Uznawanie prawa jazdy obcokrajowców. Rząd pracuje nad zaostrzeniem przepisów. "Dwa tory zmian"
W sobotę 6 czerwca w Zielonce doszło do tragicznego wypadku drogowego. Pędzące z prędkością ponad 185 km/h Audi uderzyło w taksówkę, która zawracała z pasa przeznaczonego do skrętu w prawo. W Audi było trzech młodych mężczyzn, z których dwóch zginęło, a trzeci walczy o życie. 37-letni kierowca taksówki - obywatel Turcji - usłyszał zarzuty w związku ze spowodowaniem kolizji.
W programie "#BezKitu" TVN24 w piątek minister infrastruktury i poseł PSL Dariusz Klimczak poinformował, że są prowadzone prace nad zmianą przepisów dotyczących uznawania prawa jazdy obcokrajowców.
- Dwa tory zmian. Pierwszy, (...) chcemy zaostrzyć przepisy dotyczące wszystkich tych obcokrajowców, którzy są spoza Unii Europejskiej, a chcą trudnić się przewozem osób w taksówkach i tak dalej - mówił.
Jak wymienił Klimczak, chodzi o co najmniej trzy-cztery zmiany, które dotyczą między innymi weryfikowania niekaralności kierowców w państwach, z których pochodzą. - Tutaj ten wachlarz sprawdzenia, za co mogli być karani, chcemy rozszerzyć. I tu jesteśmy na etapie wpisu do wykazu prac legislacyjnych rady ministrów - przekazał. Zmiany mają się znaleźć w ustawie dotyczącej homologacji pojazdów.
Kwalifikacje kierowców z zagranicy. "Nie chcemy przeregulować systemu"
Drugi wątek jest na wstępnym etapie. - Po tym wypadku [w Zielonce - red.] poprosiłem o naradę moich współpracowników i zapytałem ich wprost, czy to przekwalifikowanie prawa jazdy obcokrajowca na prawo jazdy polskie powinno się w taki zwykły sposób odbywać - zdradził minister Klimczak.
- Trwają analizy. Zastanawiamy się nad tym i badamy, czy jest konieczność, czy jest zasadność tego, aby to prawo jazdy było w taki sposób wymieniane, że trzeba przejść dodatkowy kurs, a być może całkowicie odbyć nowy kurs - wyjaśnił polityk PSL.
Prowadzący program Radomir Wit zapytał, co ze znajomością języka u kierowców z zagranicy, którzy wożą pasażerów w Polsce. Jak mówił, niektórzy nie znają nie tylko polskiego, ale nawet angielskiego.
- Zastanawiamy się nad tym. Oczywiście, chcielibyśmy w prosty sposób komunikować się z osobą, która nas wiezie i odpowiada za nasze bezpieczeństwo. Z drugiej strony także nie chcemy przeregulować systemu. Pamiętamy, że kwestia dotycząca przewozu osób od dawna poddawana jest dyskusji, w jaki sposób zderegulować ten system, żeby przewozy miały większą konkurencję, żeby były po prostu dla nas tańsze - oświadczył minister w rządzie Donalda Tuska.