Oscary 2014

Oscary 2014

Choć tegoroczna oscarowa gala nie należała do najbardziej porywających, to trzeba przyznać, że prowadząca ją Ellen DeGeneres robiła wiele, by ją urozmaicić. Aktorom rozdawała pizzę, przebrała się za wróżkę. A zrobiona przez nią "słitfocia" z gwiazdami stała się najbardziej popularną w historii Twittera.

Aż siedem Oscarów dla "Grawitacji" i statuetka dla najlepszego filmu roku dla "Zniewolonego" - tak wyglądała 86. gala rozdania nagród Amerkańskiej Akademii Filmowej. Docenieni za swoje role aktorzy to Cate Blanchett, Lupita Nyong'o, Matthew McConaughey i Jared Leto. Ten ostatni odebrał w niedzielne popołudnie w Hollywood statuetkę jako pierwszy i wykorzystał to do zwrócenia uwagi na sytuację na Ukrainie.

To by była tylko kolejna ceremonia wręczenia Oscarów - już 86. w historii - gdyby nie rewelacyjny pomysł prowadzącej Ellen DeGeneres, która w pewnej chwili postanowiła zrobić sobie "słitfocię" z Meryl Streep. Po chwili dołączyła do nich cała "śmietanka" Hollywood i DeGeneres niespełna godzinę później zakomunikowała: - Zepsuliśmy Twittera. Rzeczywiście, zdjęcie pojawiło się do momentu zakończenia gali na profilach ponad dwóch milionów ludzi. To absolutny rekord.

Oscary rzadko są okazją do manifestowania poglądów politycznych. Z tradycji wyłamał się niepokorny jak zawsze Jared Leto, nagrodzony za drugoplanową rolę w "Witaj w klubie". W swoim przemówieniu odniósł się do wydarzeń na Ukrainie i Wenezueli mówiąc, że Hollywood myśli o mieszkańcach tych krajów.

Gdy dziś wieczorem oczy całego świata zwrócą się w stronę Hollywood, ona będzie stać w cieniu, mimo że trzyma w szachu organizację liczącą prawie 6 tysięcy członków. Poznajcie Cheryl Boone Isaacs – prezes Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej (AMPAS), która przyznaje Oscary. To pierwsza Afroamerykanka i trzecia kobieta w 86-letniej historii Akademii.

Piękna Lupita Nyong'o pokonała konkurentki i zdobyła Oscara za najlepszą rolę drugoplanową. Bez szans okazały się pozostałe nominowane - Jeniffer Lawrence, Julia Roberts, June Squibb i Sally Hawkings.

"1000 lat po Ziemi" oraz "Movie 43" - to najgorsze filmy minionego roku, które zostały laureatami Złotych Malin. Wyjątkowo statuetki nie dostał Adam Sandler - "nagrody" dla najgorszych aktorów trafiły w ręce Willa i Jadena Smithów.

Bukmacherzy żartowali, że w tym roku Akademia nie musiała typować aż pięciu kandydatek, bo nikt nie wątpił, że i tak najlepszą aktorką w głównej roli zostanie Cate Blanchett za "Blue Jasmine" Woddy'ego Allena. Przepowiednie się spełniły - Blanchett nie był w stanie zagrozić nikt.

Matthew McConaughey jako zarażony AIDS hulaka w "Witaj w klubie" okazał się nie do pokonania i zgarnął Oscara za najlepszą rolę pierwszoplanową. Nie zdołał zagrozić mu ani Leonardo DiCaprio, ani Chiwetel Ejiofor, ani pozostali nominowani - Bruce Dern i Christian Bale.

Największym reżyserom nie wręczono go nigdy, a filmy wszech czasów nagradzano jedynie za scenariusz. Mimo że nazywany jest najważniejszą nagrodą filmową na świecie, to tylko posiadacze złotej statuetki twierdzą, że tak jest naprawdę. Bo Oscar to nie dowód uznania dla sztuki. To przepustka do tego, by filmowy towar znalazł się na najwyższej półce filmowego hipermarketu, a jego wykonawcy powiększyli swoje honoraria o kilka zer.

Czy Leonardo DiCaprio w końcu uda się zdobyć Oscara? Był do niego nominowany już pięć razy, statuetki nie zdobył jednak jeszcze nigdy. Na koncie ma za to tuziny pięknych kobiet. Swoją przygodę z aktorstwem zaczynał już jako kilkuletnie dziecko walczące z nerwicą natręctw. Dziś jest jednym z najbardziej rozchwytywanych aktorów w Hollywood, który rocznie zarabia co najmniej kilkadziesiąt milionów dolarów.

Wystarczyła jedna rola, by z nikomu nieznanej dziewczyny zamieniła się w prawdziwą gwiazdę. Cate Blanchett wyszeptała jej, że była wspaniała, z Anną Wintour podziwiała pokaz Calvina Kleina, a Miuccia Prada uczyniła ją twarzą swojej nowej kampanii. Kenijska piękność Lupita Nyong'o po premierze "Zniewolonego" zaczęła podbijać świat. Za swój talent aktorski ma szansę na Oscara, za wyczucie mody - na status nowej ikony stylu.

Nominowany do Oscara za efekty specjalne film „Grawitacja” jest powszechnie chwalony za wyjątkowe odwzorowanie kosmosu i panujących w nim warunków. Nie wszystko zgadza się jednak z rzeczywistością. Krytyka dotyczy szeregu aspektów, w tym najważniejszych scen. Twórcy przekonują jednak, że nie mieli wyboru. Jak powiedział tvn24.pl Neil Corbould, jeden z twórców efektów specjalnych, inaczej film byłby nudny.

"Nie zabijaj mnie, przecież jestem pupilkiem Ameryki!" - krzyczy w filmie "This is the end", w którym przed "Wilkiem z Wall Street" zagrał samego siebie. Zaczynał od młodzieżowych komedii, teraz staje się cieniem wielkich aktorów, bez którego ci nie mogą istnieć. Oto Jonah Hill, faworyt do Oscara w kategorii aktor drugoplanowy.