- Zgłoszenie wpłynęło do straży pożarnej o godzinie 14.18. Wynikało z niego, że pod wodą zniknęły dwie osoby. Na miejsce natychmiast skierowano służby ratunkowe, które podjęły poszukiwania w Jeziorze Durowskim - poinformował Piotr Kaczmarek, oficer prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Wągrowcu.
13-latków udało się znaleźć pod wodą i wyciągnąć na brzeg. Ratownicy rozpoczęli reanimację. Do działań zadysponowano dziewięć zastępów straży pożarnej, a na miejscu lądował śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Około godziny 16.15 akcja się zakończyła.
- Lekarz stwierdził zgon obu chłopców. W tej chwili prokurator i policjanci prowadzą na miejscu czynności wyjaśniające - dodał Piotr Kaczmarek.
"Jeden z chłopców zaczął się topić, drugi ruszył mu na ratunek"
Do tragedii doszło kilka metrów od brzegu, na niestrzeżonej plaży. Podkomisarz Malwina Szumann z biura prasowego wągrowieckiej policji powiedziała, że chłopców z wody wyłowił płetwonurek z WOPR Wągrowiec.
- Zbieramy relacje świadków, którzy byli po godzinie 14 na plaży, gdy doszło do zdarzenia. Są rozbieżne, ale w jednym wątku się pokrywają. Według świadków, jeden z chłopców w pewnym momencie zaczął się topić. Ten drugi ruszył mu na ratunek. Niestety, obaj utonęli. Byli pod wodą około 40 minut. Pomoc wezwał trzeci chłopiec, który był z nimi. To on zadzwonił na numer alarmowy 112. Chłopcy byli nad jeziorem bez osób dorosłych. Na plaży były z nimi jeszcze dwie koleżanki, ale one w chwili zdarzenia przebywały w innym miejscu i nie widziały tego, co się wydarzyło - przekazała podkomisarz Malwina Szumann.
Burmistrz Wągrowca, Alicja Trytt zaoferowała udzielenie pomocy psychologicznej uczestnikom zdarzenia i rodzicom tragicznie zmarłych chłopców.