Doniesienia o anulowaniu wysłania amerykańskiej brygady pancernej do Polski od kilku dni budzą emocje nie tylko nad Wisłą, ale także po drugiej stronie oceanu.
Jak informowały wcześniej amerykańskie media, chodziło o odwołanie w ostatnich dniach przyjazdu do Polski 2 Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej z 1 Dywizji Kawalerii. Miało to być ponad 4 tysiące żołnierzy wraz ze sprzętem.
Między innymi tego dotyczyła piątkowa dyskusja na posiedzeniu komisji sił zbrojnych Izby Reprezentantów. Na liczne pytania kongresmenów odpowiadali dowódca amerykańskich sił lądowych generał Christopher LaNeve oraz sekretarz ds. sił lądowych Dan Driscoll.
Kto i kiedy podjął decyzję?
Republikański kongresmen Austin Scott pytał o to, kiedy została podjęta decyzja o odwołaniu rozmieszczenia brygady w Polsce.
- Kilka dni temu - odparł sekretarz Driscoll.
- Kto podjął decyzję? - ciągnął Scott.
Tu generał Christopher LaNeve mówił, że dowódca sił USA w Europie generał Grynkewich "otrzymał polecenie w sprawie redukcji" wojsk.
- Kiedy dokładnie (generał Grynkewich) otrzymał takie polecenie?
- Nie jestem w stanie wskazać konkretnej daty, kiedy otrzymał to polecenie. To wszystko było stosunkowo niedawno. Pracowaliśmy nad tym, jakie to mają być zalecenia. Rozkaz został wydany - mówił dalej generał LaNeve. Dopytywany, co oznacza "stosunkowo niedawno", wojskowy doprecyzował, że to było "w ciągu ostatnich dwóch tygodni". Generał potwierdził, że część przerzucanej brygady była już za oceanem, a jej sprzęt był w transporcie.
Wojskowy był też pytany, czy był konsultowany jeszcze przed podjęciem decyzji czy jedynie mu ją oznajmiono.
- Konsultowałem się z generałem Grynkewichem (dowódcą sił USA w Europie) na temat różnych elementów znajdujących się w Europie, w sprawie tego, który byłby najrozsądniejszy, by to wstrzymać - powiedział generał.
Konfrontacja ze stanowiskiem Pentagonu
Kongresmen Scott konfrontował także Driscrolla i generała LaNeve ze stanowiskiem Pentagonu w tej sprawie, który twierdzi, że decyzja o wstrzymaniu brygady "nie została podjęta w ostatniej chwili". Scott mówił, że "nie rozumie, jak takie zdanie może być prawdziwe", biorąc pod uwagę, że doszło do niej w trakcie przerzutu wojsk.
- Poza szerszymi szczegółami, o których mówi generał LaNeve, jesteśmy w stałym kontakcie z OSW (biurem sekretarza wojny) i dowódcami polowymi. Nie chodzi o to, żeby coś tu ukryć. Tego typu rozmowy trwają przez cały rok, każdego roku, a armia jest zawsze gotowa do przesunięć ludzi i rzeczy w oparciu o preferencje dowódców polowych i sekretarza wojny - odparł Dan Driscoll.
Dlaczego podjęto taką decyzję?
Republikański kongresmen Don Bacon pytał z kolei o to, dlaczego podjęto decyzję o wycofaniu dwóch brygad pancernych z Europy Wschodniej. Poza Polską chodzi tu także o przypadek Rumunii.
Generał LaNeve tłumaczył, że "nie jest politykiem".
- Podczas przeglądu rozmieszczenia naszych sił (decydenci - red.) doszli do wniosku, że moglibyśmy wycofać jedną z brygad, które są w rotacji. Jest tam jeszcze jedna brygada, wciąż jest tam dywizja - tłumaczył amerykański wojskowy.
Czy będą inne siły wysłane do Polski?
Generał LaNeve pytany o to, czy wstrzymana brygada zostanie zastąpiona innymi siłami wysłanymi do Polski, odesłał kongresmenów do generała Grynkewicha.
- Trzeba byłoby spytać o to dowódcy generalnego wojsk USA w Europie, jak zamierza manewrować siłami, którymi dysponuje. Nadal mamy stałą strukturę sił w Europie, wspierającą naszych sojuszników zarówno poprzez ćwiczenia, jak i stałą obecność na kontynencie - powiedział.
Czy strona polska została o tym poinformowana?
Kongresmen Bacon pytał też, czy strona polska została poinformowana o tej decyzji przez przedstawicieli resortu obrony.
Tu generał LaNeve przyznał, że tego "nie wie".
- Cóż, ja już znam odpowiedź, bo dzwonili do mnie wczoraj (w czwartek - red.). Nie wiedzieli. Byli zaskoczeni. To jedni z naszych najlepszych sojuszników i nie mieli pojęcia - mówił kongresmen. - Nadal nie wiedzą, dlaczego brygada została wstrzymana. Nie wiedzą, czy to tylko zawieszenie, czy na stałe. Jesteśmy winni Polsce i naszym bałtyckim przyjaciołom, którzy są bardzo narażeni przez tę decyzję, lepsze wyjaśnienie - odparł Bacon.
Dodał, że to "policzek dla Polski, policzek dla naszych bałtyckich przyjaciół".
Czy Rosja poszła na jakieś ustępstwa?
Padło też pytanie o to, czy Rosja poszła na jakiekolwiek ustępstwa, skoro USA decydują się wycofać dwie brygady pancerne z Europy Wschodniej.
- Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie - przyznał generał LaNeve.
- Wysyłamy Rosji i naszym sojusznikom okropny sygnał - skomentował to Bacon.
Kongresmen wyraził też przekonanie, że decyzja została podjęta wbrew opinii dowódcy sił USA w Europie. Zaznaczył, że sama decyzja oraz sposób jej podjęcia podważa zaufanie sojuszników do Stanów Zjednoczonych.
"Nie wiemy, co się tu dzieje"
Przewodniczący komisji Mike Rogers zarzucał, że po raz kolejny decyzję podjęto wbrew prawnemu obowiązkowi konsultacji z Kongresem w takich sytuacjach. - Bardzo skupiamy się w tej komisji, jeśli chodzi o rozmieszczenie sił zbrojnych, a w szczególności w EUCOM (Dowództwie Europejskim), zwłaszcza by nie odbywało się bez wymaganych ustawowo konsultacji z nami. I tego nie otrzymaliśmy, więc nie wiemy, co się tu dzieje. Mogę powiedzieć, że nie jesteśmy zadowoleni z tego, o czym się mówi - zaznaczył Republikanin.
"Okropna wiadomość"
Demokratyczny kongresmen Joe Courtney pytał o to, czy odwołanie rozmieszczenia brygady bojowej nie wysyła sygnału sprzecznego ze wcześniejszymi deklaracjami, dotyczącymi amerykańskiego zaangażowania w Europie Wschodniej.
- Dowódca sił USA w Europie generał Grynkewich otrzymał instrukcje dotyczące redukcji sił. Współpracowałem z nim, ściśle konsultując, której jednostki będzie to dotyczyć. Najbardziej sensowne było, aby ta brygada nie została wysłana w teatr działań. Ściśle współpracujemy z generałem Grynkewichem i jego zespołem, aby zapewnić, że ma od nas odpowiednie siły - powiedział generał LaNeve.
W odpowiedzi na to kongresmen Courtney wskazywał, że Polska wydaje prawie 5 procent swojego PKB na obronność.
- Polska, której najwyraźniej miało dotyczyć to rozmieszczenie (wojsk - red.), jest sojusznikiem wydającym 4,8 procent PKB na obronę, a inne kraje bałtyckie również przeznaczają podobny procent. Biorąc pod uwagę, że obecna administracja wycofuje 5 tysięcy żołnierzy z Niemiec, to uważam - przykro mi - że to okropna wiadomość. I na to zwracają uwagę zarówno nasi wrogowie, jak i sojusznicy - dodał.
Skąd informacje o zmianach dotyczących żołnierzy USA?
Doniesienia o redukcji sił amerykańskich w Europie pojawiają się od pewnego czasu. Na początku maja USA ogłosiły, że wycofają pięć tysięcy żołnierzy z Niemiec. Później Donald Trump powiedział z kolei, że może przesunąć żołnierzy z Niemiec do Polski.
Informację o anulowaniu wysłania brygady pancernej do Polski podały w nocy ze środy na czwartek czasu polskiego amerykański dziennik "The Wall Street Journal" oraz portal Army Times.
Z kolei Reuters poinformował w piątek, powołując się na dwóch amerykańskich urzędników, wypowiadających się anonimowo, że Pentagon anulował plany rotacyjnego przemieszczenia 4 tysięcy amerykańskich żołnierzy do Polski. Telewizja CNN podała, powołując się na źródła w resorcie wojny USA, że decyzja szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha o wstrzymaniu planowanej rotacji amerykańskiej brygady pancernej była częścią serii ruchów mających zredukować liczbę sił USA w Europie.
MON: nie ma decyzji ograniczających obecność sił USA w Polsce
Uspokajające komunikaty płyną ze strony wicepremiera, ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza.
"Polska jest i będzie kluczowym sojusznikiem USA w Europie. Amerykańskie zaangażowanie w Polsce jest bardzo wysokie. Nie została podjęta żadna decyzja o zmniejszeniu zaangażowania co potwierdziliśmy z przedstawicielami Pentagonu i Sił Zbrojnych USA. Amerykanie są zaangażowani w proces budowy NATO 3.0, który dzięki wzmocnieniu zdolności europejskiego filaru Sojuszu zwiększy bezpieczeństwo w Europie. W tym procesie Polska odgrywa kluczową rolę" - napisał w sobotę na X.
Zaznaczył jednocześnie, że "obecnie trwa proces reorganizacji obecności wojsk USA w Europie". "Odpowiada za to gen. A. Grynkewich z którym Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego generał Wiesław Kukuła jest w stałym kontakcie. W ramach bieżących rozmów, biorąc pod uwagę amerykańskie plany, od dawna proponujemy zwiększenie obecności stałej, kosztem obecności rotacyjnej" - napisał.
Tusk: decyzje mają charakter logistyczny
Także premier Donald Tusk w piątek uspokajał w tej sprawie. - Nasz sojusznik najważniejszy, najbliższy, Stany Zjednoczone od lat właściwie zapowiadały pewną korektę w ich polityce, większe zainteresowanie innymi teatrami - wskazał.
Poinformował też o otrzymanych gwarancjach. - Otrzymałem zapewnienie i to jest też dla mnie ważne, że te decyzje mają charakter logistyczny i one nie wpłyną bezpośrednio na możliwości odstraszania i nasze bezpieczeństwo, jeśli chodzi o współpracę polsko-amerykańską - przekazał.