Premium

Pozwoliliśmy odrodzić się wilkom. Dlaczego teraz chcemy do nich strzelać?

Zdjęcie: Shutterstock

Wilk, który zaatakuje człowieka, jest zabijany. Ale kiedy sprawdzi się dokładnie, dlaczego doszło do agresji, często okazuje się, że wcześniej człowiek maczał w tym palce. Uczeni przekonują, że wilki boją się ludzi. Dlaczego więc do nas przychodzą? I czy przestaną, jeśli zaczniemy do nich strzelać?

- Czy wilk jest zły? - pytam profesor Sabinę Pierużek-Nowak, biologa, prezesa Stowarzyszenia dla Natury "Wilk", badaczkę drapieżników.

- Nie - odpowiada stanowczo. - Żadne zwierzę nie jest. Zbyt często mierzymy je swoją miarą. Przypisywanie im takich konotacji czy celowych działań jest totalnym niezrozumieniem przyrody. To nadużycie. Tylko my mamy intencje – przekonuje.

Z wilkami pracuje od ponad 20 lat. Stowarzyszenie, którego jest prezesem, śledzi niemal każdy przypadek, w którym wilk staje na drodze człowieka, a spotkanie niesie za sobą konsekwencje.

Na początku marca dwaj pilarze, którzy pracowali w lesie niedaleko Brzozowa (woj. podkarpackie), mieli zostać zaatakowani przez wilki. Robotnikom nic się nie stało. Dwie 10-miesięczne samice, które zbliżyły się do nich, już nie żyją. Zostały zastrzelone.

Również w pierwszych dniach marca profesor Rafał Kowalczyk, dyrektor Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży, odłowił wilczycę, która od kilku miesięcy pojawiała się na ulicach miejscowości. - Mieszkańcy mogą odetchnąć z ulgą – cieszył się Albert Litwinowicz, wójt Białowieży. Mogą odetchnąć, bo wilczyca zagryzała psy lub podążała za osobami wyprowadzającymi je na spacer. Niemal w tym samym czasie w Żytnikach schwytano wilka, który przeszedł nocą przez cały Poznań. Zwierzę trafiło do Ogrodu Zoologicznego w Poznaniu, gdzie czeka, aż znajdzie się dla niego odpowiednie miejsce.

Analizy zachowania obu tych wilków wykonane przez badaczy dowodzą, że miały jako szczenięta bliski kontakt z ludźmi i psami. Najprawdopodobniej były wychowywane przez osoby prywatne i zostały uwolnione lub uciekły z kojców. Trwają badania genetyczne, które mają ustalić ich pochodzenie. 

Naukowcy podkreślają, że wilki boją się ludzi. Jesteśmy ich najgroźniejszymi wrogami, to przez nas najczęściej giną. Dlaczego więc do nas przychodzą?

Bo wróciły do lasów

W grudniu ubiegłego roku zakończyło się liczenie polskich wilków. Trwało trzy lata. Podczas senackiej komisji środowiska 4 grudnia minionego roku Katarzyna Pawlikowska, dyrektor generalny Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, przedstawiła wyniki monitoringu wilka i rysia.

Czytaj bez ograniczeń

premium

Uzyskaj dostęp do tego artykułu i innych treści specjalnych. Za darmo