Podczas piątkowej konferencji prasowej szefowa włoskiego rządu komentowała amerykańskie plany wobec Grenlandii i europejską odpowiedź na groźby Donalda Trumpa na temat możliwego przejęcia wyspy, która jest duńskim terytorium autonomicznym.
- Nie wierzę w hipotezę, że Stany Zjednoczone podejmą akcję militarną na Grenlandii - oznajmiła szefowa włoskiego rządu, dodając, że nie poparłaby takiego rozwiązania.
- Nie opłaciłoby się to nikomu - oceniła.
Meloni: konsekwencje są jasne dla wszystkich
Premierka podkreśliła swoje wątpliwości. - Hipoteza o interwencji, by przejąć kontrolę nad Grenlandią, została wykluczona przez sekretarza stanu USA Marco Rubio i także przez samego prezydenta Donalda Trumpa. Uważam, że administracja Trumpa swoimi bardzo asertywnymi metodami zwraca uwagę na strategiczne znaczenie Grenlandii dla jej interesów i dla bezpieczeństwa. To obszar, na którym działają różne zagraniczne podmioty - wytłumaczyła.
- Moim zdaniem, przesłaniem USA jest to, że nie zaakceptują zagranicznych ingerencji - powiedziała.
- Europa natychmiast odpowiedziała, kiedy doszło do wzrostu napięcia. Myślę, że debata nie dotyczy tylko Unii Europejskiej, ale także NATO - zaznaczyła.
- Uważam, że konsekwencje dla Sojuszu Atlantyckiego w przypadku ewentualności, którą jednak uważam za mało realną, są jasne dla wszystkich. Europa powinna dalej pracować w ramach NATO na rzecz jego większej obecności na obszarze arktycznym - dodała Meloni.
Prezydent USA Donald Trump jeszcze przed rozpoczęciem swojej drugiej kadencji w styczniu 2025 r. mówił o konieczności przejęcia Grenlandii przez Stany Zjednoczone, argumentując, że wyspa ma znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych. Po objęciu urzędu wielokrotnie podnosił ten temat, i wrócił do niego w ostatnim czasie.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio był pytany w środę przez dziennikarzy, czy administracja Trumpa jest skłonna narazić NATO na rozpad, dążąc do przyłączenia Grenlandii siłą. Rubio odparł, że "każdy prezydent zawsze zachowuje opcję" użycia siły.
- Nie mówię o Grenlandii, mówię globalnie: jeśli prezydent zidentyfikuje zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych, każdy prezydent zachowuje możliwość rozwiązania go środkami militarnymi. Jako dyplomata, którym jestem teraz, zawsze wolę rozwiązać to innymi sposobami - odpowiedział.
W podobny sposób do kwestii odniosła się w środę na briefingu prasowym rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt. Oceniła ona, że prezydent i jego zespół "aktywnie dyskutują" na temat różnych możliwości pozyskania wyspy i tego, jak mógłby wyglądać jej zakup. Dodała, że choć prezydent ma opcję użycia siły, to zawsze preferuje dyplomację.
Groźby strony amerykańskiej skrytykowały władze Danii i Grenlandii, a poparcie dla Kopenhagi zadeklarowali m.in. unijni i europejscy przywódcy.
CZYTAJ TEŻ: Cztery duńskie partie chcą wysłania europejskich wojsk na Grenlandię
Meloni: Włochy nie wyślą wojsk na Ukrainę
Premierka powtórzyła też, że Włochy nie wyślą wojsk na Ukrainę w ramach sił międzynarodowych. - Wysłanie wojsk to może być pomysł. Nie krytykuję tych, którzy chcą to zrobić, ale nie uważam tego za konieczne - wyjaśniła.
- Po to, by oddalić wojnę, należy stać u boku Ukrainy, a jedynym sposobem osiągnięcia pokoju jest odstraszanie - oświadczyła.
Jej zdaniem nie ma obecnie warunków do tego, by Rosja wróciła do grupy G7 (lub, po dołączeniu do tego gremium strony rosyjskiej - G8). - Ostatnia rzecz, którą chciałabym zrobić w życiu, to przysługa wyświadczona Putinowi - zapewniła.
Włoska premierka powiedziała przy tym, że podziela opinię prezydenta Francji Emmanuela Macrona o tym, iż nadszedł już moment, by Unia Europejska zaczęła rozmawiać z Rosją.