Huta szkła poradziła sobie z podwyżkami gazu. Ocalili wszystkie miejsca pracy

Huta szkła w Poniecu
Poniec. Jak huta szkła poradziła sobie z drakońskimi podwyżkami gazu
Źródło: TVN 24

Rok temu byli bliscy zamknięcia firmy. Zaryzykowali i teraz świętują kolejny rok w pełnym składzie. Huta szkła z Ponieca (woj. wielkopolskie) zrezygnowała z gazu ziemnego od państwowej spółki na rzecz sprowadzanego z zagranicy. Dzięki temu uratowali 80 miejsc pracy.

W styczniu ubiegłego roku huta szkła Gloss otrzymała informację o podwyżce cen gazu ziemnego od PGNiG. Cena wzrosła o kilkaset procent, a tym samym rachunki poszybowały z 400 tysięcy złotych miesięcznie do 1,5 miliona. Nad hutą zawisło wtedy widmo bankructwa. Pracę mogło stracić 80 pracowników.

Zawiesili produkcje, znaleźli rozwiązanie

W kwietniu huta zawiesiła produkcję, próbując jednocześnie negocjować wysokość cen za gaz z PGNiG. W związku z tym, że rozmowy nie przyniosły żadnych rezultatów, władze huty wypowiedziały umowę na dostawę gazu i oddały sprawę do sądu.

Właściciele jednak nie stali z założonymi rękami. Postanowili szukać rozwiązania. I je znaleźli - zdecydowali się przejść na płynny gaz LPG. W czerwcu praca zakładu została wznowiona i nikt nie został zwolniony.

Czytaj też: Prezydent o "dotkliwych podwyżkach" i "rozgoryczeniu". Radny: ten los pan mieszkańcom zgotował

Gaz płynie dalej, ale taniej

Teraz na terenie huty postawiono 12 zbiorników o pojemności 6700 litrów każdy na gaz LPG. To on zasila zakład. Zapas wystarcza na cztery-pięć dni, a zbiorniki uzupełniane są na bieżąco, co dwa dni. Piece ogrzewane są gazem płynnym od lutego. Zmiana zasilania to znaczące oszczędności dla firmy, nawet o 30-40 procent od najniższej oferty PGNiG.

Czytaj też: Opłaty wzrosły o 70 procent, odpady wywiozą rzadziej. Mieszkańcy się buntują

- Jest to dla mnie absurdalne, bo przykładowo gaz jest wydobywany w Stanach Zjednoczonych, tankowany na tankowce. Płynie do nas do Europy czy to do Świnoujscia, czy to do Holandii do terminali gazowych, później jest przetankowywany na pociągi, transportowany do miejsca docelowego danej firmy, a następnie na ciężarówki i przewożony do mnie. I jest to - mimo wszystko - tańsze rozwiązanie, co jest absurdalne, niż wydobycie w Kościanie i przesłanie tego gazu nitką wybudowaną w latach dziewięćdziesiątych do zakładu. A mówimy o 30-40 kilometrach w linii prostej - dziwi się Łukasz Busz, prezes zarządu Huty Szkła Gloss w Poniecu.

TVN24 HD
Dowiedz się więcej:

TVN24 HD

Czytaj także: