Kto dzwonił do Sebastiana M.? Śledczy wracają do nagrania z celi

Sebastianowi M. grozi do ośmiu lat więzienia
Kto próbował wydobyć z aresztu Sebastiana M.?
Źródło: Uwaga! TVN
Będzie nowe śledztwo w sprawie rozmowy Sebastiana M. z celi aresztu. Pół roku po zdarzeniu, po pytaniach dziennikarzy TVN24 i interwencji Prokuratury Krajowej sprawą mają zająć się śledczy z Koszalina.

Chodzi o rozmowę telefoniczną z września 2025 roku. W trakcie kontaktu Sebastiana M. z matką do połączenia dołączyła trzecia osoba. Nieznany rozmówca mówił o rzekomo zakończonych formalnościach i sugerował, że decyzje w sprawie aresztu są już przesądzone. W rozmowie padały odniesienia do wpływowych środowisk, kontaktów zagranicznych i specjalnej pomocy z Warszawy. W rozmowie pojawiło się też nazwisko ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. Według przekazu tajemniczego rozmówcy, Sebastian M. miał wkrótce opuścić areszt.

Sebastianowi M. grozi do ośmiu lat więzienia
Sebastianowi M. grozi do ośmiu lat więzienia
Źródło: tvn24.pl

Nic takiego się jednak nie wydarzyło. Dyrektor aresztu śledczego w Piotrkowie Trybunalskim przekazał nagranie rozmowy do sądu.

Pierwsza reakcja była szybka i zdecydowana - odebrano oskarżonemu możliwość korzystania z telefonu. Ale później wszystko stanęło. Nikt nie podjął próby dowiedzenia się, kto w jednej z najgłośniejszych spraw sądowych ostatnich lat chciał wpłynąć na decyzję sądu, powołując się przy tym na wpływy u samego ministra sprawiedliwości. Kiedy próbowaliśmy w szeregu instytucji uzyskać jakąkolwiek informację o działaniach w tej sprawie, nasz dziennikarz usłyszał, że "przecież w aresztach takich rozmów przeprowadza się mnóstwo i trudno, żeby każdą sprawdzać".

Prowadząca postepowanie Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim na pytanie dziennikarza TVN24 odpowiedziała nam kwietniu (rozmowa oskarżonego z tajemniczym mężczyzną była we wrześniu), że "podjęła działania mające na celu potwierdzenie pojawiających się w przestrzeni publicznej informacji, co do treści notatki urzędowej z odsłuchu rozmowy".

Ale zanim informacja o rozmowie pojawiła się w przestrzeni publicznej - dzięki reportażowi Uwagi! TVN - to najpierw miały ją władze aresztu, sąd i prokuratura. A z pisma nam wysłanego wynika, że prokuratura chce potwierdzać informacje, które ma od września.

Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim
Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim
Źródło: TVN24

Marazm zakończyła decyzja Prokuratury Krajowej

W końcu sprawą zajęła się Prokuratura Krajowa i zdecydowała o przekazaniu sprawy z Piotrkowa Trybunalskiego do Prokuratury Regionalnej w Szczecinie.

- Akta sprawy Prokuratura Regionalna ostatecznie przekazała do Koszalina i tu będzie toczyć się postępowanie - poinformowała w rozmowie z reporterem tvn24.pl prokurator Ewa Dziadczyk, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Koszalinie. - Prokuratura Krajowa zwykle nie uzasadnia decyzji, dlaczego akurat tu ma być prowadzone postępowanie - dodaje Ewa Dziadczyk.

Zadaniem Prokuratury Okręgowej w Koszalinie będzie wyjaśnienie, czy doszło do powoływania się na wpływy i prób wprowadzenia w błąd zarówno oskarżonego, jak i jego bliskich.

Sebastian M. pozostaje w areszcie

Jest oskarżony w sprawie tragicznego wypadku na autostradzie A1 z 2023 roku, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. BMW, którym kierował, uderzyło w ich samochód z prędkością przekraczającą 260 km/h. Ofiarami byli Martyna, Patryk i ich pięcioletni syn Oliwier.

Po wypadku Sebastian M. opuścił kraj. Został zatrzymany dopiero w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i wydany Polsce w maju 2025 roku. Nie przyznaje się do winy.

Czytaj także: