Rozprawa w sprawie nękania byłej szefowej fińskiego rządu odbyła się w sądzie okręgowym w Helsinkach w piątek. Oskarżony 37-latek, którego tożsamość nie została ujawniona, przyznał się do zarzutów nękania i zakłócania porządku publicznego. Nie był jednak obecny w sądzie - przekazał portal fińskiego publicznego nadawcy yle.
Oskarżony poprosił o przekazanie Marin wiadomości z przeprosinami . - Poddał się leczeniu i teraz, gdy wspomina te wydarzenia, jest mu bardzo przykro z powodu tego, co się stało - powiedział podczas rozprawy adwokat 37-latka.
Również w piątek ten sam mężczyzna został oskarżony o nękanie i molestowanie innej kobiety w Helsinkach. Tu również przyznał się do zarzucanych mu czynów i przeprosił kobietę - przekazał jego prawnik w rozmowie z Yle. Prokuratura domaga się łącznej kary dziewięciu miesięcy więzienia w zawieszeniu za oba przestępstwa. Sąd wyda wyrok 27 lutego.
Była premierka komentuje przeprosiny
Obecna w sądzie była premierka skomentowała przeprosiny. - Moją jedyną nadzieją jest to, że podobne zachowanie nie powtórzy się ani wobec mnie, ani wobec kogokolwiek innego - powiedziała. Po rozprawie Marin nie chciała jej komentować.
Wszystko zaczęło się w listopadzie 2024 roku gdy Marin, premierka Finlandii w latach 2019-2023, czekała na zmianę światła podczas spaceru po Helsinkach. Gdy zmieniło się na zielone, oskarżony zaczął biec za byłą szefową rządu, "krzycząc coś i najwyraźniej próbując ją zatrzymać" - pisze Yle. Marin zdołała dotrzeć do swojego mieszkania. Niedługo później, podczas podróży służbowej, odebrała telefon z policji. Ta informowała ją o "dziwnie zachowującej się osobie" w pobliżu jej domu. Przed Bożym Narodzeniem 2024 Marin dostrzegła mężczyznę wpatrującego się w okno. Kilka dni później jej partner otworzył drzwi mężczyźnie, który zapytał, czy mieszka tu Sanna Marin.
Zaniepokoja była premierka zawiadomiła policję i zainstalowała w domofonie kamerę. Media opisują zarejestrowane przez nią trwające ponad dziewięć minut nagranie, na którym widać, jak mężczyzna nieustannie dzwoni do drzwi. Jak mówi, przestała się czuć pewnie wychodząc z domu. - Wcześniej czułam się całkiem bezpiecznie tam, gdzie mieszkam. Mogłam na przykład spokojnie pójść do pobliskiego sklepu - podkreśliła Marin, którą w piątek cytował portal gazety "Helsingin Sanomat".
W styczniu 2025 roku sąd okręgowy w Helsinkach na wniosek Marin wydał zakaz zbliżania się wobec 37-latka. Jak pisały wówczas media, w Finlandii zakazy zbliżania wystawiane są zazwyczaj w celu ochrony osób przed nękaniem, groźbami lub niechcianym kontaktem. Naruszenie zakazu może skutkować nałożeniem grzywny lub pozbawieniem wolności.
Opracował Maciej Wacławik/am
Źródło: Yle, Helsingin Sanomat, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/TIMO KORHONEN