|

Dlaczego Mława nie zatrzymała Bartosza G.?

Podejrzany o zabójstwo Mai
Podejrzany o zabójstwo Mai
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Przenoszenie z podstawówki do podstawówki. Drugi raz. Trzeci. Sprawa w sądzie rodzinnym. Druga sprawa. Trzecia. Czwarta. Umorzenie. Umorzenie. Umorzenie. Znieważanie sędziów. Obrażanie nauczycieli. Nadzór kuratora. Piąta sprawa o pobicie - w toku. I na końcu morderstwo? Nie. Po morderstwie jeszcze zagraniczna wycieczka szkolna dla najlepszych uczniów.Artykuł dostępny w subskrypcji

Poniższy artykuł zawiera wulgaryzmy.

Co roku w Mławie dzieci malują dwumetrowe jaja ze styropianu. Pisanki wystawione są potem w parku przez całe święta wielkanocne. W 2021 roku nie doczekały świąt. Zostały podziurawione kopniakami i pięścią.

To centrum miasta. Takie mławskie Łazienki. I to się działo w dzień. A Mława to nie Warszawa. 30 tysięcy mieszkańców. Tu nic się nie ukryje.

Naprawdę nikt nie widział kopania w te gigantyczne kolorowe jaja?

Sprawę nagłośniła telewizja. Władze miasta apelowały o pomoc w schwytaniu sprawców. Nazajutrz w urzędzie zadzwonił telefon. Rozmówca się nie przedstawił. - Pisanki zniszczyło trzech nastolatków - powiedział - a prowodyrem był Bartosz G.

Ten sam Bartosz G., który dzisiaj oskarżony jest o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem 16-letniej Mai.

Wtedy miał niespełna 14 lat i chodził do czwartej z kolei podstawówki.

Pisanki i obrażani sędziowie

- Widziałam filmiki, jak Bartek kopie te pisanki. To trwało kilka minut. Kopał coraz mocniej, a dookoła słychać było śmiechy innych nastolatków - mówi osoba, która zna kulisy sprawy.

Ale sąd nic nie zobaczył. Do sądu nie przyszedł żaden świadek. Żaden ze wskazanych chłopców nie przyznał się do winy. Dwaj z nich wskazali Bartka. Ale mama Bartka zeznała, że w tym dniu była z synem w Warszawie.

Pozostało 93% artykułu
Czytaj także: