- Ukraińcy nie są zaskoczeni tym, co robią Stany Zjednoczone, dlatego że Ukraina nigdy nie miała podstaw do głębokiej wiary w stałość uczuć Stanów Zjednoczonych wobec ich kraju - mówił w "Faktach po Faktach" prezes Fundacji imienia Stefana Batorego Edwin Bendyk. Przytoczył również dane, z których wynika, że ochłodzenie między Kijowem i Waszyngtonem przyczyniło się do wzrostu poparcia dla Wołodymyra Zełenskiego w Ukrainie. - Ale stało się jeszcze coś ciekawszego - dodał.
Po rozmowach Amerykanów w Arabii Saudyjskiej z delegacjami z Ukrainy i Rosji Biały Dom we wtorek, 25 marca, opublikował komunikaty, zgodnie z którymi obie strony wojny wywołanej przez rosyjskiego agresora zgodziły się na zawarcie zawieszenia broni na Morzu Czarnym i zaprzestanie ataków na infrastrukturę energetyczną. Wcześniej Ukraina zgodziła się na amerykańską propozycję wprowadzenia całkowitego rozejmu na 30 dni, jednak nie zgodziła się na to Rosja.
Gość "Faktów po Faktach" Edwin Bendyk, prezes Fundacji im. Stefana Batorego, został zapytany, jak Ukraińcy odbierają negocjacje na temat pokoju i czy wierzą, że "Trump i Putin szybko ten pokój im zapewnią". - Oczywiście, że nie wierzą. Też nie są jakoś dramatycznie zaskoczeni tym, co robią Stany Zjednoczone, dlatego że w przeciwieństwie chociażby do Polski, Ukraina nigdy nie budowała, nigdy nie miała też podstaw do głębokiej wiary w stałość uczuć Stanów Zjednoczonych wobec ich kraju. Doświadczali tej zmienności już wielokrotnie - odpowiedział Bendyk.
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:
Nastroje w Ukrainie. "Stało się coś ciekawszego"
Gość programu przywołał także lutowe spotkanie prezydentów Wołodymyra Zełenskiego i Donalda Trumpa w Waszyngtonie, podczas którego wywiązała się między nimi sprzeczka. Bendyk powiedział, że po tych wydarzeniach w Ukrainie poparcie dla Zełenskiego przekroczyło ponad 60 procent.
- Ale stało się jeszcze coś ciekawszego. Otóż na pytanie, czy sprawy w kraju idą w dobrym czy złym kierunku, po raz pierwszy od roku przeważyły odpowiedzi pozytywne nad negatywnymi. 42 procent odpowiedziało pozytywnie, 36 procent negatywnie - tłumaczył. Dodał, że jest to "zdumiewające", iż "Ukraińcy zamiast się poddać, znowu poczuli powód do mobilizacji".
Bendyk powiedział również, że oficjalnie "żaden Ukrainiec ani żaden polityk ukraiński nie zgodzi się na żadne traktatowe czy formalno-prawne uznanie okupacji, czy przejęcia jakiegokolwiek kawałka terytorium". - Strategią oficjalną jest odzyskanie suwerenności w granicach z 1991 roku, czyli w granicach konstytucyjnych - dodał. Te tereny, których nie uda się odzyskać drogą militarną, Ukraińcy zamierzają "odzyskiwać drogą dyplomatyczną".
- Co ważniejsze, Ukraińcy oczywiście zdają sobie sprawę, że muszą w drodze rokowań i negocjacji osiągnąć jakieś warunki pokoju i są gotowi na wiele kompromisów pod jednym warunkiem: gwarancje bezpieczeństwa, realne gwarancje bezpieczeństwa - wskazał.
Obawy wśród ukraińskich elit
Gość "Faktów po Faktach" powiedział, że "tu zaczyna się problem", ponieważ "poziom zaufania do partnerów strony ukraińskiej jest umiarkowany". - W elicie ukraińskiej, wśród polityków, też komentatorów, pojawia się często taka obawa, że to, co robią państwa europejskie (...) to jest gra na czas, że Europa chce kupić czas kosztem Ukrainy, ukraińskiej krwi. Po to, żeby się dozbroić, ale tak naprawdę nie widzi Ukrainy ani w NATO, ani w Unii Europejskiej - wyjaśniał Bendyk.
- To jest przygnębiające, ale to jest stały element myślenia ukraińskiego od 1991 roku. Obietnic niezrealizowanych znają wiele i teraz jedynym sposobem na zmianę tej postawy i rozwianie tego braku zaufania jest oczywiście przyspieszenie procesu integracyjnego - mówił.
Autorka/Autor: sz
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/JIM LO SCALZO / POOL