Dramat rozegrał się w niedzielne popołudnie nad szczecińskim jeziorem Głębokie. O zaginięciu młodego mężczyzny ratowników poinformowali znajomi, którzy nie mogli go odnaleźć na plaży.
Jak poinformował tvn24.pl Jacek Kleczaj, prezes Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie, grupa młodych ludzi pojawiła się na kąpielisku nad jeziorem Głębokim krótko przed jego zamknięciem.
- Było około godziny 17.15. Z relacji ratowników obecnych na miejscu wynika, że uczestnicy grupy zachowywali się tak, jakby mogli znajdować się pod wpływem alkoholu. W pewnym momencie znajomi zgłosili ratownikowi, że nie mogą odnaleźć jednego z kolegów - poinformował Jacek Kleczaj.
Ratownik polecili grupie sprawdzenie plaży i okolicy, a sam rozpoczął wstępne poszukiwania w jeziorze.
- Po chwili znajomi zaginionego poinformowali ratownika, że ich kolega najprawdopodobniej zniknął pod wodą. Ratownicy znaleźli mężczyznę w jeziorze i wyciągnęli go na brzeg. Natychmiast podjęli działania ratunkowe, jednak jego życia nie udało się uratować - informuje prezes szczecińskiego WOPR.
Według nieoficjalnych informacji kamera monitoringu zarejestrowała moment, w którym mężczyzna zanurkował i nie wypłynął już na powierzchnię. Okoliczności zdarzenia wyjaśnia prokurator.
Ratownicy apelują o zachowanie ostrożności, unikanie kąpieli po spożyciu alkoholu oraz korzystanie wyłącznie z miejsc objętych nadzorem służb ratowniczych. W Polsce od początku wakacji utonęło 97 osób.