Suczka zostawiona w śniegu przy torach nie żyje. Radna wyznaczyła nagrodę

Wyziębiona suczka w Wielbarku
Wielbark. Wyziębiona suczka znaleziona w śniegu przy torach
Źródło wideo: Kornelia Kostrzewa
Źródło zdj. gł.: Kornelia Kostrzewa
Mimo wysiłków nie udało się uratować życia suczki znalezionej w Wielbarku (Warmińsko-Mazurskie) przy torach kolejowych. Wyziębiony pies spędził co najmniej dobę w wysokim śniegu. - Pies idący luzem nie jest u nas, niestety, niczym dziwnym, dlatego nikt z początku nie zareagował - powiedziała nam lokalna radna Kornelia Kostrzewa. Po śmierci suczki działaczka wyznaczyła nagrodę pieniężną za pomoc w znalezieniu właściciela zwierzęcia.

4 stycznia radna Wielbarku Kornelia Kostrzewa opublikowała nagranie wyziębionego, cierpiącego psa, błąkającego się przy torach kolejowych w tej miejscowości. Piesek obracał się wokół własnej osi w udeptanym śniegu, trząsł się i zawodził. Okolica była przykryta grubą warstwą śniegu.

Po dwóch dniach film miał już blisko dwa i pół miliona odtworzeń. W kolejnym wpisie Kostrzewa przekazała, że znaleziona suczka, którą radna nazwała Śnieżynką, znajduje się w jej domu. "Jest w ciężkim stanie, bardzo zaniedbana, ale walczymy" - pisała w poniedziałek działaczka. We wtorek rano w kolejnym wpisie radna Wielbarku przekazała, że suczka nie żyje. "Tak mi przykro kochanie... tak bardzo się staraliśmy, Nasza Śnieżynka się poddała, zasnęła w cieple na zawsze" - napisała.

Pies nie miał czipu i nie wiadomo było, kto jest jego właścicielem.

Wyziębiona suczka w Wielbarku
Wyziębiona suczka w Wielbarku
Źródło zdjęcia: Kornelia Kostrzewa

"Niestety odeszła nad ranem"

W rozmowie z tvn24.pl Kornelia Kostrzewa powiedziała, że zgłoszenie o potrzebującym pomocy zwierzęciu otrzymała tego samego dnia, w którym opublikowała nagranie. Jedna z mieszkanek okolicy zauważyła zwierzaka już dzień wcześniej, jednak podejrzewała, że pies ma właściciela, który puszcza go luzem.

- U nas niestety jest standardem, że dużo kotów i psów się błąka, wiele jest też na łańcuchach. Kastracje są mało popularne. Pies idący luzem nie jest u nas, niestety, niczym dziwnym, dlatego nikt z początku nie zareagował - powiedziała nam radna.

Następnego dnia, gdy mieszkanka zauważyła, że piesek jest w tej samej okolicy, zaniepokoiła się i powiadomiła o sprawie Kostrzewę, znaną w okolicy z działalności na rzecz zwierząt.

- Pojechałam tam z moją mamą. Krążyłyśmy długo, bo tego pieska nie było widać. To był środek pola, okolice torów, mnóstwo śniegu. Suczkę było bardziej słychać niż widać. Gdy tylko ją znalazłyśmy, zabrałyśmy ją do samochodu i przewiozłyśmy do domu, by ją ogrzać. To była niedziela i w taki dzień ciężko w okolicy znaleźć otwarty gabinet weterynaryjny. Wieczorem jednak zaprzyjaźniona przychodnia otworzyła dla nas gabinet po godzinach - zrelacjonowała radna Wielbarku.

Jak się okazało, starsza już suczka cierpiała z powodów neurologicznych, będących prawdopodobnie efektem hipotermii. - Krążyła w kółko, nie słyszała. Była też wychudzona i miała problemy z sercem. Już wtedy rozważałyśmy eutanazję, ale chciałyśmy jej dać szansę. Po lekach sama wstała rano na nogi, trochę zjadła. Dostała kolejne leki. Wieczorem było widać, że słabnie. Przesiedziałam z nią całą noc. Niestety odeszła nad ranem - powiedziała nam Kornelia Kostrzewa.

Wyziębiona suczka w Wielbarku
Wyziębiona suczka w Wielbarku
Źródło zdjęcia: Kornelia Kostrzewa

Jeszcze gdy Śnieżynka żyła, radna zaapelowała o pomoc dla suczki - a także dla innych bezdomnych zwierząt z okolicy. W internecie została założona zbiórka na ten cel. Kostrzewa zapewnia, że środki, które miały zostać przeznaczone m.in. na leczenie Śnieżynki, wspomogą działania wolontariuszy, związanych z przytuliskiem, pomagających bezdomnym zwierzętom. Część zostanie przeznaczona też na zwierzęta, które w ostatnim czasie radna uchroniła przed mrozem. - Od 1 stycznia trafiły do mnie już dwa psy i dwa koty, a to dopiero początek roku. Łącznie opiekuję się już 25 zwierzętami. Nie zapowiada się ciekawie - przyznała w rozmowie z tvn24.pl.

Wyziębiona suczka w Wielbarku
Wyziębiona suczka w Wielbarku
Źródło zdjęcia: Kornelia Kostrzewa

Po śmierci Śnieżynki radna Kostrzewa podkreśliła w mediach społecznościowych, że jak dotąd nie udało się ustalić właściciela psa. Działaczka poinformowała we wpisie o wyznaczeniu nagrody pieniężnej w wysokości co najmniej 1500 złotych za pomoc w znalezieniu opiekunów suczki w związku z tym, że była ona "zaniedbana, jej całe uzębienie było zaropiałe oraz przeżyła prawdziwy koszmar, być może w wyniku celowego porzucenia podczas silnego mrozu".

Dla udomowionych zwierząt, które żyją na łańcuchach lub są puszczane samopas, zima jest bardzo trudnym okresem. Psy i koty bez opieki swoich właścicieli narażone są na niekorzystne warunki atmosferyczne, a część z nich ma trudności ze zdobyciem pożywienia. Zwierzaki cierpią, a wiele z nich - co pokazuje przykład suczki znalezionej w Wielbarku - może nie przeżyć.

Zima groźna dla zwierząt. "Alarmujmy"

Nieco więcej szczęścia miał sześciotygodniowy pies, znaleziony na łódzkim Górniaku. Szczeniak miał przywiązaną na szyi kokardkę. Pracownicy schroniska powiedzieli reporterce TVN24, że zwierzę prawdopodobnie nie przeżyłoby mrozów. Według dyrektora placówki, było ono prawdopodobnie nietrafionym prezentem świątecznym. Teraz czeka na nowego właściciela.

Klatka kluczowa-141368
Zima groźna dla zwierząt. W Łodzi znaleziono sześciotygodniowego psa
Źródło: TVN24

- W takie zimne wieczory, jakie mamy, maluch mógłby po prostu zamarznąć (...). Nie trwa to tak długo przy mniejszych psiakach (...). One nie mają podszerstka, nie mają odpowiedniego przystosowania do tak zimnych warunków, dlatego też jeśli widzimy, to alarmujmy - zaapelowali pracownicy łódzkiego schroniska.

Jeśli pies nie mieszka w domu lub mieszkaniu, tylko na terenie posesji, to powinien mieć zapewnioną ocieploną budę ze ściółką ze słomy, która nie nabiera wilgoci.

OGLĄDAJ: TVN24
pc

TVN24
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: tvn24.pl
Autorka/Autor: bp/tok
Czytaj także: