Chodzi o rozmowę telefoniczną z września 2025 roku. W trakcie kontaktu Sebastiana M. z matką do połączenia dołączyła trzecia osoba. Nieznany rozmówca mówił o rzekomo zakończonych formalnościach i sugerował, że decyzje w sprawie aresztu są już przesądzone. W rozmowie padały odniesienia do wpływowych środowisk, kontaktów zagranicznych i specjalnej pomocy z Warszawy. W rozmowie pojawiło się też nazwisko ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. Według przekazu tajemniczego rozmówcy, Sebastian M. miał wkrótce opuścić areszt.
Nic takiego się jednak nie wydarzyło. Dyrektor aresztu śledczego w Piotrkowie Trybunalskim przekazał nagranie rozmowy do sądu.
Pierwsza reakcja była szybka i zdecydowana - odebrano oskarżonemu możliwość korzystania z telefonu. Ale później wszystko stanęło. Nikt nie podjął próby dowiedzenia się, kto w jednej z najgłośniejszych spraw sądowych ostatnich lat chciał wpłynąć na decyzję sądu, powołując się przy tym na wpływy u samego ministra sprawiedliwości. Kiedy próbowaliśmy w szeregu instytucji uzyskać jakąkolwiek informację o działaniach w tej sprawie, nasz dziennikarz usłyszał, że "przecież w aresztach takich rozmów przeprowadza się mnóstwo i trudno, żeby każdą sprawdzać".
Prowadząca postepowanie Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim na pytanie dziennikarza TVN24 odpowiedziała nam kwietniu (rozmowa oskarżonego z tajemniczym mężczyzną była we wrześniu), że "podjęła działania mające na celu potwierdzenie pojawiających się w przestrzeni publicznej informacji, co do treści notatki urzędowej z odsłuchu rozmowy".
Ale zanim informacja o rozmowie pojawiła się w przestrzeni publicznej - dzięki reportażowi Uwagi! TVN - to najpierw miały ją władze aresztu, sąd i prokuratura. A z pisma nam wysłanego wynika, że prokuratura chce potwierdzać informacje, które ma od września.
Marazm zakończyła decyzja Prokuratury Krajowej
W końcu sprawą zajęła się Prokuratura Krajowa i zdecydowała o przekazaniu sprawy z Piotrkowa Trybunalskiego do Prokuratury Regionalnej w Szczecinie.
- Akta sprawy Prokuratura Regionalna ostatecznie przekazała do Koszalina i tu będzie toczyć się postępowanie - poinformowała w rozmowie z reporterem tvn24.pl prokurator Ewa Dziadczyk, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Koszalinie. - Prokuratura Krajowa zwykle nie uzasadnia decyzji, dlaczego akurat tu ma być prowadzone postępowanie - dodaje Ewa Dziadczyk.
Zadaniem Prokuratury Okręgowej w Koszalinie będzie wyjaśnienie, czy doszło do powoływania się na wpływy i prób wprowadzenia w błąd zarówno oskarżonego, jak i jego bliskich.
Sebastian M. pozostaje w areszcie
Jest oskarżony w sprawie tragicznego wypadku na autostradzie A1 z 2023 roku, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. BMW, którym kierował, uderzyło w ich samochód z prędkością przekraczającą 260 km/h. Ofiarami byli Martyna, Patryk i ich pięcioletni syn Oliwier.
Po wypadku Sebastian M. opuścił kraj. Został zatrzymany dopiero w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i wydany Polsce w maju 2025 roku. Nie przyznaje się do winy.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: tvn24.pl