- Nie wszyscy mają możliwość opuszczenia miasta, ale obecnie liczba mieszkańców maleje - relacjonował mer Kijowa Witalij Kliczko w rozmowie z francuską agencją AFP, podkreślając, że ze stolicy liczącej przed inwazją około 3,6 miliona mieszkańców, wyjechało tylko w ostatnich dwóch tygodniach 600 tysięcy osób.
- Temperatura sięga niemal minus 20 stopni Celsjusza, a Putin wykorzystuje to, by złamać opór Ukraińców, pogrążyć wszystkich w depresji i wywołać napięcia w społeczeństwie - zaalarmował mer Kijowa.
Wcześniej we wtorek Kliczko powiadomił w komunikatorze Telegram, że w stolicy bez ogrzewania pozostaje około 4000 budynków mieszkalnych. "Służby komunalne dostarczyły ciepło do ponad 1600 z 5635 budynków mieszkalnych, w których nie było (tych dostaw) po intensywnym ostrzale rosyjskim" - poinformował szef miejskiej administracji.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Oni już nie wierzą, że wojna w Ukrainie się skończy
Apele do Zachodu o interwencję
Przewodniczący Rady Najwyższej (parlamentu) Ukrainy Rusłan Stefanczuk zaapelował do przewodniczących parlamentów innych państw - m.in. marszałków Senatu i Sejmu RP - aby nie milczeli, reagowali na terroryzm Rosji i pomagali Ukrainie.
"Po kolejnym rosyjskim ataku rakietowym i dronowym ukraińskie miasta pozostały bez prądu, wody i ogrzewania. Również Rada Najwyższa Ukrainy nie ma obecnie dostępu do tych podstawowych usług. Mimo to kontynuujemy naszą pracę. Ukraina nadal walczy - o życie swoich obywateli i o bezpieczeństwo Europy" - napisał Stefanczuk na platformie X.
Zełenski: ponad milion odbiorców w Kijowie bez prądu
"Tylko w Kijowie ponad milion odbiorców pozostaje wieczorem bez prądu. Znaczna liczba budynków nie ma ogrzewania - ponad 4000 budynków wielorodzinnych. Należy skierować wszystkie siły w celu złagodzenia tej sytuacji" - napisał zaś prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w komunikatorze Telegram.
Według prezydenta potrzebna jest maksymalna koordynacja działań państwa z biznesem w kwestii właściwego rozdzielenia wytwarzanej energii.
Autorka/Autor: asty/adso
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: MAXYM MARUSENKO/PAP/EPA