"Mury" hymnem protestów na Białorusi. "Łukaszenka nie docenił siły gniewu ludzi"

TVN24 | Świat

Autor:
momo//rzw
Źródło:
TVN24, PAP
"Łukaszenka nie docenił siły gniewu ludzi"TVN24
wideo 2/5
TVN24 "Łukaszenka nie docenił siły gniewu ludzi"

Na ulice Mińska, Brześcia i innych miast na Białorusi wyszły w weekend tysiące ludzi, domagając się odejścia prezydenta Alaksandra Łukaszenki. Iskrą, która doprowadziła do wybuchu demonstracji, było aresztowanie popularnego blogera. - Ludzie przez sześć godzin śpiewali: "A mury runą!" - relacjonował w TVN24 białoruski dziennikarz Franciszak Wiaczorka. Tymczasem Łukaszenka ostrzegł, że "na Białorusi nie będzie majdanów".

W czasie weekendu na Białorusi odbywały się pikiety kandydatów do startu w wyborach prezydenckich, podczas których zbierano podpisy poparcia. W różnych miejscowościach zgromadziły one bardzo dużo ludzi. Według analityka Alaksandra Kłaskouskiego "zbieranie podpisów przekształciło się w improwizowane wotum nieufności" wobec obecnego prezydenta, który stoi na czele kraju już pięć kadencji. W piątek podczas pikiety w Grodnie zatrzymano popularnego blogera Siarhieja Cichanouskiego, męża potencjalnej kandydatki w wyborach prezydenckich Swiatłany Cichanouskiej, dla której zbierał podpisy poparcia. W kolejnych dniach do aresztu trafili inni aktywiści, m.in. Mikoła Statkiewicz czy Maksim Winiarski. Według obrońców praw człowieka w ciągu weekendu zatrzymano około 30 zwolenników Cichanouskiego. Politolog Waler Karbalewicz uważa, że zatrzymanie blogera świadczy o tym, iż "prezydent zdecydował się na siłowy scenariusz kampanii".

"Łukaszenka nie docenił siły gniewu ludzi"

Aresztowania wyprowadziły na ulice tysiące ludzi. Miejscowe media donoszą, że to największe antyrządowe manifestacje od blisko dekady. O wydarzeniach u naszego wschodniego sąsiada opowiadał w TVN24 białoruski dziennikarz Franciszak Wiaczorka.

- Łukaszenka nie docenił siły gniewu ludzi, nie docenił, że jego polityka w sprawie (pandemii) Covidu stanie się katalizatorem - stwierdził. Jak tłumaczył, Białorusini "są rozgniewani z jednej strony sytuacją gospodarczą, a z drugiej strony tym, że ludzie umierają każdego dnia w szpitalach, a nie ma ani maseczek, ani sprzętu".

Jak mówił dziennikarz, wśród zwolenników Cichanouskiego są ludzie ze wszystkich przedziałów wiekowych. Wskazał, że bloger wyraża ich sprzeciw wobec "łukaszenkowskiego absurdu". - Takiej sytuacji nie było nigdy, zawsze było czarne i białe, opozycja i Łukaszenka, teraz jest coś nowego, jakiś konsensus narodowy wśród ludzi różnych pokoleń i względów, że Łukaszenka ma odejść - twierdzi dziennikarz. Hymnem protestów stały się przetłumaczone na białoruski i rosyjski "Mury", napisane w 1978 roku przez Jacka Kaczmarskiego do melodii katalońskiego pieśniarza Lluisa Llacha. - Wczoraj (w niedzielę - red.) ludzie przez sześć godzin śpiewali: "A mury runą!" - relacjonował Wiaczorka.

"Na Białorusi nie będzie majdanów"

Na demonstracje zareagował białoruski prezydent. - Chcę ostrzec wszystkich potencjalnych majdańczyków, że na Białorusi nie będzie majdanów – powiedział w poniedziałek podczas narady z szefem Komitetu Bezpieczeństwa Państwowego Alaksandr Łukaszenka, nawiązując do protestów sprzed kilku lat na Ukrainie. Przywódca Białorusi niejednokrotnie oceniał, że demonstracje u sąsiadów były inspirowane przez siły zewnętrzne.

W poniedziałek Łukaszenka uprzedził, że pewne siły mają zamiar "urządzić nam 'majdanik' przed wyborami prezydenckimi lub w dniu wyborów". 9 sierpnia Białorusini mają wybrać prezydenta. - Wiemy, skąd wieją wiatry na naszą białoruską ziemię. Niestety, nie z tej strony, skąd byśmy chcieli. Jesteśmy jednak gotowi na wszelkie wiatry – oznajmił Łukaszenka.

Zwracając się do szefa KGB Walera Wakulczyka, prezydent podkreślił, że "bezpieczeństwo to fundament fundamentów". - KGB i prezydent odgrywają wiodącą rolę w ochronie niepodległości i suwerenności – oświadczył.

Autor:momo//rzw

Źródło: TVN24, PAP