te mroźne noce".
Mróz jest "wielkim wyzwaniem"
Podobnie sytuacja wygląda w dolnośląskiej Oławie, gdzie działacze Stowarzyszenia Wolontariuszy Przystanek Przytulisko Oława zaapelowali o przyjmowanie zwierzaków do domów tymczasowych. Jak powiedziała nam przedstawicielka stowarzyszenia Justyna Duszkiewicz, odzew był ogromny.
- W ciągu ostatniej doby odebrałam ponad 50 telefonów. Wydaliśmy prawie wszystkie psy. W schronisku zostały dwa: Balbinka, która nie ufa ludziom obcym, a także drugi psiak, który trafił do nas dwa dni temu i jest na kwarantannie. Oba są zabezpieczone, mają promienniki ciepła i mogą ogrzać się w takim drewnianym domku. Wyjechało łącznie 11 psów, spośród których siedem zostanie w nowych domach na stałe - powiedziała nam Duszkiewicz.
Jak wyjaśniła działaczka stowarzyszenia wolontariuszy oławskiego schroniska, nowe domy - na stałe - znalazło też 10 kotów. Mniej niż drugie tyle zostało w przytulisku, choć wolontariusze zapewnili im bardziej domowe warunki niż te, które byliby w stanie przygotować dla psów.
Jak wyjaśniła Justyna Duszkiewicz, niektóre schroniska posiadają boksy wewnętrzne. Sytuacja jest trudniejsza w tych ośrodkach, w których psy mają do dyspozycji wyłącznie kojce z wybiegami na zewnątrz.
- Każdy kojec jest wyposażony w promiennik, ale nie każde schronisko może sobie na to pozwolić. Mróz, który teraz mamy, jest bardzo dużym wyzwaniem, bo nie ma w ciągu dnia takiego momentu, w którym zwierzak może się ogrzać. Domy tymczasowe są wielkim skarbem, również dlatego, że dowiadujemy się, jak nasze zwierzaki zachowują się z ludźmi. To bardzo przydatne informacje w procesie adopcji - powiedziała tvn24.pl przedstawicielka Stowarzyszenia Wolontariuszy Przystanek Przytulisko Oława.
Niektóre schroniska już jesienią zaczęły poszukiwania osób, które zdecydują się zaopiekować zwierzakami podczas zimniejszych okresów.
Autorka/Autor: bp/tok
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Stowarzyszenie Wolontariuszy Przystanek Przytulisko Oława