Izrael zintensyfikował w ostatnich dniach uderzenia na Liban, gdzie od blisko trzech miesięcy walczy ze wspieranym przez Iran Hezbollahem. Premier Benjamin Netanjahu oświadczył w niedzielę, że polecił wojsku rozszerzenie ofensywy w Libanie.
Według libańskiego ministerstwa zdrowia w niedzielnym nalocie zginęło osiem osób na południu Libanu. Wśród nich były trzy kobiety, rannych zostało 19 osób - dodano.
Władze Izraela deklarują, że nasilenie ofensywy jest reakcją na coraz częstsze ataki dronów Hezbollahu.
"Nic nie usprawiedliwia poważnej eskalacji"
Eskalację konfliktu izraelsko-libańskiego komentują światowi przywódcy. Francja zażądała zwołania w poniedziałek nadzwyczajnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ - poinformowało w niedzielę francuskie ministerstwo spraw zagranicznych.
"Nic nie usprawiedliwia poważnej eskalacji, która ma obecnie miejsce w południowym Libanie. Francja będzie nadal wspierać władze Libanu w ich staraniach o przywrócenie suwerenności państwowej i integralności terytorialnej kraju" - napisał na X prezydent Francji Emmanuel Macron.
"Postępy armii izraelskiej w głąb południowego Libanu budzą poważne zaniepokojenie" - napisał w oświadczeniu szef niemieckieJ dyplomacji Johann Wadephul. Jak dodał, "każda dalsza eskalacja zaostrzy i tak już napiętą sytuację oraz wywoła nową falę wysiedleń w Libanie".
Ministra spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Yvette Cooper zwróciła uwagę w niedzielnym wpisie na X, że "eskalacja działań wojennych Izraela w Libanie doprowadziła do śmierci i przesiedleń ludności cywilnej, zniszczenia infrastruktury". Brytyjska minister zaapelowała: "To musi się skończyć. Hezbollah musi zaprzestać ataków na Izrael i rozbroić się. Wszystkie strony muszą przestrzegać zawieszenia broni i prowadzić negocjacje w dobrej wierze".
Sekretarz stanu USA Marco Rubio rozmawiał zarówno z prezydentem Libanu Josephem Aounem, jak i premierem Izraela Benjaminem Netanjahu na temat negocjacji dyplomatycznych między Izraelem a Libanem i zaproponował plan umożliwiający "stopniowe złagodzenie napięć" - przekazał w poniedziałek amerykański urzędnik, cytowany przez agencję Reuters.
Według urzędnika strona amerykańska miała zaproponować, aby pierwszym krokiem było zaprzestanie ataków dronami przez Hezbollah, a w zamian "Izrael powstrzyma się od eskalacji w Bejrucie".
Przewodniczący libańskiego parlamentu Nabih Berri, który stwierdził, że "gwarantuje" zaangażowanie Hezbollahu w zawieszenie broni, zażądał, by to Izrael przestał "strzelać pierwszy".
Konflikt izraelsko-libański
W marcu Hezbollah rozpoczął ostrzał rakietowy i dronowy Izraela, aby wesprzeć Iran. Izrael odpowiedział atakami na południowy Liban. Od 16 kwietnia w Libanie formalnie obowiązuje rozejm, ogłoszony przez USA. Izrael i Hezbollah oskarżają się jednak wzajemnie o jego łamanie i kontynuują niemal codzienne ataki.
Według relacji mediów w ostatnim czasie izraelska armia każdej nocy zestrzeliwała ponad 100 bezzałogowców. Portal Times of Israel poinformował również, że izraelski żołnierz zginął w ataku drona Hezbollahu na południu kraju.
Według władz libańskich, cytowanych przez AFP, od początku konfliktu w wyniku izraelskich ataków zginęło 3371 osób, a ponad milion mieszkańców zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Izrael twierdzi, że w tym samym okresie zginęło 24 izraelskich żołnierzy i czterech cywilów.
W sobotę premier Libanu Nawaf Salam potępił "niebezpieczną i bezprecedensową eskalację" ze strony Izraela, zauważając, że jego wojska posuwają się naprzód na południu kraju i przeprowadzają masowe naloty. Wezwał Izrael do natychmiastowego zawieszenia broni.
Do eskalacji dochodzi w tle rozmów pokojowych. Delegacje wojskowe Libanu i Izraele spotkały się w piątek w Waszyngtonie, aby przygotować się do nowej czwartej od początku wojny rundy rozmów, zaplanowanej na 2 i 3 czerwca.
Nie jest też jasne, jak nasilenie nalotów przez Izrael wpłynie na negocjacje USA i Iranu. Teheran domaga się, aby zawieszenie broni w Libanie było częścią porozumienia.