Dwóch patostreamerów ukaranych. "To były po prostu nasze wariactwa"

Sejm pracuje nad przepisami o zakazie patostreamingu (zdjęcie ilustracyjne)
Borkowska-Makarewicz o skutkach patostreamingu. "Dzieci tracą zdolność do oburzenia na krzywdę"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Francuski sąd skazał patostreamerów Owena Cenazandottiego i Safine'a Hamadiego na kary więzienia w zawieszeniu za przemoc wobec Raphaela Gravena, który uczestniczył w transmisjach. W 2025 roku mężczyzna zmarł we śnie w trakcie wielogodzinnej emisji na żywo.

Sąd w Nicei uznał Owena "Naruto" Cenazandottiego i Safine'a Hamadiego za winnych poniżania i aktów przemocy wobec uczestników streamów transmitowanych na żywo w latach 2023-2025, najpierw na platformie Twitch, a potem Kick.

27-letni Cenazandotti został również skazany za podżeganie do nienawiści. Otrzymał karę dwóch lat więzienia w zawieszeniu i 15 tysięcy euro grzywny. 24-letni Hamadi został skazany z kolei na 18 miesięcy więzienia w zawieszeniu i grzywnę w wysokości 5 tysięcy euro. Obaj otrzymali półroczny zakaz aktywności na portalach społecznościowych.

Patostreamerzy i "system znęcania się"

Prokuratura w czasie procesu przekonywała, że streamerzy wprowadzili "system znęcania się" nad swymi ofiarami: Jeanem Pormanovem (prawdziwe nazwisko: Raphael Graven) i Stephane'em G. znanym pod pseudonimem Coudoux. Na kadrach widać było, jak są oni policzkowani, kopani czy uderzani kijem do baseballa. Innym sposobem przemocy było głośne krzyczenie im do ucha.

"Coudoux" - który jest osobą objętą kuratelą - mówił na procesie, że nie uważa się za ofiarę. - Byliśmy bandą kumpli, to były po prostu nasze wariactwa - przekonywał w sądzie.

Sąd nie rozpatrywał sprawy śmierci Gravena, który zmarł w 2025 roku we śnie w trakcie wielogodzinnej emisji na żywo. Sekcja zwłok nie wykazała zgonu w wyniku działań osób trzecich i śledztwo w tej sprawie zostało umorzone.

Jako uczestnik streamów zawierających sceny przemocy pod pozorem różnego rodzaju "wyzwań" Graven zgromadził liczną publiczność, która wpłacała pieniądze podczas emisji. Po jego śmierci wszczęto nadal trwające postępowanie w sprawie praktyk platformy Kick mające wyjaśnić, czy wynagradzała ona autorów streamu i czy nakładała jakieś ograniczenia na ich zachowania.

Wobec obu streamerów toczy się równolegle postępowanie w sprawie ich dochodów i ewentualnego unikania opodatkowania.

Źródło: PAP, "Le Monde"
Czytaj także: