Ekwador mierzy się z gwałtownym wzrostem liczby morderstw - podaje Reuters. W zeszłym roku odnotowano ich 9216, co stanowi wzrost o 30 proc. w porównaniu z 7063 przypadkami w roku 2024. To najnowsze, opublikowane we wtorek, dane resortu spraw wewnętrznych. Wzrost ten odwrócił pozytywny ubiegłoroczny trend, kiedy liczba morderstw spadła o 15 proc.
Rząd przypisuje narastającą przemoc walkom między członkami gangów próbującymi przejąć schedę po schwytaniu lub śmierci ich przywódców. Większość aktów przemocy miała miejsce w nadmorskiej prowincji Guayas, gdzie znajduje się duże miasto portowe Guayaquil.
Przemawiając we wtorek na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos, prezydent Ekwadoru Daniel Noboa powiedział uczestnikom, że Ekwador toczy "totalną wojnę ze złem i narkoterroryzmem". W odpowiedzi na kryzys zmobilizował ostatnio ponad 10 tys. żołnierzy do trzech najbardziej niebezpiecznych prowincji kraju - podaje Reuters.
Zamieszki i chaos
W 2024 roku Noboa ogłosił wprowadzenie na dwa miesiące stanu wyjątkowego - związanego z ucieczką z więzienia lidera gangu Los Choneros, Adolfa Maciasa Villamara, znanego jako "Fito". Niedługo po jego ucieczce spokojna wyspa "pogrążyła się w chaosie" z powodu walk gangów. Teraz 46-letni baron narkotykowy został deportowany do USA. Jego ujęcie, według władz amerykańskich i ekwadorskich, może mieć kluczowe znaczenie dla prowadzonych przez oba kraje operacji wywiadowczych i policyjnych przeciwko kartelowi Sinaloa w wielu krajach Ameryki Łacińskiej.
Ekwador przez lata był popularnym kierunkiem turystycznym, określano go mianem "wyspy pokoju" ulokowanej pomiędzy największymi światowymi producentami kokainy: Peru i Kolumbią. Położenie sprawia, że w kraju dochodzi do częstych walk między organizacjami przestępczymi.
Autorka/Autor: zeb//am
Źródło: Reuters
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock