Państwo tych dzieci nie chce widzieć. Czy zapadnie przełomowe orzeczenie?

noworodek shutterstock_2562147737
Mazurczak: para tej samej płci dostanie teraz taki akt małżeństwa, jaki do tej pory otrzymywały wyłącznie pary różnej płci
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Od tej decyzji Naczelnego Sądu Administracyjnego zależy sytuacja nawet kilku tysięcy polskich dzieci, które obecnie narażone są w praktyce na bezpaństwowość - mówi adwokatka Anna Mazurczak o sprawie, którą w środę zajmą się sędziowie. Prawniczka reprezentuje w niej Sofię, kilkuletnią dziewczynkę. Państwo polskie odmawiało jej dokumentów tożsamości tylko dlatego, że ma dwie mamy.

Sofia urodziła się w Hiszpanii w 2018 roku. Jej matki to obywatelka Polski i obywatelka Irlandii. Po otrzymaniu aktu urodzenia, kobiety musiały zarejestrować narodziny dziecka w jednym ze swoich państw. Ani w Polsce, ani w Irlandii nie było to możliwe. W efekcie nie wiadomo było, jakie dziewczynka ma obywatelstwo - nie miała dostępu do żadnego dokumentu tożsamości, który potwierdzałby jej legalny pobyt w Hiszpanii.

- W Polsce odmówiono zarejestrowania jej aktu urodzenia, ponieważ w hiszpańskim dokumencie jako rodziców wskazano dwie kobiety - wyjaśnia adwokatka Anna Mazurczak z Kancelarii Knut Mazurczak Adwokaci, pełnomocniczka Sofii. To m.in. dzięki jej pracy możliwa jest w Polsce transkrypcja zagranicznych aktów małżeństwa par jednopłciowych.

Sprawa Sofii to nie jest odosobniony przypadek.

Prawniczka w podobnej sprawie reprezentowała Azarę - córkę Aleny i Joanny. Alena ma obywatelstwo białoruskie i polskie, Joanna jest Polką. Od 2015 roku mieszkają w Hiszpanii, gdzie wzięły ślub, a w 2019 roku zostały mamami Azary. Od tego czasu prowadzą batalię z polskimi urzędami, które odmawiają transkrypcji hiszpańskiego aktu urodzenia dziewczynki, bo wpisane tam są dwie matki. Choć dziewczynka otrzymała polskie dokumenty tożsamości, to wymieniona została w nich jedynie Alena.

Anna Mazurczak reprezentuje Sofię w sprawie, którą zajmie się siedmioosobowy skład Naczelnego Sądu Administracyjnego i która 4 listopada może doczekać się rozstrzygnięcia.

Od uchwały podjętej przez NSA zależeć będzie to, czy zagraniczne akty urodzenia dzieci rodziców tej samej płci będą w Polsce uznawane i czy na ich podstawie urzędnicy będą wydawać takim dzieciom dokumenty tożsamości. Mazurczak zwraca uwagę: - To bezprecedensowa, przełomowa sprawa, która dotyczy przede wszystkim ochrony praw dziecka, a nie dyskusji na temat jego rodziców.

- Nie może być tak, że skoro nasze prawo nie przewiduje jakiejś instytucji, to polskie państwo zamyka oczy i udaje, że ona nie istnieje - podkreśla mecenaska.

Status bezpaństwowca

Sprawa Sofii ciągnie się od 2019 roku. To wtedy polski urząd odmówił transkrypcji hiszpańskiego aktu urodzenia dziewczynki. Decyzję do sądu administracyjnego zaskarżył Rzecznik Praw Obywatelskich.

- Krakowski sąd dostrzegł, że dzieci takie jak Sofia znajdują się w próżni prawnej: nie mają dostępu do dowodu tożsamości, mimo że bez wątpienia są obywatelami Polski. Jednak początkowo zawiesił postępowanie. Czekał na decyzję prezydenta Warszawy w sprawie wydania Sofii dowodu osobistego. Decyzja była odmowna, a wojewoda mazowiecki ją podtrzymał - relacjonuje Mazurczak.

Dlaczego sprawa dowodu osobistego dla dziecka jest tak istotna? - W wielu przypadkach te dzieci mają status bezpaństwowca - zaznacza Mazurczak. Prawniczka podkreśla, że sam akt urodzenia nie jest dokumentem tożsamości ani - w przypadku, gdy dziecko urodziło się poza Polską - nie nadaje numeru PESEL, który jest kluczowy.

A taki status rodzi szereg wyzwań i komplikacji w codziennym życiu. Przykłady? Brak dostępu do jakiejkolwiek opieki lekarskiej lub niemożność legalnego podróżowania. Dlatego rodzice dziecka bez dokumentu tożsamości najczęściej muszą pozostawać w kraju urodzenia swojej pociechy. - Są tacy, którzy decydują się na przyjazd do kraju, ale ogromnie przy tym ryzykują, przemieszczając się z dzieckiem bez dokumentu tożsamości. W przypadku jakiejkolwiek kontroli to dziecko może zostać uznane za pozostające bez opieki, a to może zakończyć się tym, że służby zatrzymają małoletniego i skierują na przykład do ośrodka opiekuńczego - wskazuje prawniczka.

Kim jest apartyda i jakie są konsekwencje statusu bezpaństwowca?
Kim jest apartyda i jakie są konsekwencje statusu bezpaństwowca?

Jakie możliwości mają rodzice tej samej płci, którzy mieszkają poza Polską? - Mogą złożyć wniosek online o wydanie dokumentu dowodu osobistego i nadanie numeru PESEL. Wiele jednak zależy od tego, na jaki urząd się trafi. Na przykład urząd Warszawa Śródmieście nadaje dzieciom PESEL oraz wydaje dowód osobisty, ale w rejestrze pojawią się dane tylko jednego rodzica. Jeśli mówimy o małżeństwie, w którym tylko jedna osoba ma polskie obywatelstwo, to zawsze ona zostanie wpisana do tego rejestru - tłumaczy Mazurczak. Przeszkody czekają też, gdy dowód jest już gotowy, a PESEL nadany.

- Dowód osobisty wydany dziecku trzeba odebrać osobiście [zgodnie z przepisami rodzic dziecka do piątego roku życia może odebrać dokument bez dziecka - red.]. To dla sporej grupy jest niemożliwe, bo rodzic nie będzie ryzykować podróży z dzieckiem, które nie ma dokumenty tożsamości - mówi prawniczka.

Co w takiej sytuacji? Jak wskazuje, "można zwrócić się do konsulatu w kraju, w którym dziecko się urodziło, o wydanie paszportu". Ale i tu sprawy mogą się skomplikować. - Współpraca z konsulatami to kolejna odsłona tej batalii. Bardzo często - nawet gdy dziecko ma nadany numer PESEL, a więc jest zarejestrowane jako osoba z polskim obywatelstwem, której rodzicem jest obywatel polski - konsulaty pytają o polski akt urodzenia. Koło się więc zamyka - podkreśla Mazurczak.

Konsulaty - jak mówi prawniczka - często chcą przedstawienia decyzji o potwierdzeniu obywatelstwa dziecka. A to ponownie wydłuża czekanie. Decyzję podejmuje wojewoda, gdy jest odmowna, sprawa trafia do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, a gdy ta jest nie po myśli rodziców, to może być zaskarżona do sądu administracyjnego.

Średnia długość trwania takich spraw to około pięciu lat. W tym czasie dziecko pozostaje bez dokumentu tożsamości.

Uzyskanie dowodu tożsamości wcale nie oznacza, że kolejny zostanie przyznany automatycznie. - W świetle obecnego prawa te dzieci wcale nie mają gwarancji, że po wygaśnięciu ważności tych dokumentów otrzymają kolejne, ponieważ nie mają polskiego aktu urodzenia. Warto pamiętać, że dokumenty tożsamości są jedynym potwierdzeniem tego, że jest się obywatelem Polski - zwraca uwagę prawniczka.

Dzieci rodziców tej samej płci. Co z aktem urodzenia?

Wróćmy do sprawy Sofii. Krakowski sąd nie mógł rozstrzygnąć na korzyść dziewczynki, bo był związany uchwałą NSA z 2019 roku. - W jej myśl w Polsce nie możliwości, aby zarejestrować zagraniczny akt urodzenia z rodzicami tej samej płci. Argumentowali - podobnie jak w przypadku transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa - że nie da się wpisać dwojga rodziców tej samej płci, a więc nie można uznawać takiego aktu urodzenia z zagranicy - tłumaczy adwokatka.

Polskie prawo nie dopuszcza transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia par jednopłciowych
Polskie prawo nie dopuszcza transkrypcji zagranicznych aktów urodzenia dzieci rodziców tej samej płci (materiał "Polska i Świat" z grudnia 2019)
Źródło: tvn24

W tej samej uchwale sędziowie stworzyli - jak mówi Mazurczak - "teoretyczną koncepcję", która proponowała, aby urzędy miasta wydawały dzieciom dowody tożsamości na podstawie zagranicznych aktów urodzenia. - Była to jednak koncepcja czysto teoretyczna: w Polsce obowiązuje cały czas prawo stanowiące, że do wydania dokumentów tożsamości wymagany jest polski akt urodzenia - zaznacza prawniczka. Zaproponowane przez NSA "rozwiązanie" w praktyce niewiele zmieniło.

Krakowski sąd uznał, że uchwała NSA tworzy sytuację, w której dzieci takie jak Sofia pozostają bez dostępu do dokumentów tożsamości. I zwrócił się z pytaniem do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu.

TSUE, badając tę sprawę, wziął pod uwagę nie tylko rozwiązania prawne, ale również przyjrzał się, jak działają one w praktyce. Doszedł do wniosku, że brak możliwości uzyskania dokumentu tożsamości bez polskiego aktu urodzenia łamie prawa UE w zakresie wolności do swobodnego przemieszczania się.

- Trybunał uznał, że państwo członkowskie ma obowiązek wydać dziecku dokumenty tożsamości, nawet jeśli nie ma aktu urodzenia z tego państwa. Zatem Polska nie musi dokonywać transkrypcji aktu urodzenia, ale ma obowiązek wydać dokumenty tożsamości - wyjaśnia Mazurczak. - Co ważne, dokumenty wydane dziecku powinny wskazywać na więź każdej z matek dziecka. Chodzi o to, żeby nie było wątpliwości w sytuacji, w której jedna z matek podróżuje z dzieckiem po Europie.

Aktualnie czytasz: Państwo tych dzieci nie chce widzieć. Czy zapadnie przełomowe orzeczenie?

Odmowa wydania dokumentu tożsamości dziecku, którego rodzicami są osoby tej samej płci, jest formą łamania praw człowieka. Takie orzeczenie wydał Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu w lipcu tego roku.

Ile dzieci może być w podobnej sytuacji jak Sofia? - Trudno mi oszacować. Moim zdaniem mówimy o losie kilku tysięcy polskich dzieci. Nie ma tygodnia, w którym nie rozmawiałabym z jakąś rodziną w tej sytuacji - relacjonuje prawniczka.

- Trybunał w Luksemburgu w sprawie małżeństw tej samej płci wypowiedział się jasno: skoro istnieje jakieś rozwiązanie dla związków osób różnej płci, na przykład w kwestii transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa, to tworzenie innej ścieżki prawnej dla osób tej samej płci byłoby dyskryminacją. Uważam i bardzo w to wierzę, że skoro organy administracji państwowej oraz sądy dopuściły do rejestrowania zagranicznych aktów małżeństwa osób tej samej płci, to tym bardziej powinny rejestrować urodzenia dzieci, bo prawa dziecka są o wiele bardziej chronione w systemie polskim, europejskim i międzynarodowym - podkreśla. I dodaje, że w przypadku rejestrowania zagranicznych aktów urodzenia "nie są potrzebne żadne zmiany w prawie".

- Istnieje już ścieżka, z której korzystają rodzice różnej płci. Chcemy, żeby stosowana była w przypadku dzieci osób tej samej płci - zaznacza mecenaska.

"Dzieci nie mają wpływu na to, w jakich rodzinach się rodzą"

Rozmówczyni tvn24.pl zauważa, że zmieniły się okoliczności prawne. - W ubiegłym roku nasza kancelaria wygrała sprawę, w której trybunał w Luksemburgu nakazał rejestrowanie w Polsce małżeństw tej samej płci zawartych za granicą. Transkrypcje zagranicznych aktów małżeńskich pokazały, że takie małżeństwa nie są żadnym zagrożeniem dla polskiego porządku prawnego. Orzekł to również trybunał w Strasburgu, zwracając uwagę na to, że nie ma takiego interesu publicznego bądź interesu małżeństw osób różnych płci, którym zagrażałyby transkrypcje aktów małżeństwa - wskazuje Mazurczak.

Jak mówi, "te same argumenty pojawiały się w sprawach, związanych z wydaniem dokumentów tożsamości dzieciom, urodzonych w małżeństwach osób tej samej płci".

- W zasadzie były to postępowania, w których sądy nie koncentrowały się w ogóle na dzieciach, tylko na ich rodzicach i na tym, że są to związki osób tej samej płci. A przecież dzieci nie mają wpływu na to, w jakich rodzinach się rodzą - zauważa.

Mazurczak podkreśla, że sytuacja zmieniła się także z perspektywy orzecznictwa NSA. W marcu 2026 roku sąd ten zwrócił uwagę, że w przypadku transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa nie ma znaczenia, jak zatytułowane są rubryki, w które wpisuje się imiona i nazwiska małżonków.

- Skoro są dwie rubryki, to trzeba wpisać dwie osoby niezależnie od tego, jak te rubryki się nazywają. Tu mamy do czynienia z tą samą sytuacją. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w rubryce "ojciec" wpisać imię drugiej matki. Najważniejsze jest to, żeby w dowodzie osobistym Sofii widoczne było to, że ma dwie mamy. Jest to istotne w sytuacji, w której z Sofią będzie podróżować mama, która nie jest obywatelką Polski. Ona też powinna być widziana jako mama dziewczynki - przekonuje prawniczka.

Sofii wydano w końcu polski dowód osobisty, w którym wymieniono imię matki - obywatelki Polski - oraz "brak danych". - To tak, jakbyśmy nie znali drugiego rodzica. Faktycznie, dziewczynka nie ma ojca, ale przecież znamy imię drugiej matki - mówi Mazurczak. Sofia obecnie posługuje się paszportem hiszpańskim, ale nie zmienia to faktu, że polskie państwo również powinno chronić jej prawa.

Decyzja, jaką podejmie NSA, będzie uchwałą wiążącą dla wszystkich polskich sądów administracyjnych.

Redagowała Tamara Barriga

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: