|

"Za chwilę będziemy mieć mnóstwo spraw, gdzie narzędziem hejtu jest AI"

Wyrzucenie kogoś z klasowej grupy w social mediach to dziś wielki powód do zmartwień
Wyrzucenie kogoś z klasowej grupy w social mediach to dziś wielki powód do zmartwień
Źródło: Burdun Iliya/Shutterstock
W tej chwili rodzic, którego dziecko jest gnębione w szkole, a dyrekcja i wychowawca odwracają oczy od problemu, idzie prosto do prawnika. Nie ma żadnego organu, który zająłby się takimi sprawami, oczywiście poza kuratorium oświaty. Szkoła ma jednak obowiązek zapewnić bezpieczeństwo wszystkim dzieciom, a rodzice mają prawo tego wymagać - mówi Maria Nowakowska, adwokatka, która zajmuje się sprawami związanymi ze szkolnym hejtem.Artykuł dostępny w subskrypcji

Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych i chciałbyś uzyskać poradę lub wsparcie, tutaj znajdziesz listę organizacji oferujących profesjonalną pomoc. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń na numer 997 lub 112.

Julia rok temu popełniła samobójstwo. Miała 16 lat, przez pięć lat doświadczała hejtu i cyberprzemocy ze strony innych uczniów i uczennic. Rodzice Julii rok po jej śmierci opowiadają, że czuli się bezsilni, bo dyrekcje szkół i nauczyciele bagatelizowali problem nasilającej się przemocy wobec ich córki. Julia była bita przez koleżanki, wyśmiewana, obrażana. Załamała się, gdy w sieci znalazła hejterską stronę o sobie. Od tej pory hejt szedł za nią jak demon.

Iga Dzieciuchowicz: Czym jest hejt?

Maria Nowakowska, adwokatka, prowadzi na Instagramie profil "Adwokat_od_hejtu": W prawie polskim nie ma niestety definicji hejtu. Można powiedzieć, że jest to wszelkie działanie o charakterze przemocowym skierowane wobec jednostki. Na pewno nie jest to, jak wielu uważa, dziecinna zabawa. Hejt może stanowić naruszenie dóbr osobistych, ale być też przestępstwem, takim jak zniesławienie, kierowanie gróźb karalnych czy stalking. Prawo chroni przed takimi działaniami zarówno dorosłych, jak i dzieci. Hejt jest jednym z najbardziej palących problemów współczesnej szkoły. Niestety często bagatelizowanym, bo nie ma systemowej ochrony przed hejtem. W wielu szkołach panuje przekonanie, że dzieci są po prostu dziećmi, dopiero uczą się wyrażać swoje emocje i potrzeby.

Mają więc prawo do niestandardowych zachowań.

Nauczyciele, ale i rodzice często mówią, że dzieci dziś się pokłócą, a jutro pogodzą, konflikty się zdarzają. Tymczasem wielu nie zdaje sobie sprawy, jakie rozmiary przybiera ten "konflikt", a często nosi on znamiona przestępstwa.

Czytaj także: