Do środy 1 kwietnia w zamieszkanej przez 5,5 miliona osób Finlandii potwierdzono laboratoryjnie 1446 przypadków zakażenia koronawirusem. Hospitalizowano blisko 160 osób, z czego 62 przebywa na oddziałach intensywnej terapii. Z powodu COVID-19 zmarło 17 osób.
W dotychczasowym ognisku epidemii, zamieszkanym przez około 1,7 miliona osób stołecznym regionie administracyjnym, zarejestrowano ponad 930 przypadków – znacznie więcej w stosunku do innych okręgów.
Epidemia się rozwija, ale wolniej niż przewidywano
Dyrektor w Fińskim Instytucie Zdrowia (THL) Mika Salminen, odpowiedzialny za bezpieczeństwo sanitarne kraju, przyznał w środę na rządowej konferencji prasowej, że epidemia COVID-19 obecnie rozwija się wolniej, niż wcześniej zakładano.
Jego zdaniem wprowadzone ograniczenia w życiu społecznym doprowadziły do "wyraźnego wyhamowania" rozwoju epidemii w tym kraju. - Wcześniej można było się spodziewać, że liczba potwierdzonych przypadków będzie rosła z dnia na dzień w tempie wykładniczym, a teraz tego nie widać (...), co jest dobrą wiadomością - ocenił. Podziękował także Finom za stosowanie się do ograniczeń.
Salminen zastrzegł jednak, że trzeba być gotowym na to, że epidemia potrwa jeszcze miesiące, także na poziomie globalnym.
W pierwszej połowie marca, zanim fiński rząd wprowadził stan wyjątkowy i związane z tym ograniczenia w życiu społecznym i gospodarce, THL przestrzegał, że "epidemii nie da się już powstrzymać, można ją tylko spowolnić".
"Nie można jeszcze mówić, że epidemia ustępuje"
W kraju największą do środy dzienną liczbę nowych potwierdzonych przypadków koronawirusa odnotowano 26 marca i wyniosła ona 100. W kolejnych dniach rejestrowano od kilkunastu do kilkudziesięciu nowych zakażeń.
Według Asko Jarvinena, dyrektora do spraw chorób zakaźnych w stołecznym okręgu zdrowotnym (HUS) - gdzie jest najwięcej zakażonych osób - "nie można jeszcze mówić, że epidemia ustępuje".
"Pod każdym względem jesteśmy dopiero na początku epidemii" – ocenił Jarvinen, cytowany przez dziennik "Ilta-Sanomat".
Zapowiedź zmian w przeprowadzaniu testów
W środę fiński rząd zapowiedział, że w najbliższym czasie zmieniona zostanie strategia przeprowadzania testów na obecność koronawirusa. Dotychczas testom poddawano przede wszystkim osoby z poważniejszymi objawami i należącymi do grup ryzyka oraz personel medyczny.
Minister do spraw rodziny oraz podstawowych usług społecznych Krista Kiuru przekonywała, że celem jest, by liczba przeprowadzanych testów podwoiła się lub potroiła w stosunku do obecnych ok. 2,5 tysięcy na dobę. Przekazała też, że potrzebne są testy dla osób z objawami oraz dla tych, które przeszli już infekcję bezobjawowo, czyli testy na obecność przeciwciał.
Wcześniej THL szacował, że rzeczywista liczba osób zakażonych koronawirusem w Finlandii może być 20-30 razy wyższa niż statystyczna liczba potwierdzanych przypadków.
Ograniczenia dla Finów
W poniedziałek rząd w Finlandii zdecydował, że wprowadzone w związku z rozprzestrzenianiam się koronawirusa ograniczenia – przewidziane do 13 kwietnia - będą przedłużone do 13 maja.
Dotyczą one m.in. zamknięcia granic, zakazu zgromadzeń powyżej 10 osób, zamknięcia szkół wszystkich szczebli. Minister edukacji Li Andersson przyznała, że należy się liczyć też z tym, że w szkołach system nauki przez internet potrwa dłużej – do końca maja, a uczniowie "w tym roku szkolnym do klas już nie wrócą". W stanie wyjątkowym, który wprowadzono w kraju, otwarte pozostają przedszkola oraz klasy 1-3 podstawówek, aby zapewniona była opieka najmłodszym, a rodzice mogli wykonywać swoją pracę.
W ramach ograniczeń zamknięte są też placówki kulturalne, biblioteki i niektóre obiekty sportowe, a zalecane jest unikanie zbędnego przebywania w miejscach publicznych. Od soboty zamknięto też granice stołecznego okręgu administracyjnego.
W ramach dodatkowych działań na terenie całej Finlandii do końca maja zamknięte będą restauracje, kawiarnie oraz bary. Dozwolona będzie jednak sprzedaż na wynos. Zapowiedziano też większe ograniczenia w przemieszczaniu się przez granicę fińsko-szwedzką.
Autorka/Autor: akr
Źródło: PAP