Czy w Parlamencie Europejskim zmieni się układ sił? Przewidywania wyborcze

Sondaże wskazują na nieznaczne zmiany w Parlamencie Europejskim po wyborach. Chociaż skrajna prawica odniesie sukces w wielu krajach to większość w europarlamencie powinna zachować koalicja centroprawicy, socjaldemokratów i liberałów.

W dniach od 6 do 9 czerwca ponad 350 milionów Europejczyków będzie mogło wziąć udział w wyborach do Parlamentu Europejskiego. W tym roku wybiorą oni 720 europosłów, o 15 więcej niż pięć lat temu. Polsce przypadnie jeden dodatkowy mandat, będzie ich miała łącznie 53.

Sondaże niezmiennie wskazują na zwycięstwo centroprawicowej Europejskiej Partii Ludowej (EPL), do której należą PO i PSL. Sondaże dają tej największej grupie politycznej od 22 do 25 proc. głosów, co przełoży się na liczbę od 158 do 183 mandatów.

Z tych sondaży wynika, że umocnią się partie na prawo od EPL. Nawet w kilkunastu krajach członkowskich ugrupowania konserwatywne lub skrajnie prawicowe znajdą się na wyborczym podium. Według badań skrajna prawica zwycięży we Francji, Włoszech, Austrii, Holandii i Belgii, a znacząco się umocni w Portugalii i Rumunii. Ugrupowania prawicowe i konserwatywne nie tworzą jednak jednej grupy w PE i pomimo zdecydowanej przewagi w bardzo wielu krajach nie mają szans na większość w europarlamencie.

Wybory do Parlamentu Europejskiego 2024
Wybory do Parlamentu Europejskiego 2024
Źródło: Alexandros Michailidis / Shutterstock

Stan posiadania centroprawicy ma utrzymać się lub nieznacznie zmniejszyć, bo w obecnym europarlamencie EPL posiada jedną czwartą miejsc. Będzie to oznaczać, że to EPL obsadzi najważniejsze unijne stanowisko szefa Komisji Europejskiej. O swą drugą kadencję zabiega niemiecka polityczka EPL Ursula von der Leyen.

W szeregach samej EPL zajdą jednak zmiany. Polska delegacja złożona z europosłów PO i PSL spadnie na trzecie miejsce pod względem wielkości, zdobywając około 19 mandatów. Wyprzedzi ją hiszpańska Partia Ludowa (25), a pierwsze miejsce utrzyma niemiecka CDU (30).

Walka o trzecie miejsce

Drugie miejsce w wyborach europejskich ma nie być zaskoczeniem - zajmą je, jak dotychczas, socjaldemokraci z S&D, do których należy polska Lewica. Według prognoz unijni socjaldemokraci otrzymają około 135-145 mandatów, co da im liczbę miejsc zbliżoną do obecnej.

Wyborcza gra rozegra się o trzecie miejsce. Do niedawna mocną trzecią pozycję miało, według prognoz, skrajnie prawicowe ugrupowanie Tożsamość i Demokracja (ID). Należą do niego przodujące we francuskich sondażach Zjednoczenie Narodowe (RN) czy holenderska Partia Wolności Geerta Wildersa, która po zwycięstwie w wyborach parlamentarnych w swym kraju szykuje się do objęcia rządu.

Skrajna prawica z ID może liczyć nawet na 100 mandatów, a więc tyle, ile w poprzednich wyborach miała liberalna partia Odnowić Europę (OE). Sytuację tej grupy skomplikowało jednak zawieszenie w ostatnim tygodniu Alternatywy dla Niemiec (AfD) po wypowiedzi jej czołowego polityka i europosła Maximiliana Kraha, w której bronił on członków SS.

Parlament Europejski
Parlament Europejski
Źródło: Fabrizio Maffei / Shutterstock

Jednoznaczna reakcja reszty ID pomoże w wizerunkowym odcięciu się pozostałych ugrupowań skrajnej prawicy od radykalnych poglądów, zwłaszcza takim partiom jak francuskie RN, które zabiega o bardziej umiarkowany elektorat. Zawieszenie członkostwa AfD w ID, której sondaże w Niemczech dają drugie miejsce, oznacza jednak, że partia ta będzie mieć mniej miejsc w PE niż oczekiwała. Oznacza to, że ID trudniej będzie zająć wynikającą z sondaży trzecią pozycję.

Mogą wykorzystać to liberałowie, którym prognozowano z kolei wyborczą porażkę. W wyborach w 2019 r. wiodącą siłą tego ugrupowania była partia francuskiego prezydenta Emmanuela Macrona, ale obecnie ma ona spore problemy na krajowej scenie politycznej. Co prawda ugrupowanie Macrona zajmie drugie miejsce w wyborach, ale według sondaży z wynikiem o 16 proc. gorszym od francuskiej prawicy z RN, która ma zdobyć 33 proc. głosów.

Szeregi liberałów zasili Polska 2050 Szymona Hołowni. Polacy mogą odegrać rolę w tej politycznej grupie w PE, bo w obecnej izbie jedyną polską przedstawicielką była europosłanka Róża Thun. Po eurowyborach, w szeregach liberałów zasiądzie, jak wskazują sondaże, większa liczba polityków tego ugrupowania.

O dobry wynik zabiegać będzie również prawicowa grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR), do której należy PiS, obok którego silną pozycję ma rządząca we Włoszech partia Braci Włochów Giorgii Meloni.

Sondaże dają bardzo zbliżony wynik zarówno EKR, jak i ID i OE - wszystkie trzy partie mają szanse na około 80 mandatów. Kwestię tego, która grupa stanie się trzecią najliczniejszą w PE, może przesądzić premier Węgier Viktor Orban i jego partia Fidesz, która po opuszczeniu EPL pozostaje niezrzeszona. Jeśli Fidesz dołączy do EKR, to właśnie ta grupa trafi na europarlamentarne podium.

Viktor Orban
Viktor Orban
Źródło: European Union

Układ sił znacząco się nie zmieni

Sukces prawicowych partii w wyborach europejskich nie zmieni znacząco układu w samej izbie, bo prognozy pokazują, że nadal większość utrzyma koalicja centroprawicy, socjaldemokratów i liberałów. W obecnym PE posiada ona prawie 60 proc. mandatów.

Nawet jeśli po wyborach każda z tych trzech grup uzyska najsłabszy z prognozowanych wyników, to i tak koalicja EPL, S&D i OE nadal będzie mieć 52 proc. miejsc, a więc większość, choć kruchą. Będzie to oznaczać mniejszą pewność w głosowaniach, bo zdarza się, że partie krajowe wchodzące w skład rodzin europejskich głosują inaczej, zwłaszcza w niejednoznacznych kwestiach takich jak polityka klimatyczna i prośrodowiskowa. Wówczas tzw. wielka koalicja będzie musiała szukać sojuszników, czy to wśród sondażowo mocno osłabionych Zielonych (spadną z piątego na szóste miejsce w PE), czy to w konserwatywnej EKR.

Co więcej, choć sukces partii prawicowych nie przełoży się bezpośrednio na znaczące umocnienie w europarlamencie, to ich przewaga na scenach krajowych może oznaczać, że będą one chciały mieć większy wpływ na obsadę najważniejszych unijnych stanowisk, poza szefem Komicji Europejskiej są to: szef unijnej dyplomacji oraz przewodniczący PE i Rady Europejskiej, czy skład samej KE.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: