- Czego Rosja i Chiny muszą się bać po ostatnich działaniach USA,
- Czy Polska przestrzega prawa międzynarodowego,
- Dlaczego pogłoski o jego śmierci są przedwczesne.
Atak Rosji na Ukrainę - ten z 2014 i pełnoskalowy z 2022 roku - był nielegalny, czyli sprzeczny z prawem międzynarodowym. W tym rozumieniu nielegalne było też rozpoczęcie przez USA i Izrael wojny z Iranem czy porwanie przez amerykańskie siły wenezuelskiego dyktatora Nicolasa Maduro z jego własnej sypialni i postawienie go przed sądem.
Fundamentem międzynarodowych regulacji jest to, że kraje we wzajemnych relacjach nie powinny uciekać się do siły - rozumianej nie tylko jako użycie sił zbrojnych, ale też wymuszanie czegoś groźbami.
To, co formalnie jest niedopuszczalne, przez lata było domeną autorytarnych władców Rosji (także wrogie działania hybrydowe na granicy z Polską we współpracy z Białorusią i prowadzenie wojny informacyjnej nastawionej na podziały społeczne) czy Chin (niewypowiedziana wojna handlowa z Zachodem, grożenie inwazją na Tajwan i działania prowadzące do zagarnięcia wód terytorialnych innych państw regionu). Od momentu przejęcia Białego Domu przez Donalda Trumpa, prawo międzynarodowe ignorują też jednak wyraźnie Stany Zjednoczone, które przez dekady uchodziły za strażnika międzynarodowego ładu.
Od stycznia ubiegłego roku świat obserwował liczne potyczki handlowe prowadzone przez Waszyngton i wymuszanie groźbą podpisywania przez inne kraje potencjalnie korzystnych dla amerykańskiego podatnika umów. Do tego wszystkiego doszły groźby przejęcia Grenlandii od Danii (sojusznika w NATO!), czy niewybredne komentarze kwestionujące niepodległość innego bliskiego sojusznika, Kanady.
Wszystkie te działania również nie mieszczą się w ramach prawa międzynarodowego. Czy zatem wkroczyliśmy w okres, w którym silni robią, co chcą i nie muszą przejmować się istnieniem jakichkolwiek porozumień?
- Nie, oczywiście, że nie. Cóż to za absurdalne pytanie? Czy fakt, że ktoś kradnie, dopuszcza się przestępstw, przekonuje nas do tego, żeby zlikwidować kodeks karny? Podobnie jest z prawem międzynarodowym. Bywa pogardzane i ignorowane, ale bez niego nie można funkcjonować - odpowiada nie bez emocji profesor Jerzy Kranz, specjalista prawa międzynarodowego i były ambasador Rzeczypospolitej w Berlinie.
O kondycji międzynarodowych regulacji rozmawiamy też z doktor Zuzanną Kulińską-Kępą z Wydziału Prawa i Administracji UW, profesorem Piotrem Hofmańskim, do niedawna prezesem Międzynarodowego Trybunału Karnego oraz Krzysztofem Wojczalem, prawnikiem i komentatorem spraw międzynarodowych.
Ich oceny i wypowiedzi dotyczące prawa międzynarodowego pozwalają spojrzeć na punkt, w którym jesteśmy i zadać pytania o to, co przed nami.