- Na igrzyskach w Tokio Klaudia Adamek startowała w eliminacjach sztafety 4x100 metrów.
- Karierę lekkoatletyczną przerwała, zamiast biegać coraz szybciej, biegała coraz wolniej.
- W bobslejowym Pucharze Świata debiutowała 8 grudnia 2024 w Altenbergu, zakończyło się wypadkiem.
- Kolejne cztery lata chce poświęcić bobslejom, powrotu na bieżnię nie wyklucza.
- Przed nią nikt z Polaków nie startował w igrzyskach i letnich, i zimowych.
- WIĘCEJ O ZIMOWYCH IGRZYSKACH OLIMPIJSKICH TUTAJ
17 stycznia, Innsbruck. Tego dnia, po zawodach Pucharu Europy, wszystko było już jasne - stało się, zrobiły to, wywalczyły, mają olimpijską nominację.
- Świętować nie mogłyśmy, bo w niedzielę czekał nas kolejny start, po powrocie z toru musiałyśmy więc szlifować płozy - wyjaśnia Klaudia. - Radość była wielka. A największe chyba niedowierzanie. Nadal za bardzo nie wierzę.
Ona trafi do historii polskiego sportu, tak jest, nikt przed nią - ani kobieta, ani mężczyzna - nie rywalizował w igrzyskach i letnich, i zimowych.
- Coś niesamowitego, naprawdę niesamowitego - przyznaje. - Jak każdy sportowiec marzyłam o igrzyskach, ale w życiu nie pomyślałam, że przejdę do historii, tym bardziej nie mogę w to uwierzyć. Wiadomo, że w bobslejach bardzo chciałam tę nominację zdobyć, bo ja jestem taka, że jak się czegoś podejmuję, to nie ma zmiłuj, celuję w najwyższe cele. Dwa lata temu nawet nie wiedziałam, że bobsleje to sport olimpijski. I nie będę ukrywać, że gdyby nim nie były, to tak bardzo bym się nie angażowała. Na początku słyszałam głosy, że jestem silna, że jestem szybka i skoczna, że super warunki, ale czy odważę się zjechać, czy się nie przestraszę?
Nie wystraszyła się.