"W służbie uważają ją za numer dwa". Usłyszała zarzuty w sprawie Pegasusa

Centralne Biuro Antykorupcyjne (zdjęcie ilustracyjne)
Dyrektorka pionu prawnego w CBA usłyszała zarzuty w sprawie Pegasusa
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP
Angela P., obecnie dyrektorka pionu prawnego w CBA, a wcześniej ekspertka w warszawskiej delegaturze CBA, usłyszała zarzuty w związku ze śledztwem dotyczącym zakupu i używania systemu Pegasus - potwierdziła prokuratura.

Rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej przekazał, że w toku śledztwa dotyczącego wykorzystania oprogramowania Pegasus prokurator "przedstawił w dniach 8, 9 i 11 czerwca 2026 r. trzem funkcjonariuszom Centralnego Biura Antykorupcyjnego zarzuty popełnienia dwóch przestępstw polegających na przekroczeniu uprawnień, poświadczeniu nieprawdy oraz wyłudzeniu poświadczenia nieprawdy".

Przedstawiono je Angeli P. - obecnie dyrektor pionu prawnego w CBA, a wcześniej ekspertce w warszawskiej delegaturze CBA. Ponadto zarzuty usłyszało dwoje byłych już funkcjonariuszy - Jarosław W., były dyrektor warszawskiej delegatury CBA i Katarzyna S., była naczelnik. W ich przypadku to uzupełnienie postawionych już wcześniej zarzutów.

Wszyscy troje podczas przesłuchania nie przyznali się do winy i odmówili składania wyjaśnień. Prokurator zastosował wobec Angeli P. wolnościowe środki zapobiegawcze.

To właśnie warszawska delegatura, w której pracowali ci trzej funkcjonariusze, w 2019 roku prowadziła rozpracowanie jednego z mecenasów, wobec którego zastosowano Pegasusa.

"Odkryli nieprawidłowości na własną rękę"

Nieoficjalnie ustaliśmy, że pokrzywdzonym prawnikiem jest mecenas, który reprezentował między innymi najważniejszego polityka PiS. W 2021 roku głośno było o przeszukaniu przez CBA jego kancelarii. Oskarżyciele z Prokuratury Krajowej, z którymi nieoficjalnie rozmawialiśmy, podkreślają, że odkrycie bezprawnego użycia Pegasusa wobec niego to własne odkrycie prokuratorów z zespołu śledczego.

- Nie było zawiadomienia CBA w tej sprawie. Tego przypadku nie było omówionego także w audycie z pracy CBA za czasów PiS. Prawdę mówiąc, ten audyt do niczego się nie przydał, prokuratorzy odkryli nieprawidłowości na własną rękę - mówi nam jeden z wyższych ranga prokuratorów z Prokuratury Krajowej. 

Zaufana dyrektor

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Angela P. w piątek opuściła swój gabinet w CBA. Według naszych informacji - potwierdzonych w niezależnych źródłach - P. to bliska współpracowniczka aktualnego szefa CBA Tomasza Strzelczyka.

- W służbie ludzie ją uważają za numer dwa, zaraz po szefie - mówi tvn24.pl jeden z funkcjonariuszy. Sam Tomasz Strzelczyk - od kiedy został w kwietniu ubiegłego roku powołany na stanowisko szefa formacji - nie ma formalnych zastępców. Informacja o postawieniu zarzutów dyrektor pionu prawnego może mieć także znaczenie dla zbliżającej się do finału pracy parlamentarnej komisji śledczej. 

- Z szefem CBA dobrze nam się współpracowało. Jednak niepokojące jest, że materiały mogła nam przygotowywać dyrektor, która sama była związana z nielegalnym stosowaniem systemu Pegasus. Będziemy musieli to omówić w swoim gronie, a także z szefem CBA - komentuje jeden z członków komisji.

Zarzuty dla podejrzanych

Jak przekazał rzecznik Prokuratury Krajowej, "zgodnie z treścią zarzutów podejrzani mieli doprowadzić do zastosowania i wielokrotnego przedłużania kontroli operacyjnej wobec adwokata, pomimo braku podstaw faktycznych i prawnych".

Zarzuca się im także "nieuprawnione" pozyskanie danych z telefonu używanego przez pokrzywdzonego, czyli bez wymaganej zgody sądu i z pominięciem procedury przewidzianej w ustawie o CBA. "Z urządzenia pozyskano m.in. wiadomości e-mail, SMS, MMS oraz korespondencję z komunikatorów iMessage i WhatsApp, co naruszało tajemnicę obrończą i adwokacką" - podała prokuratura. 

Prokurator "zarzucił także podejrzanym poświadczanie nieprawdy we wnioskach o zarządzenie i przedłużenie kontroli operacyjnych oraz w notatkach służbowych". 

Podejrzani mieli w ten sposób "podstępnie wprowadzić w błąd Pierwszego Zastępcę Prokuratora Generalnego oraz sędziów Sądu Okręgowego w Warszawie, którzy wydawali zgody i postanowienia dotyczące zastosowania oraz przedłużenia kontroli operacyjnych".

Drugi zarzut dotyczy "doprowadzenia do zastosowania, a następnie przedłużenia kontroli operacyjnej wobec kolejnej osoby (pokrzywdzonego związanego z branżą PR) na podstawie materiałów bezprawnie uzyskanych wcześniej w ramach działań wobec adwokata". 

"Zgodnie z treścią zarzutów podejrzani mieli w ten sposób doprowadzić do podstępnego wprowadzenia w błąd Pierwszego Zastępcy Prokuratora Generalnego oraz sędziów Sądu Okręgowego w Warszawie" - dodał rzecznik. 

OGLĄDAJ: Ziobro: inicjatorem zakupu Pegasusa byłem ja, decyzję podjął Woś
pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: