Szef Amber Gold z zarzutami

Szef Amber Gold z zarzutami

20 maja Sąd Okręgowy w Gdańsku ogłosi wyrok w procesie w sprawie afery finansowej Amber Gold. W poniedziałek zakończyły się mowy końcowe, obrońcy obojga oskarżonych - Marcina P. i Katarzyny P. - wnieśli przed sądem o uniewinnienie swoich klientów, twórców piramidy finansowej.

Jeżeli Marcin P. był słupem, a wszystko było zorganizowane przez jakieś mądrzejsze od niego osoby, to na pewno, gdyby miał kłopoty z urzędami skarbowymi, by mu pomogły - powiedział w "Faktach po Faktach" Jacek Rostowski, który w środę przez dziewięć godzin zeznawał przed komisją śledczą do sprawy Amber Gold. Zapewnił też, że "nigdy nie słyszał" o "parasolu politycznym", który miałby być roztoczony nad szefami spółki.

Jako ówczesny minister sprawiedliwości w sprawie Amber Gold nie mam sobie nic do zarzucenia - zapewnił wicepremier i minister nauki Jarosław Gowin, odnosząc się do zeznań byłego szefa tej spółki, Marcina P., złożonych w środę przed komisją śledczą. - Mam sobie do zarzucenia, jako polityk PO, że państwo nie zadziałało - dodał.

- Gdy tylko wątek zmierza do kompleksowego wyjaśnienia tej sprawy, kiedy jest to niewygodne dla PiS-u, pytania są ucinane - ocenił we "Wstajesz i wiesz" wiceszef PO Borys Budka, komentując przesłuchanie Marcina P. przed komisją śledczą badającą aferę Amber Gold - Prokurator przetrzymywał w szufladzie przez cztery miesiące pisma. Przecież to są działania na szkodę 19 tysięcy ludzi - wskazywał Marek Jakubiak z Kukiz'15.

- Pan Marcin P. przedstawił informacje, których do tej pory komisja nie miała - stwierdził w "Faktach po Faktach" Tomasz Rzymkowski (Kukiz'15), wiceprzewodniczący komisji śledczej do spraw Amber Gold. - Właściwie nie powiedział nic. Za to chętnie rzucał nazwiskami dziennikarzy, polityków - ripostował były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz (PO).

- A czy to, że odmawia pan informacji na temat kontaktów z politykami, wynika z faktu, że pan się czegoś boi? Czy pan się obawia o swoje bezpieczeństwo? - dopytywał wiceszef komisji śledczej Marek Suski (PiS) podczas środowego przesłuchania byłego szefa Amber Gold. Przesłuchiwany zamilkł na dłuższą chwilę. W końcu stwierdził: - Odmawiam udzielenia odpowiedzi na to pytanie.

Sytuacja ta jest związana z prowokacją dziennikarską zrobioną przez pana Pawła Mitera, który w chwili obecnej za tę prowokację jest sądzony przez sąd - wyjaśniał przesłuchiwany w środę przed komisją śledczą Marcin P., były szef Amber Gold. Posłów interesował SMS wysłany przez Marcina P. ze słowami: "Możemy umoczyć rząd".

Mimo że od upadku piramidy finansowej minęły już ponad 4 lata - syndykowi udało się odzyskać zaledwie nieco ponad 40 milionów złotych z blisko 600 milionów, których domagają się byli klienci Amber Gold. Co stało się z resztą pieniędzy i czy jest jeszcze szansa na ich odzyskanie? Materiał "Czarno na białym".

Do drugiego czerwca Marcin P. nie może uczestniczyć w rozprawach - tak w swojej opinii napisał biegły psychiatra badający byłego szefa Amber Gold. Dlatego też P. nie pojechał w czwartek do Gdańska na rozprawę w jednej ze swoich pobocznych spraw. - Na główną sprawę będzie zdrowy - słyszymy od osób, które mają kontakt z Marcinem P.