|

Leon XIV i Donald Trump. Czy ten konflikt jest nieunikniony?

Prezydent USA Donald J. Trump pozuje z Biblią przed Kościołem Episkopalnym św. Jana (grudzień 2020 roku)
Prezydent USA Donald J. Trump pozuje z Biblią przed Kościołem Episkopalnym św. Jana (grudzień 2020 roku)
Źródło: PAP / EPA / SHAWN THEW
Prezydent USA naprawdę wierzy, że ma szczególną misję i nic, a już na pewno nie moralność czy religijne "miękiszony" (by posłużyć się polskim "klasykiem") nie mogą mu w jej wypełnieniu przeszkadzać. Takiej wizji polityki, mieniącej się zresztą chrześcijańską, nie da się zaakceptować z katolickiego punktu widzenia - pisze dla TVN24+ filozof i publicysta Tomasz P. Terlikowski.Artykuł dostępny w subskrypcji

Donald Trump rozpoczął nową krucjatę i znalazł sobie nowego wroga. Po "fake media", ideologach alt-prawicy, których oskarża o "niskie IQ" (a wśród nich znajdują się także ci, dzięki którym wygrał wybory), nadszedł czas na papieża. "Nie chcę papieża, który krytykuje prezydenta Stanów Zjednoczonych" - napisał na Truth Social Donald Trump. "Leon powinien wziąć się w garść jako papież, kierować się zdrowym rozsądkiem, przestać ulegać radykalnej lewicy i skupić się na byciu Wielkim Papieżem, a nie politykiem. To bardzo mu szkodzi, a co ważniejsze, szkodzi Kościołowi katolickiemu!" - wskazywał Trump w swoim wpisie.

Odpowiedź papieża była o wiele spokojniejsza, ale nie pozostawiła żadnych wątpliwości, że ten spór wygaśnie. - Nie będę wdawał się z nim w dyskusje. Nie obawiam się administracji Trumpa - stwierdził Leon XIV. - Nie sądzę, że przesłanie Ewangelii powinno być nadużywane w sposób, w jaki robią to niektórzy ludzie - zaznaczył papież, pytany przez dziennikarzy o słowa prezydenta USA.

Przekształcenie wiary w polityczną pałkę

Ta krótka wymiana "uprzejmości" z całą pewnością nie zakończy konfliktu, a może lepiej powiedzieć: ideowego sporu między papieżem a prezydentem USA. U jej podstaw leży bowiem nie tylko (choć i to ma znaczenie) kompletny brak autorefleksji Donalda Trumpa, który wyrusza na wojnę, jakiej nie tylko nie może wygrać (bo - by zacytować jego samego - "ma w niej bardzo słabe karty"), ale też istotowa różnica w postrzeganiu roli religii, moralności i polityki.

Czytaj także: