- Efektem wizyty prezydenta Nawrockiego, jak rozumiem, było zakręcenie kurka z gazem dla Ukrainy - powiedział w "Rozmowie Piaseckiego" w TVN24 wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk. Pytany był o poniedziałkowe spotkanie Karola Nawrockiego z premierem Węgier Viktorem Orbanem.
Tomczyk: Węgry prowadzą politykę antypolską
- Trzeba sobie powiedzieć jasno, Węgry prowadzą nie tylko politykę prorosyjską, ale prowadzą politykę w zasadzie antypolską - mówił. Przywołał fakt, że Węgry handlują z Rosją węglowodorami i że "blokują dokładnie 2 miliardy 180 milionów złotych na rzecz polskiego wojska w ramach mechanizmu zwrotu za sprzęt, który przekazaliśmy Ukrainie".
Tomczyk ocenił, że "Węgry i ustrój węgierski to jest po prostu taka patodemokracja". - Żeby wygrać na Węgrzech wybory, trzeba mieć przewagę 20 procent w sondażach, tak Orban pokroił okręgi wyborcze - mówił.
- Dzisiaj Węgry szukają wspólnika do tego, żeby więcej państw Europy Środkowej miało taką patodemokrację - powiedział wiceminister obrony narodowej. - Żeby nawzajem można było sobie podrzucić takiego Ziobrę, żeby nawzajem można było wywierać nacisk na Unię Europejską - wyjaśnił.
"Rosja o tym marzy"
- Na samym końcu chodzi o to, żeby tę część Europy oddzielić od Zachodu, żeby Polska nie była częścią Unii Europejskiej i być może w przyszłości NATO, tylko żeby stanowiła jakiś taki wyłom, który dzisiaj oddala nas od tego świata zachodniego - mówił Tomczyk. Jego zdaniem "Rosja o tym marzy".
- Ja sobie nie chciałbym na to pozwolić nigdy, żeby polski prezydent był po prostu tłem dla węgierskiego premiera, bo to Polska jest liderem tej części świata - ocenił.
Nawrocki spotkał się w poniedziałek z Orbanem, choć jeszcze kilka miesięcy temu odwołał rozmowy z węgierskim premierem. Wówczas to rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz mówił w TVN24, że za decyzją stało spotkanie "premiera Orbana ze zbrodniarzem Putinem" - kilka dni przed planowanym spotkaniem z Nawrockim Orban pojawił się na Kremlu.
Prezydent "wybrał sobie alibi najgorsze z możliwych"
Wiceszef resortu obrony pytany był także o projekt ustawy o Polskim Funduszu Inwestycji Obronnych, który klub PSL złożył we wtorek w Sejmie. Jak wyjaśniał szef MON i prezes ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz, chodzi o nową ustawę o programie SAFE na bazie propozycji prezydenta Karola Nawrockiego i prezesa NBP Adama Glapińskiego, która "naprawia" błędy tamtego projektu.
- To jest projekt Polskiego Stronnictwa Ludowego. To jest projekt klubowy, a nie projekt rządowy - zaznaczył Tomczyk. Dopytywany, czy projekt ma poparcie Koalicji Obywatelskiej i premiera Donalda Tuska, powiedział, że "to jest projekt klubowy, nad którym będziemy pracować".
- Projekt PSL-u, nad którym będziemy pracować, realizuje tę najważniejszą cechę, czyli mówi: sprawdzam - opisał Tomczyk, nawiązując do propozycji prezydenta i szefa NBP Adama Glapińskiego w sprawie SAFE.
Jak powiedział wiceminister obrony narodowej, prezydent zawetował ustawę wdrażającą unijny mechanizm SAFE i "wybrał sobie alibi najgorsze z możliwych, bo oparte według nas na kłamstwie, według którego jest jakaś alternatywna propozycja ze strony Narodowego Banku Polskiego".
- Propozycja czy PSL-u, czy Koalicji Obywatelskiej, czy nasze podejście do tego jest bardzo proste. My mówimy: sprawdzam - podkreślił.
Wiceszef resortu obrony zauważył, że "prezydent to nie jest funkcja polityczna w takim sensie, że on jest częścią opozycji, że to jest pan Błaszczak, że to jest pan Kaczyński bez żadnej odpowiedzialności". - Prezydent Polski jest zwierzchnikiem sił zbrojnych i to jest jego obowiązek, żeby działać w interesie armii, a nie w interesie PiS-u - podsumował.
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: AKOS KAISER/PAP/EPA