W piątkowej uroczystości na cmentarzu w miejscowości Fleurance na południu Francji wzięło udział kilkaset osób. W samym pochówku uczestniczyła wyłącznie rodzina 11-letniej dziewczynki.
Podczas uroczystości zabrał głos mer Gregory Bobbato. - Nie żegnamy symbolu, lecz Lyhannę - dziecko, które miało 11,5 roku - powiedział.
Na budynku merostwa Fleurance flagi opuszczono na znak żałoby. Dziewczynka chodziła do szkoły w tej miejscowości. Na apel stowarzyszenia merów departamentu Gers przed niektórymi merostwami zebrali się w piątek mieszkańcy. Jak wyjaśnił szef stowarzyszenia Michel Baylac, ten gest miał pokazać jedność z bliskimi Lyhanny bez naruszania spokoju rodziny.
Sprawa 11-letniej Lyhanny wstrząsnęła Francją
Lyhanna zaginęła pod koniec maja, a po sześciu dniach poszukiwań znaleziono jej ciało. Podejrzanym w sprawie śmierci Lyhanny jest 41-letni mężczyzna, którego córka była koleżanką dziewczynki. Mimo licznych skarg i sygnałów, że mógł się on dopuścić napaści seksualnych wobec nieletnich, nie został wcześniej zatrzymany.
Sprawa ta wywołała falę oburzenia z powodu błędów wymiaru sprawiedliwości i straconej szansy na zapobieżenie tragedii. Prezydent Francji Emmanuel Macron przyznał w środę, że doszło do ewidentnych nieprawidłowości.